Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Kara za blaszki w kopertach

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Jak już kiedyś pisałem, w naszym systemie, w naszym państwie, dozwolone jest tylko to co jest prawnie uregulowane. Jest ustawa, milion papierów, kodeksów, praw i rozporządzeń to wtedy jest dobrze. Jest poprawnie i jak się należy. Bo w zasadzie nic nie wolno jak się nie ma na to odpowiedniego papierka z pieczątką urzędnika. A jednocześnie setki polityków, profesorów i inne medialne tęgie głowy od dwudziestu lat wmawiają nam, że nie mamy co liczyć na innych tylko być zaradnym. Bo jak ja sobie nie pomogę, to na własne państwo też nie mam co liczyć. Ciągle, każdego dnia słyszę bredzenie o wolnym rynku. O zbawiennym wpływie wolnego biznesu na naszą krajową gospodarkę. Najlepiej charakteryzuje to hasło jednego z banków: to tylko mamy za darmo co zrobimy sami. W tej wielkiej i powszechnej wolnorynkowości naiwnie rozumowałem, że każdy może dostosowywać się do obowiązujących norm prawnych – nawet je naginając – bo przecież wolna konkurencja w biznesie jest najważniejsza. Bo po to przecież ojciec i matka strajkowali (w ujęciu bardziej ogólnym – jako przodkowie nas wszystkich) i Lechu skakał przez płot, by nikt mi już nigdy nie dyktował gdzie mam robić zakupy i po jakiej cenie kupować dany produkt. Tak mi się wydawało, ale zapomniałem, że państwo nie może pozwolić sobie na spadek własnych zysków. I na utratę firmy która daje pracę tysiąca jego urzędnikom. Z jednej strony kapitalizm ale taki z ręcznym sterowaniem.

Właśnie wyczytałem w prasie, że urząd komunikacji elektronicznej chce ścigać prywatnych operatorów pocztowych za przesyłki z doklejonym ciężarkiem. Fakt zawsze mi się wydawało dziwne, że mój bank czy firma telefoniczna – z których usług korzystam – przesyła mi co miesiąc blaszkę, kartonik czy tez zeszyt szesnastokartkowy. Ale ustaliłem metodami operacyjnymi – jakby powiedział urzędnik w mundurze – że, to taki uroczy sposób na obchodzenie przepisów. I dzięki takim niewinnym fortelom niezależni pocztowcy mogą działać taniej niż państwowa poczta. Taniej więc dobrze. – Jak ma być taniej to niech mi wysyłają ten obciążnik – pomyślałem. I okazało się, że takie myślenie jest antypaństwowe. Bo dopiero za dwa lata zniesione zostaną ograniczenia dotyczące listów do pięćdziesięciu gramów. Czyli takich które najczęściej są w pocztowym obiegu. To tej pory nie ma mowy o konkurencji na poczcie. Tylko poczta państwowa ma wyłączność na takie listy i ona kształtuje ich cenę. Bo przecież mimo tego, że jest wolność w biznesie, chronić swojego, choćby nieudolnego trzeba, bo takie jest prawo państwa. Prywatni operatorzy za przesyłki bez dociążeń musieliby wyznaczyć cenę dwa i pół razy wyższą. Gdzie tu logika wolnych usług?

Z gazety dowiedziałem się, że doklejanie ciężarków w postaci blaszek i tekturek urząd komunikacji elektronicznej traktuje jako łamanie prawa. No pięknie! Wkładasz do koperty metalową blaszkę i przez to stajesz się przestępcą. Mam nadzieję, że urzędnicy nie pójdą dalej w szukaniu takich co łamią prawo. Przecież ja wysłałem do kolegi list, a w nim dla usztywnienia dokumentów dołączyłem dwie tekturki. Jak nic złamałem prawo. A może nie. No tak! Nie! Przecież ja to wysłałem do mojego znajomego państwową polską pocztą więc zapłaciłem jak za zboże. Ale za to legalnie. Bo jakbym wysyłał prywatnie i taniej, to stałbym się prawie współodpowiedzialny za łamanie prawa. Przypomniał mi się wierszyk. Wrzuciłeś Grzesiu list do skrzynki, jak prosiłam? List, proszę cioci? List? Wrzuciłem, ciociu miła! Nie kłamiesz, Grzesiu? Lepiej przyznaj się kochanie! Teraz to pewnie nie musiałby Grześ wymieniać co tam ciekawego działo się podczas wrzucania listu do skrzynki pocztowej. Teraz ciocia miła zapytałaby pewnie, czy wysłał Grzesio ten list pocztą państwową czy prywatną. Bo państwowa to oczywiście ta dobra, a prywatna ta zła. Przecież już niebawem – jak można wyczytać w prasie – do konsultacji międzyresortowej trafi projekt nowelizacji prawa pocztowego, który przewiduje rozwiązanie tego problemu z blaszką w kopercie. Na operatorów łamiących przepisy urząd komunikacji elektronicznej będzie nakładać kary w wysokości do dwóch procent rocznych przychodów. Bo przecież taki ciężarek w kopercie to wielkie naruszenie prawa. A czy nie ma tu znaczenia fakt, że poczta niezależna od państwowej jest po prostu lepsza? Bardziej sprawna, tańsza i bardziej konkurencyjna? Wielki państwowy moloch pocztowy nie może walczyć z nimi uczciwie na cenę, więc na pomoc wzywa zawsze chętne do nakładania kar państwo. W ciągu czterech lat dwustu prywatnych operatorów odebrało poczcie blisko sześć procent rynku. I nie dlatego, że tak bardzo wszyscy pokochali ciężarki w kopertach. Ale dlatego, że przesyłki, nawet obciążone blaszkami czy zeszytami, były tańsze od tych dostarczanych przez państwowego skostniałego operatora.