Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

System uzależnienia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Podczas studiów mój profesor przy wielu okazjach powtarzał, że człowiek nie jest absolutnie stworzony do pracy. Że tak nam – istotom ludzkim – po prostu wmówiono, że praca jest sensem istnienia. Że tylko przyzwyczajenie pcha nas do pracy przez całe życie. A tak naprawdę jesteśmy stworzeni do lenistwa. Do dziś nie wiem czy ten profesor mówił poważnie, czy tylko tak sobie ze studentów żartował. Ale czasami mam wrażenie, że jego słowa były najprawdziwszą prawdą. No, może nie odnosiłbym ich od razu do wszystkich przedstawicieli homo sapiens, ale do niektórych to zdecydowane tak. Zawsze uważałem, że nie jestem stworzony do pracy. Nie żebym tak całkowicie chciał oddawać się nieróbstwu przez całe życie, ale wolałbym móc wybrać kiedy chcę pracować, a kiedy nie. Bo teraz jestem przekonany, że coś mnie przymusza do pracy. Że nie jestem w pełni wolny. Bo przykuwa mnie do biurka ta wieczna potrzeba zarabiania pieniędzy. Nie chcę ich kolekcjonować, ale muszę je posiadać, aby je wymienić na dobra, które bezwarunkowo potrzebne są mi do życia. Nie dałbym już rady żyć bez prądu, wody, mieszkania, komputera, telewizji, gazet, książek, internetu i jeszcze wielu innych rzeczy. Cywilizacja zamknęła mnie w takim więzieniu posiadania gdzie to co mam, i co daje mi możliwość poznawania otaczającego mnie świata, wymaga ode mnie stałych nakładów finansowych. A więc stałej pracy aby to wszystko utrzymać.


Dopiero wyjazd na wakacje uświadamia mi jak bardzo jestem uzależniony od rzeczy. Jak bardzo spętały mnie pieniądze. Żyję w nieprzerwanym cyklu zarabiania i wydawania. I dopiero takie oderwanie od codzienności, takie chwile spokoju i lenistwa na plaży, takie wpatrywanie się bez celu w morze uświadomiło mi po raz kolejny, jak nijaki jest mój żywot pracownika najemnego. Nie mogę zachowując swoje zasady, stać się niezależny finansowo, bo musiałbym zrobić to co przekracza moje poczucie własnej wartości. Jestem nie przystosowany do nowych czasów, bo choć potrafię teoretycznie wykorzystywać innego człowieka do własnych celów, to jednocześnie wiem, że robię źle. I właśnie ta świadomości złego postępowania, nie pozwala mi stać się nowoczesnym polskim kapitalistą. Czy stać mnie na zwolnienie pracownika w celu maksymalizacji zysków mojej firmy? Pewnie tak. Ale czy mógłbym z tym żyć? Nie. To tylko przykład, ale wiem, że jest wiele takich spraw które ograniczają mi moją egzystencję we współczesnej rzeczywistości. Stałem się niewolnikiem, a właściwie zakładnikiem, takiej sytuacji. Musiałbym coś zrobić wbrew sobie, aby stać się niezależnym człowiekiem. A gdy tego nie zrobię wiecznie będę niewolnikiem, czyli biurowym najemnikiem. Najbardziej z tego wszystkiego przeraża mnie to, że jest to sytuacja patowa. Całkowicie nie widzę już wyjścia. I tylko trwam w tym co mam, powtarzając czynności, które nie dają mi nadziei na lepsze jutro, a dają mi tylko możliwość przeżycia kolejnego miesiąca. W sytuacji idealnej będąc pracownikiem najemnym powinienem zarabiać tyle, żeby stać mnie było, jeśli już nie na dostatnie, to przynajmniej na życie na bezpiecznym i przyzwoitym poziomie. A w tym nie idealnym układzie dostaję w zamian za moją ciężką pracę płacę, co najwyżej przeciętną i do tego tylko krajową. I tak próbuję walczyć o przeżycie każdego kolejnego miesiąca bez nadziei na lepsze czasy.


Wakacyjne oddalenie daje mi perspektywę, z której widzę dokładniej jak bardzo jestem uzależniony od pieniędzy. A właściwie od ich braku. Bardzo chciałbym poczuć wolność, ale bez konieczności rezygnowania z tego co mam i co jest dla mnie ważne. Nie chciałbym wybierać między swobodnym lenistwem na plaży, a bezdomnością, którą spowodowałby pomysł porzucenia pracy zarobkowej. Dylemat sprowadzający się do – jeść czy nie jeść – też raczej nie wchodzi w rachubę. Wiem, że pewnie jak zawsze znajdzie się wielu takich, którzy po przeczytaniu tego co napisałem powyżej uznają się za nowe wcielenie Wujka Dobra Rada i zaproponują mi: weź się chłopie do roboty. Im wszystkim odpowiadam, że już wiele lat to robię, a efektów nie widać. I trudno mi szukać winy w sobie gdy zalegam z ratami za mieszkanie, bo zarabiam tyle, że musiałem wybierać czy zapłacić za mieszkanie czy wyjechać na wakacje. Mam już dość idei, która mówi że nowy system polityczny i gospodarczy premiuje bardziej zaradnych. Tam, gdzie niewypłacanie pracownikom najniższej pensji krajowej, gwarantuje zyski tylko właścicielom firm, nie mogę być w pełni wolny. I zawsze będę się czuł niewolnikiem biurowym. I już wolę z dwojga złego być mniej zaradnym. Bo to nie ja mam się zmienić, ale świat wokół mnie.