Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Patriotyczny pakiet startowy

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Nie wiem, z czego to wynika, że ciągle powracam w swoich tekstach do kilku filmów z dawnych lat. Pewnie z tego, że choć rzeczywistość wokół nas się zmieniła i zmienia nadal, to jednak świat wykreowany w komedii Miś Stanisława Barei jest nadal obecny w Polsce. Jest on w nas a już na pewno jest w polskiej państwowości. Czasem mam wrażenie, że choć ustrój się zmienił to jednak mentalnie nasi politycy pozostają nadal w misioladzie.  I pewnie dlatego w moich tekstach jest tak dużo odniesień to tych rewelacyjnych polskich komedii z ubiegłego już okresu a nawet wieku. Zaskoczył mnie swym pomysłem pewien poseł – o czym donosi tygodnik Polityka – który zaproponował, aby pełnoletniego obywatela, osiemnastolatka tak na dobrą, nową drogę życia oprócz dowodu uroczyście obdarować w urzędzie narodową flagą złożoną w ładnym etui oraz hymnem zgranym na odpowiednim nośniku.  Uroczystości takie miałyby się odbywać kilka razy w roku na specjalnych sesjach rady gminy. Wygląda na to, że parlamentarzysta uznał, iż osiągniecie pełnoletniości to dobry czas na naukę patriotyzmu. Jeśli młody człowiek osiągnie wiek dojrzały – zgodnie z odpowiednimi przepisami prawnymi – to państwo daje mu w nagrodę plastykową kartę, bez której nie będzie już mógł się obejść w swym życiu doczesnym. Bo jak wiadomo sam dowód osobisty oraz zawarte tam dane jak jego numer czy seria oraz PESEL są najważniejszymi ciągami liczb i liter, bez których nie można się już obyć. Nie można niczego załatwić, bo jak wiadomo w naszych urzędach i nie tylko w nich, ważniejszy jest sam dowód niż człowiek go posiadający. Nie wierzycie? Spróbujcie bez dowodu osobistego odebrać list na poczcie czy załatwić sprawę w urzędzie miejskim. Dlatego faktycznie dzień, w którym zostanie wręczony osiemnastolatkowi dowód osobisty jest dla obywatela najważniejszy w życiu.

 

I tu właśnie przypomniała mi się scena z Misia. Bohaterowie tej komedii Stanisław Paluch oraz Aleksandra Kozeł w pięknej sali urzędu dostają paszporty natychmiast, w trybie pilnym i na poduszkach. Wiem, dowód to nie paszport, ale jak już tu napisałem żyć bez niego w Polsce nie można, więc pewnie dlatego, jego wręczenie obywatelowi ma być nową uroczystą świecką tradycją. Mogę sobie nawet wyobrazić jak – wzorem filmu Barei – specjalni urzędnicy w strojach ludowych na poduszkach podają nowemu pełnoletniemu członkowi naszej państwowej wspólnoty dowód osobisty wraz z flagą państwową, egzemplarzem konstytucji oraz hymnem nagranym na płycie CD. Taki patriotyczny pakiet startowy w dorosłe życie. Ja dodałbym jeszcze na tej płycie instrukcję wypełnienia PIT, bo przecież tak w zasadzie to dla państwa jest najważniejsze. Jak w komedii sprzed lat, urzędnik przy dźwiękach patriotycznej pieśni recytowałby nowemu obywatelowi: Lądy i morza przemierzam, kulę ziemską z otwartym czołem. Polski mam dowód na sercu. Skąd pytam, skąd go wziąłem? A wziąłem go z dumy i trudu. Ze znoju codziennej pracy. Ze stali, z żelaza, z węgla. A węgiel to koks, to antracyt. Lub coś innego równie wzniosłego i patriotycznego.

Chyba nie tędy droga do szacunku dla polskiej flagi czy hymnu. Nie z urzędniczego nadania stajemy się obywatelami. Moim zdaniem w takim łączeniu uzyskania dowodu osobistego z wręczeniem flagi czy konstytucji jest coś z pasowania na obywatela. Kierunek jest dobry, ale jak zwykle wyniknie z tego coś, co będzie przypominało obowiązkowe wydawanie. – Proszę oto pański dowód. Należy się jeszcze flaga, konstytucja i płyta z hymnem. Proszę tu pokwitować – powie urzędnik. A ja wolałbym, aby posiadanie flagi czy znajomość konstytucji wynikała z potrzeby serca a nie z obowiązkowego nadawania tych symboli narodowych przez urząd. Pomijam też, to, że takie uroczyste wydawanie symbolu polskiej państwowości osobom wstępującym w dorosłość stanowiłoby znaczne obciążenia dla kasy państwowej. Może, więc lepiej wychowywać i edukować. Pamiętam jak prezes partii prawych i sprawiedliwych zasłynął śpiewem własnej autorskiej wersji słów hymnu. Może w takim razie warto, aby pan poseł taki zestaw startowy wręczyłby raczej własnemu szefowi partii? Znacznie taniej. A przykład idący ze szczytów władzy dla młodzieży… bezcenny.