Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Tchórzliwa niedziela

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Przybędzie nam w niedzielę tchórzy – rzekł na powitanie mój znajomy, czyniąc tym samym aluzję do emitowanej przez wszystkie prawie stacje telewizyjne aż do znudzenia reklamy, nakłaniającej obywateli naszej ukochanej ojczyzny do głosowania. Faktycznie, zapewne w znacznej swej części, nie uda się tłumnie nasz lud roboczy miast, wsi i miasteczek do urn wyborczych. Nie spodziewałbym się jakiejś zastraszająco wielkiej frekwencji. I nie dlatego, że słoneczko pięknie świeci i wielu z nas po prostu uda się na łono natury, a nie na głosowanie. Przyczyna tego, niegłosowania tkwi raczej w tym, że wielu tych, którzy do tej pory aktywnie uczestniczyli w obywatelskim obowiązku, teraz po prostu nie ma swojego kandydata. Trudno jest wybierać mniejsze zło. Więc wielu zwyczajnie zagłosuje…nie głosując. Przyłączając się tym samym do tego tłumu, który nie wybrał się do komisji wyborczej już wcześniej. Poprzednio prawie pięćdziesiąt procent naszego społeczeństwa uznało, że nie interesuje ich ta państwowa forma demokracji. Ci właśnie, którzy nie zagłosowali, których „propaganda profrekwecyjna” nazywa tchórzami, są prawdziwymi zwycięzcami tej pierwszej tury wyborów. I to właśnie ich, obydwaj kandydaci konsekwentnie nie zauważali, prowadząc kampanię przed drugą turą wyborów.  Nikt nie zadawał sobie nawet trudu analizowania, dlaczego ludzie nie chcą głosować. Obydwaj, pozostali na placu boju o prezydenturę kandydaci, skupili się bardziej na tych kilkunastu procentach elektoratu, który zagłosował na lewicę, co też okazało się bardzo ciekawe, bo mogliśmy obserwować prawdziwy festiwal przemian prawicowych polityków w lewaków, tak po prostu, z potrzeby chwili.

 

– Ty nie głosujesz – przypomniał sobie mój znajomy. Potwierdziłem. Ale zapytałem też, dlaczego to on, ten, który tak usilnie od lat namawiał mnie do wypełnienia obywatelskiego obowiązku głosowania teraz nagle zmienił zdanie. – Wiesz, te wybory przypominają sytuację, gdy ktoś cię zapyta czy bardziej wolałbyś mieć kiłę czy rzeżączkę – odpowiedział. Faktycznie, ma chłop rację. W tej naszej obecnej sytuacji politycznej, jakiego by nie dokonać wyboru to zawsze okazuje się on nie najlepszy. A nie każdy chce wybierać coś, co ma być tylko mniejszym złem. Czy nie jest tak, że przez to umacnianie naszej sceny politycznej poprzez państwowe pieniądze dla partii politycznych, wytworzyło się u nas coś, co pozwolę sobie nazwać państwową demokracją. Mamy dwie silne naszymi pieniędzmi partie polityczne i prawie pięćdziesięcioprocentową absencję przy urnach wyborczych. Czy tylko ja tu widzę, że coś jest nie tak? U nas liczą się pieniądze, a takie dostają tylko takie partie, które są już przy państwowym korytku.  Czy jest u nas możliwe przy tej ordynacji wyborczej wygranie wyborów tak od zera w sensie finansowym? Nie, nie jest do możliwe. Inny mój kolega z pracy, które też od lat wypełniał ten obywatelski obowiązek głosując, powiedział mi, że tym razem tego nie zrobi. – To jak wybieranie jabłek z koszyka, gdy wiemy, że każde jabłko jest tam albo zgniłe albo robaczywe – tłumaczył.

 

Dla mnie pocieszające jest to, że jutro nastąpi cisza wyborcza i nie będę już musiał wysłuchiwać tych obietnic wyborczych, o których i tak wiem, że nie zostaną nigdy spełnione.  Jakie to szczęście jednak, że już od poniedziałku czarne będzie czarne, a białe będzie białe – jak mawiał klasyk. Już nie będzie się trzeba tak bardzo zmieniać, aby się przypodobać wyborcom. I znów prawica będzie prawicą, liberalizm liberalizmem a lewica… ta pewnie będzie taką lewicą, jaką była dotychczas. Czyli nijaką. Ale jednak żal trochę takich zaskakujących zwrotów akcji, jak u smutnego kandydata w żałobnym wdzianku. Czy nie będzie jednak nam brakowało takich światłych odkryć lewicowości u tych, co to, do tej pory byli raczej za jej delegalizacją? Nie będzie nam brakowało takich słów kandydata prawego i sprawiedliwego o tym, że Edward Gierek był komunistą, ale jednak patriotą? Mnie właśnie tego najbardziej będzie w poniedziałek brakować. Bo wiem, że wszystko wróci do normy aż do następnych wyborów. Do czasu, aż znów będą potrzebni ci, co głosują. Bo przecież nie głosują tylko tchórze. Prawda?