Prawo do własnych poglądów
– Nie podzielam twoich poglądów, ale oddałbym życie za twoje prawo do ich głoszenia – tak mi się dziś przypomniało to zdanie zaczerpnięte z Woltera, gdy słuchałem przemówienia prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, który musiał zaczynać swoje zdanie dwukrotnie. Dlaczego tak się stało? Ano dlatego, że buczenie, gwizdy i okrzyki: – Niech żyje Jaruzelski, twój brat – towarzyszyły przemówieniu prezydenta podczas obchodów czterdziestej rocznicy tragicznych wydarzeń w grudniu 1970 roku na Wybrzeżu. Ja rozumiem, nie wszyscy są przychylni prezydentowi. Mają też związane z nim pewne emocje. Ale zdecydowanie nie było to miejsce do ich wyrażania i to w takiej formie. Każdy ma własne zdanie i każdy ma prawo je głosić, ale jak widać nie wszyscy w Polsce są tego prawa godni. Wolność wypowiedzi czasami jest ograniczana, bo zawsze znajdzie się grupa ludzi, która uważa, że tylko oni mają świętą rację. Uważają oni, że posiadają taki szczególny monopol na prawdę. A każdy, kto nie podziela ich poglądów jest automatycznie niegodny możliwości swobodnego wypowiadania się i w związku z tym można go bezkarnie obrażać. To niesamowite jak w ludziach, którzy każdego dnia przekonują o swoim patriotyzmie, uwielbieniu narodu i państwa oraz o swych chrześcijańskich wartościach jest tak mało poszanowania dla tego właśnie państwa, gdy na jego czele stoi ktoś inny niż oni by sobie życzyli. Wygląda to mnie więcej tak, że każdy ma prawo do swobodnego wyrażania poglądów z tym tylko zastrzeżeniem, że osoba ta mówi dokładnie to, co ci ludzie chcą usłyszeć.
W lokalnym tygodniku przeczytałem felieton, w którym jego autor wyraził swe wielkie oburzenie na pewnego dziennikarza telewizyjnej „dwójki”, który ośmielił się zaprosić do programu byłego prezydenta RP Wojciecha Jaruzelskiego. „Było obrzydliwie, było przerażająco. To, że po raz kolejny dano generałowi robić Polakom wodę z mózgu i wygłaszać te swoje brednie…” – przekonuje czytelników felietonista. I co? Mógł to spokojnie napisać a gazeta to spokojnie wydrukowała. Ale felietonista gazety sam w swym tekście zabrania innym dziennikarzom wygłaszania własnych poglądów oraz zapraszania do własnego programu telewizyjnego takich gości, na jakich mają ochotę. „Tak więc powoli, ale konsekwentnie dochodzimy do dziennikarskich standardów Białorusi i Rosji” – dodaje felietonista. Czyli w Polsce, w państwowej telewizji, powinna stać się standardem selekcja tematów? Bardzo ciekawa opinia po dwudziestu latach wolnej Polski i wolności słowa w Rzeczpospolitej. Ja jakoś nie zauważyłem przewagi wypowiedzi generała w telewizji nad prezentowanymi opiniami ludzi mu nieprzychylnych czy wręcz mu wrogich. Moim zdaniem świat tak jednostronny, w którym Jaruzelskiemu nie wolno byłoby się wypowiadać w telewizji bliższy jest zdecydowanie tym standardom, których autor felietonu się tak bardzo obawia. Więc dopóki mogę… pozwolę sobie mieć inne zdanie. Wiem, że dla niektórych paradoksem jest, że generał korzysta z wolności słowa, z którą tak skutecznie walczył, ale właśnie tak powinno być. Bo jeśli miałoby być inaczej to, po co było cokolwiek zmieniać od jego rządów?
