Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Za dużo śniegu…

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Polska pod śniegiem – przeczytałem dziś rano na przesuwającym się przez ekran telewizora pasku. A że kolor paska sugerował, że to jakaś nadzwyczajna wiadomość zerwałem się z łóżka, aby sprawdzić czy jest tak źle jak sugerował ten alarmujący ton notatki. Za oknem spokojnie padał śnieg i daleko jeszcze było do tragedii. Za plecami słyszałem zaniepokojony głos telewizyjnego redaktora, który ogłaszał kolejne klęski związane z zimą. – Potężne kłopoty ze śniegiem na drogach, kolei i na lotniskach – oznajmił pan z telewizji. Faktycznie za oknem mogłem zobaczyć jak trwa wielka walka kierowcy z warunkami atmosferycznymi. Dla mnie to nic nowego. Odkąd tu mieszkam jeszcze nie zdarzyło się, aby administracja mojego domu tak od razu i z własnej inicjatywy zabrała się do odśnieżenia parkingu. Tam zimę zauważają tak koło stycznia i nic ich nie przekona, że jest inaczej. Na urzędnika nie ma rady. Jak nie zadzwonisz do nich i nie nakrzyczysz to nie ma, co liczyć, że sami z siebie coś zrobią. Za parkingiem jest miejska droga, ale niestety nie znalazła się w pierwszej grupie do odśnieżania. Dlatego jak już udało się kierowcy, którego obserwowałem, wydostać z zasypanego parkingu wjechał on na białą drogę i… tam znów się zakopał. Czyli jak zawsze. Jak co roku prawie.

Za oknem spokojnie i kojąco padał sobie śnieg. A w telewizji kolejny dziennikarz ogłaszał narodową tragedię.  – Pani kierowniczko, ja to wszystko rozumiem… Ja rozumiem, że wam jest zimno, ale jak jest zima to musi być zimno! Tak? Pani kierowniczko, takie jest odwieczne prawo natury! – przypomniało mi się zdanie z polskiej komedii. No tak! Jak jest zima to pada śnieg. I chyba nie jest to nic nowego i niespodziewanego w naszej strefie geograficznej. I dla mnie nie jest to niespodzianka. A jednak odnoszę wrażenie, że dla wielu jest to jakieś wielkie zaskoczenie, że jak jest zima to jest zimno i pada śnieg. Jak zrobi się biało to wszystkich to zdecydowanie zaskakuje.  Nie żeby mnie nie denerwowało to, że muszę przedzierać się do pracy przez zaspy. Ale pogodziłem się już ze swym losem. Ja wiem, że nie ma, co nawet odśnieżać samochodu, bo i tak nie wyjadę z parkingu pod blokiem. Ja wiem, że nie ma, co czekać na autobus, bo i tak się spóźni lub nie przyjedzie wcale. Bo jest zima. Wiem, że muszę ciepło się ubrać i brnąć do pracy piechotą przez nieodśnieżone chodniki. Bo u nas w mieście jest podstawowa zasada, że bardziej dba się o kierowców niż o pieszych. Ale o tym wiem, że jak jest zima to musi być zimno. I wiem, że nie ma, co liczyć na służby, bo one zawsze są zaskoczone. A może to nie zima zaskoczyła drogowców, bo oni za zawsze byli doskonale przygotowani, to po prostu spadło za dużo śniegu i tego się nikt nie spodziewał.