Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Prezenty i podatki

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Dwóch rzeczy można być pewnym – podatków, czyli tego, że nam ich państwowi urzędnicy nie odpuszczą aż do śmierci oraz tego, że zgodnie z tradycją, choć jeden z naszych kanałów telewizyjnych, wyemituje w święta komedię Kevin sam w domu. Takie połączenie w jednym zdaniu świąt oraz podatków wcale nie jest przypadkowe. Bo jak wyczytałem w gazecie Dziennik Gazeta Prawna nasz Fiskus uważa, że dając komuś prezent świąteczny, przekazujemy mu darowiznę. Jeśli obdarujemy najbliższą rodzinę to nie jest do problem. Najbliższa rodzina nie musi płacić od naszych prezentów, czy jak woli Fiskus darowizny, podatku. Kłopot zaczyna się, gdy pod choinką chcemy położyć prezent dla kogoś, kto nie jest jeszcze naszą rodziną. Czyli jeśli kupię – zakładając, że mnie na to będzie stać – mojej dziewczynie raz na pięć lat nawet średniej klasy laptopa oraz dobry aparat fotograficzny to, jako bonus do prezentu gwarantuję jej równocześnie wizytę w urzędzie skarbowym. Pewnie jest to forma wspierania rodziny, bo w przypadku konkubinatu, coroczny prezent w postaci na przykład naszyjnika z pereł może być problemem. Dlatego choć jak powszechnie wiadomo najlepszym przyjacielem dziewczyny są brylanty, to trzeba bardzo uważać na ceny prezentów. I może lepiej nie kupować drogiego zegarka a coś znacznie tańszego. Bo jeśli jesteśmy szczodrzy oraz stali w uczuciach mając jedną partnerkę przez pięć lat, i swojej sympatii kupować będziemy przez te lata prezenty, których wartość w sumie przekroczy dziewięć tysięcy sześćset trzydzieści siedem złotych, to będzie ona musiała udać się do urzędu skarbowego i tam zgłosić wartości otrzymanych upominków oraz zapłacić stosowny podatek.

 

Mój znajomy opowiadał mi o pewnym przypadku ze swojego życia. Podczas wigilijnego wieczoru jego teść ogłosił, że ma on dla swej ukochanej córki – a żony mojego kolegi – specjalny prezent. Całą rodziną udali się, więc wigilijni goście do garażu gdzie czekał na małżonkę mojego kolegi nowiutki samochód. Zaskoczenie i radość była wielka. Prezent to przecież nie byle jaki. Ale jeszcze większe zaskoczenie spotkało mojego znajomego, gdy po powrocie do wigilijnego stołu znalazł swój prezent, który otrzymał z okazji świąt od swoich teściów. Żona dostała nowe auto, on otrzymał parę bardzo ładnych i praktycznych… skarpet. Mój przyjaciel miał trochę żalu. Coś go tam pod sercem ukłuło. Bo przecież skarpetki to nie samochód i trudno je porównywać, ale jak się teraz okazuje taki sposób obdarowania był pewnie głęboko przemyślany. Teściowie dając auto córce obdarowywali przecież swą najbliższą rodzinę, przez co była ona zwolniona z obowiązku zapłacenia podatku. A jak wiadomo, zięć to żadna rodzina, więc pewnie on dostał skarpety właśnie, dlatego, żeby nie musiał płacić podatku od darowizny. Czyli ktoś o nim pomyślał. Nie chodziło o to, że go – jako męża ich córki nie doceniano. Teściowie wszystko to zrobili dla jego dobra, aby nie miał od kłopotów z Fiskusem. Obowiązek zapłacenia podatku ominie tylko osoby z najbliższej rodziny, gdyż są zwolnione z podatku przy przekazywaniu darowizn. A on, jako zięć tylko, a nie bliska rodzina mógł być narażony na zapłacenie podatku.