Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Rządy PiSu na wychodźstwie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 3

Obserwując naszą politykę można zdecydowanie dojść do wniosku, że są pewne siły polityczne w Polsce, które jak nic utworzą w najbliższej przyszłości rządy na uchodźstwie.  Jak wiadomo nie wszyscy wierzą, że jesteśmy wolnym i niezawisłym państwem. Są tacy, którzy zauważają, że żyjemy w kondominium, więc jak nic nie da się uniknąć powstania konkurencyjnych rządów. Nie bardzo wiem gdzie będzie rezydować ten nowy ośrodek prawdziwej prawej i sprawiedliwej władzy, ale że powstanie, jest już raczej pewne. Będzie to pierwszy przypadek, w którym największa partia opozycyjna wraz ze swym przywódcą, uda się na coś, na kształt emigracji wewnętrznej i w tym oddaleniu od politycznej i państwowej rzeczywistości utworzy własne ośrodki władzy tej prawdziwej w ich mniemaniu. W odróżnieniu od tej całkowicie zależnej i zawłaszczonej przez legalnie, co prawda wybraną władzę, ale przecież złą, bo nie ich. Wcale nie przesadzam. Coś jest na rzeczy. Prezes prawych i sprawiedliwych wraz ze swą wierną świtą pojawił się na warszawskich Powązkach Wojskowych już po zakończeniu oficjalnych uroczystości odsłonięcia pomnika ofiar, w której uczestniczyli między innymi prezydent Bronisław Komorowski, marszałek Sejmu oraz premier Tusk. Czy nie jest ostatnio tak, że przy każdej prawie okazji przywódca największej partii opozycyjnej oraz mu poddani manifestują swą odrębność. Tak to się dziwnie układa, że oni zawsze sami… że oni przed, albo po czasie… Najważniejsze, że nie razem z państwowymi oficjelami.  Bo oni przecież inni.

 

Do Bydgoszczy będę jeździł, a tu nie będę kupował – mówił pewien pan w pewnym polskim filmie sprzed lat. Może polityka to nie to samo, co sklep spożywczy, ale sposób obrażania się i konsekwencja w działaniu jak nic przypominają bohatera filmu w reżyserii Stanisława Barei. Prezes prawych i sprawiedliwych też jest obrażony na całą prawie polityczną rzeczywistość. Obraził się na prezydenta, na Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Wykluczył z partii dwie posłanki – Joannę Kluzik – Rostkowską i Elżbietę Jakubiak, bo pewnie nie pasowały do wizji partii walczącej ze wszystkimi wokół. Kilku innych znanych polityków tego ugrupowania jest bliskich opuszczenia okrętu pod tym kapitanem i z takimi oficerami. – Nie podam ręki ani Komorowskiemu, ani Tuskowi – deklaruje w rozmowie z tygodnikiem Newsweek nieomylny wódz. Chyba już niewiele brakuje by PiS ogłosił, że nie uznaje urzędu prezydenta, bo to przecież tylko marionetka w rękach obcych polityki. Prezes prawych i sprawiedliwych zrezygnował z zasiadania w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, bo jak sam stwierdził w piśmie do szefa BBN „prezydent i rząd PO-PSL w swoich działaniach po 10 kwietnia 2010 nie sprostali wyzwaniu, jakim było zapewnienie podmiotowej pozycji naszego kraju w prowadzonym postępowaniu”. Odnoszę wrażenie, że to już taka totalna opozycja. Że partia ta sama ustawia się w jakieś totalne innej rzeczywistości gdzie każdy, kto ośmiela się choćby pomyśleć inaczej jest największym wrogiem, który niegodzien jest nie tylko rozmowy, ale nawet podania ręki. Łatwo można sobie wyobrazić sytuację, w której posłowie prawi i sprawiedliwi tak się obrażą na wszystkich innych parlamentarzystów, że będą tylko wtedy obradować w sejmie jak wszyscy inni posłowie już wyjdą.

 

Mam wrażenie, że dla większości polityków prawych i sprawiedliwych państwo, jako partner do rozmów przestało istnieć. Że z chwilą ogłoszenia wyników wyborów prezydenckich nastąpił w tym ugrupowaniu wielki foch na wyborców, że źle wybrali, oraz na tych, co zwyciężyli, że ośmielili się zwyciężyć. Nie jestem pewien czy ta partia pod przywództwem tego pana jest jeszcze zdolna do uznania istnienia państwa, w którym premierem nie jest wielki wódz. Chyba dla nich to, co jest wokół to takie swoiste państwo okupacyjne. A jak wiadomo z okupantem się nie kolaboruje.  Z nim się walczy, aby odbić je z wrogich rąk. A walka będzie ciężka, bo to przecież niewierni. Sam prezes przy każdej okazji podkreśla przecież, że obecny prezydent jest zdecydowanym wrogiem kościoła. I dlatego jak nic może wódz prawych i sprawiedliwych z dumą i w uniesieniu śpiewać wraz ze swymi wyznawcami: ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie. Tak, decydowanie jestem zdania, że jesteśmy już bardzo blisko chwili, w której powstanie pierwszy pisowski rząd na uchodźstwie wewnętrznym. Premiera już mają, bo pewnie nikt inny nie byłby godzien. A może i jednocześnie prezydenta? Kto wie? Jedno jest pewnie. Stanowisko ministra spraw zagranicznych jest od dawna obsadzone.