Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Po imieniu z prezydentem

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Aleś wybrał – zganił znajomego, czy może się w ten sposób przywitał – pewien pan z drugim panem na ulicy. – Ja? Ja to dobrze wybrałem! Ty żeś dopiero wybrał wspaniale – bronił się ten drugi. Ale obydwaj ci panowie byli zdecydowanie radośni, więc pewnie nie dzieliły ich tak wielkie spory o to kto w Polsce jest najważniejszy i bardziej godny najwyższych urzędów. – Nie wypadł ten twój Jarek najlepiej – rzekł ten pierwszy. – A ten twój Bronek też w pierwszej turze nie dał rady – ripostował drugi. O, i proszę jest jedno zwycięstwo w tej smutnej i nijakiej kampanii wyborczej. Po latach stosowania formy Pan Prezydent, teraz mamy Bronka i Jarosława. Jest też Grzesiek z lewicy – ale ten to sam chciał żeby go tak nazywać. Jaką radość sprawiło mi i jakie uczucie bliskości miałem z tymi politykami. Gdy po podaniu przez telewizję pierwszych sondażowych wyników głosowania, usłyszałem w sztabach chóralne, wyraźnie zagrzewane przez partyjnych wodzirejów okrzyki radości: Jarosław! Jarosław! To on taki mi zrobił się bliższy bo jak i oni to i ja mogę z nim być po imieniu. Tylko co nieliczni, pewnie odważniejsi, ośmielili się na formę Jarek! Jarek!. I skandowano tak imię wodza! I w sztabie zwycięzcy zapanowała też podobna nowa świecka tradycja. Okrzykom Bronek! Bronek! Bronek! Nie było końca. I tak oto mamy do wyboru kandydata na prezydenta Bronka i kandydata Jarosława. Nie żaden tam Pan kandydat. Teraz to tak po ludzku, po imieniu, jak do brata się można do kandydata zwracać. Nie chodzi mi o to, że to coś złego tak unikać formy grzecznościowej – Pan. To nawet lepiej tak być na ty z prezydentem. Miło tak się po imieniu zwracać to przyszłego prezydenta. Taka bliskość się wytworzyła. I jeśli z nim na ty jesteśmy, to już – ten kandydat – mniej niedostępny się wydaje, jak ja słyszę że on Bronek czy Jarosław. I tak jakoś po ludzku mi do niego bliżej jak wiem, że on nie Pan żaden, ale po prostu Jarosław, Jarek lub Bronek w zależności od opcji.

I to jest największe zwycięstwo tych wyborów! Polityka pokazała swą nową, bardziej ludzką twarz. Taką swojską, naszą, przyjazną. I słusznie! I oby tak dalej. Nie tylko zdanie: Pan Prezydent powiedział – niech słyszę z telewizji – ale też: prezydent Jarosław spotkał się z ludnością. Jak to brzmi, gdy z Prezydentem tak po imieniu lud jest. Lub prezydent Bronek wygłosił przemówienie… – taki niech mówią dziennikarze. Niech tak piszą gazety. Niech nam żyje prezydent Bronek! Lub Jarosław jak kto woli. Ważne, że po imieniu jesteśmy. Brudzia nie wypiliśmy, ale jeśli oni tam w sztabach wyborczych tak są po imieniu z kandydatem, to my jako lud ciemny ale przyjazny, też chyba możemy tak po imieniu się to głowy państwa zwracać? Jestem takim samym potencjalnym wyborcą jak ci, co pod sceną skandowali w dniu „tryumfu”, i tego, „prawie tryumfu” – zależy od opcji. Jeden z kandydatów, ten co to jeszcze niedawno nikt mu szans nie dawał, że przekroczy z wynikami wyborczymi błąd statystyczny, sam chciał być na ty z wyborcami. – Grzesiek mi mówcie – apelował do nas. I może to właśnie skłoniło tak wielu to poparcia właśnie tego kandydata na prezydenta. I mamy tak jak chcieliśmy nową jakość w polityce. Odniosłem wrażenie, że największym zwycięzcą wyborów jest coś co określiłbym jako: z polityką na ty! Pan z telewizji w każdym wejściu swego show wyborczego podkreślał swoje wielkie zadziwienie tym, że kandydat z lewicy ma tak dużo w tych słupkach, a przecież on taką dziwną kampanię prowadził. Śpiewały dla niego bliźniaczki, a on sam nawet zatańczył. A może on w tych wyborach ma takie wielkie poparcie bo przeszedł na ty z wyborcami? Pewnie tak, bo od razu to w sztabach innych, prawie zwycięzców doceniono. To bratanie się z ludem wyborczym. I rozległo się gromkie i chóralne: Jarosław! Jarek! Bronek! Bronek! Zwyciężymy! Zwyciężymy!

Czasem w proteście przeciwko zbytniej poufałości, której sobie nie życzymy, mówiono u nas i pewnie nieraz się mówi: świń z tobą nie pasałem. Czyli nie spoufalaj się, nie tykaj mnie, bo sobie tego nie życzę. Liczę na to, że teraz jak los im da… i Jarosław lub Bronisław zasiądą w pałacu i jak już uchwycą ster rządów to nie zapomną o tym, że się tak spoufalili. Że ich tak za namową ich sztabów wyborczych tykaliśmy. Że oni z nami wyborcami, żaden tam Pan czy Pani. Że oni dla nas to Prezydent co prawda, ale nadal też i przyjaźniej Bronek lub Jarek.