Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Żadnej ofiary na rzecz plutokracji

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 6

W oczekiwaniu na kryzys, który i tak nastąpi i u nas, bo jakże inaczej miałoby być, postanowiono postraszyć Polaków protestującymi na ulicach Grekami. Pokazać w telewizji, opisać w gazetach nowa wielką grecką tragedię w jak najczarniejszych barwach, aby się przypadkiem Polakom nie zachciało protestować, gdy nasz największy i najstarszy przyjaciel Kryzys przyjdzie do nas w gościnę. I jak to często bywa w naszym kraju, zostanie zapewne u na dłużej.  Ja, w swoim jednak długim jakby na to nie spojrzeć życiu, nie pamiętam naszej umiłowanej ojczyzny w stanie poza kryzysowym. U nas stan zapaści trawa nieprzerwanie. Gospodarka nawet jak jest zieloną wyspą szczęśliwości na wykresach prezentowanych przez premiera na warszawskiej giełdzie, to i tak jest w jakimś tam kryzysie. Więc informacja o tym, że nadchodzi kolejny kryzys jest dla nas mniej przerażająca, niż dla tych biednych Greków. Wiedziałem, biorąc kredyt we frankach szwajcarskich, że tak czy inaczej przez te kilkadziesiąt lat, pewnie, co kilka miesięcy dostanę po dupie przez rosnące w jakiś, niezrozumiały dla takich śmiertelników jak ja, sposób ceny waluty. Wiedziałem, że czeka mnie przez te lata kryzys za kryzysem. Bo jestem Polakiem i cierpienie jest mi przypisane. Co innego taki Grek i Greczynka. Oni nie są przyzwyczajeni i nie ma w tym nic dziwnego, że im nerwy puszczają.

 

Jak tylko cokolwiek w tym miejscu napiszę o pracy, o warunkach pracy, o płacach… No o czymkolwiek związanym z zatrudnieniem lub wynagrodzeniem za pracę to od razu w komentarzach jestem atakowany przez tych wszystkich, co to uważają mnie za strasznego lenia, co to tylko w sobie powinien poszukać winny, że nie został jeszcze prezesem lub przynajmniej dyrektorem. Bo bieda, niska płaca jest tylko winą tego, co jest biedny i tego, co mało zarabia. Na tej samej zasadzie słyszę ciągłe komentarze o tym, że Grecy to lenie. Że nic im się nie chce i dlatego mają kryzys. I tak naprawdę sami sobie są winni. Faktycznie Pan Kowalski z Pcimia Dolnego i Pan Papadopulos z małej greckiej wyspy są odpowiedzialni w taki sam sposób za kryzys w swoich krajach jak premierzy ich rządów. To ciekawe, że jak dzieje się w gospodarce źle, to wszyscy mają zaciskać pasa. Ale jak jest sukces to tylko to zasługa tych, co są aktualnie u władzy. Jak mają być cięcia w pensjach, to raczej u tych, co ich jest w swojej masie miliony, a nie tych, co rządzą i są ich tylko setki tysięcy. Słyszałem jak po przeczytaniu informacji podanej w gazecie, że greccy pracownicy sektora państwowego protestują przeciw odebraniu im przywileju trzynastej i czternastej pensji, moi znajomi i znajome pracujące w urzędzie miejskim święcie się oburzyli na takie fuj zachowanie. Ale jakoś nikt z nich nie wspomniał przy tym potępianiu, że u nich w magistracie trzynasta pensja jest od lat normą i świętością.

 

Pieniądz jest najważniejszy. Jest bogiem i u nas i w Grecji. Jak go brakuje to nie ma w tym nic dziwnego, że się ludzie burzą. Bo jak tu żyć bez pieniędzy. Najłatwiej jest kogoś nazywać nieodpowiedzialnym leniem. Ale pewnie nawet pan dyrektor, który w mailu do mnie wspominał, że nie ma w Polsce obowiązku pracy przyzna, że bez pracy i godnego za nią wynagrodzenia nie da się w systemie, w którym się urodziliśmy i żyjemy przeżyć. Nawet on, Szanowny Pan Dyrektor z sukcesami w branży, na informację, że proponuje mu rząd w imię solidarnej odpowiedzialności za kryzys, obniżkę wynagrodzenia o czterdzieści procent, pewnie nie wyrobiłby i chwycił w proteście za kamień.  Zauważyłem też, że u nas zawsze odpowiada za kryzys ekipa, która już nie rządzi. Nigdy ta, co jest aktualnie u władzy. I przeważnie za wszystko są winni socjaliści.  Nawet jak u władzy aktualnie są prawicowcy, to i tak czuć od nich socjalistyczną ideę. To jakiś fenomen. Tu nawet biskupa oskarżają o socjalistyczne skłonności. Czasem i mnie tak jak protestującym Grekom wydaje się, że jestem tylko liczbą w jakimś budżecie. A wolałbym żeby traktowano mnie jak człowieka. Zgadzam się z tymi, co na ulicach Aten nieśli transparenty z napisem „Żadnej ofiary na rzecz plutokracji”. Ja nie czuję się w żaden sposób odpowiedzialny za kryzys. Ani ten, który był w Polsce ani ten, który nadejdzie. Odpowiadają ci, co u władzy i tylko oni.  Nie mam wpływu na politykę, bo jestem za biedny. Za kryzys powinna zapłacić plutokracja. Jeśli mam trwać w takim systemie, to w takim samym stopniu chcę uczestniczyć w korzyściach z istnienia w państwie jak ci, którzy są u władzy. Bo jeśli mam solidarnie odpowiadać za kryzys wywołany nieodpowiedzialnymi decyzjami rządzących, to chcę też mieć tyle samo korzyści, co oni ze sprawowania swoich rządów.