Polska Zjednoczona Partia… Lewicy
– My się nie boimy żadnych zarzutów. Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi – może i po trosze jesteśmy. Dzisiaj zresztą warto używać tego słowa – lewica, a nie postkomunizm – usłyszałem wczoraj w telewizji taką wypowiedź pana prawego i sprawiedliwego i naprawdę mało brakowało abym zakrztusił się kanapką. Tak być nie może! Takie rzeczy powinny być poprzedzane stosowną zapowiedzią o tym, że widzowie o słabych nerwach powinni odejść od telewizora. To był zwykły program informacyjny i przecież nie mogłem się spodziewać, że zobaczę coś tak spektakularnego i zaskakującego. Że nagle pan smutny, kandydat prawych i sprawiedliwych przemieni się na moich oczach w lewaka. Pewnie ta blokującą dopływ tlenu kanapka, oraz nadmierny wysiłek związany z moim wyjściem ze stanu zakrztuszenia spowodował, że przez chwilę widziałem smutnego kandydata w telewizji w otoczeniu czerwonych sztandarów, a w uszach szumiała mi międzynarodówka. No byłby mnie zabił… nieświadomie pewnie, ale jednak. Gdy już doprowadziłem do porządku ciało i umysł dotarło do mnie, że faktycznie ten facet który do mnie przemawia z ekranu zmienił się zdecydowanie. A może przemienił? On już prawie jak komendant Ernesto Cze Gewara mnie się jawił. Już mu nie moherowy beret bardziej pasuje, ale taki z gwiazdką czerwoną. Jak mawiali w pewnym polskim filmie: zmiany, zmiany, zmiany. I doczekałem się prawicowego lewaka. A myślałem, że wyrażenie: ni pies ni wydra, to tylko taka figura stylistyczna. Przenośnia taka… a tu proszę… na własne oczy – choć przez telewizję – widziałem jak się gość zaczerwienił na wyborcze zamówienie.
Pamiętam, że kilka lat temu ten sam człowiek, jeszcze przed swą przemianą mówił: – Wniosek PiS do sądu rejestrowego w sprawie delegalizacji SLD będzie gotowy za kilka tygodni. To niesamowite jak wiele może się zmienić w człowieku, który prze do władzy za wszelką cenę. Tylko krowa nie zmienia poglądów – pewnie wielu tak powie. Ale nawet ona nie przemalowałaby się w pasy i nie nazywałaby się zebrą. Ten prawicowy polityk, który kilka lat temu chciał delegalizacji partii lewicowej teraz zmienił zdanie tak bardzo, że mówi o sobie i o swoich zwolennikach: jesteśmy lewicowi. Kilka lat temu ten lewicowy neofita mówił o partii do której się teraz przymila: jest w bardzo wielu miejscach związany (Sojusz Lewicy Demokratycznej) z działalnością nielegalną, albo zgoła po prostu przestępczą. – Mamy do czynienia z taką ilością tych związków, iż możemy mówić o sytuacji, która ma charakter strukturalny – mówił też obecny kandydat gdy był jeszcze prawicowym politykiem – To nie jest szereg występków poszczególnych działaczy, a sytuacja związana z istotą tej partii – takimi to słowami zapowiadał wniosek Prawa i Sprawiedliwości o delegalizację Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ale słowa to tylko słowa więc teraz prawi ludowi inaczej.
Minęło kilka lat i słyszę z ust smutnego kandydata, że: – Nasi konkurenci, przy całym szacunku mówią, że to jest socjalizm, a nawet postkomunizm. W socjalizmie nie to było złe, że budowano. W socjalizmie to było złe, że ten system był skrajnie nieefektywny, że budowano dla tych tam na wschodzie (…). A myślałem, że już wszystko widziałem. Ale jak widać to nie koniec przemian prezesa partii prawych i sprawiedliwych. Zdaniem kandydata PiS, dzisiaj warto używać słowa lewica, a nie postkomunizm. Jak czytałem dziś wpisy internautów na forach i blogach, to dochodzę do wniosku, że nie tylko ja po wysłuchaniu tych słów kandydata prawych i sprawiedliwych na prezydenta, miałem skojarzenie nawiązujące do słów aktorki Joanny Szczepkowskiej wygłoszonych w TV dwadzieścia lat temu. Bo zdecydowanie warto i trzeba teraz powiedzieć na przydechu, że: dwudziestego pierwszego czerwca dwa tysiące dziesiątego roku umarł w Polsce postkomunizm. Wiem, że dziś prezes przybędzie z misja agitacyjną do Radomia. Ciekawe czy przywita go tam transparent: czerwony Radom wita czerwonego prezydenta. Pewnie nie. Bo są pewnie granice ludzkiej naiwności. Ale zastanawiam się gdzie one, są te granice? Jak bardzo trzeba oszukiwać dla politycznych celów? Jak bardzo trzeba się zmieniać żeby się dostosowywać do koniunktury panującej na politycznym rynku? Nie wiem. Ale spodziewam się dalszych przemian u prezesa. PiS, (…) w dużej mierze jest współczesną wersją narodowego socjalizmu ma z kogo brać przykład – powiedział kiedyś Leszek Miller. Boże chroń mnie przed takim kierunkiem przemian u prawych i sprawiedliwych. Bo słowa, że Polska jest najważniejsza już słyszałem… teraz słyszę, że socjalizm nie jest taki zły. W takim połączeniu nic dobrego z tego nie wyniknie. Przyznam że liberałowie z praformy też po dwudziestym czerwca miłością zapałali do lewicy. Więc może czas najwyższy zwołać kongres zjednoczeniowy. I znów powołać Polską Zjednoczoną Partie Lewicową?
