Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Zuchwałość w sercu, gdy pieniądz w kieszeni

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Punkt widzenia zdecydowanie zależy od punku siedzenia, a najedzony nigdy nie zrozumie głodnego. Przekonałem się o tym podczas spotkania ze znajomymi. Nie chodzi mi oczywiście o to, kto i jaki zajmował stołek w kawiarni i co tam spożywano, ale o to, że czasami ludzie w zależności od ilości posiadanych pieniędzy coraz bardziej zapominają, że nie wszyscy mają ich tyle samo, co oni. – Ja to nie wyobrażam sobie zimy bez spędzenia przynajmniej kilku dni na nartach w Alpach – powiedziała pani Kasia. – Dokładnie, jak nie wyjadę gdzieś na tydzień lub dwa… to potem nie można ze mną wytrzymać – zgodziła się z przedmówczynią pani Ilona. Przy stoliku byliśmy w mniejszości. My, mężczyźni. Tylko ja i kolega.  Resztę stanowiły panie. Ja z mym znajomym wpadliśmy tam „na jednego” w drodze do domu a panie już tam były, więc się przysiedliśmy za ich namowami. Okazało się, że nasze koleżanki i znajome spotykają się w tym miejscu regularnie. – Na takie damskie ploteczki – wyjaśniła jedna z nich, choć wcale tych wyjaśnień nie potrzebowaliśmy. Znaliśmy się z paniami z miasta – jak to lubi określać mój przyjaciel. Nasze koleżanki to w większości kobiety sukcesu. Czyli takie, co to posiadają jakiś interes lub pracują, jako urzędniczki wyższego szczebla. Ogólnie mówiąc powodzi im się finansowo. – Zamówiłam kawę chyba z godzinę temu i ta baba jeszcze mi nie przyniosła – usłyszałem głos jednej z pań. – To skandal jak się tu traktuje gości. Nie ma już dobrych kelnerek – potwierdziła druga. Po chwili wszystkie się zgodziły, co do istoty problemu z obsługą w lokalu i zaczęło się narzekanie na dzisiejszy personel. Dokładnie chodziło paniom o to, że trudno teraz znaleźć odpowiednią osobę do pracy. – Musiałam zwolnić pracownicę. Wyobraźcie to sobie, powiedziała, że chce odebrać sobie wolne za pracę w soboty i w niedziele – powiedział ta, która jest właścicielką sklepu z odzieżą w centrum handlowym.     Będzie mi tu stawiać warunki! Smarkula – dodała. – No i co? No i co? – Dopytywały się koleżanki. – Nic. Mam już nową – usłyszały w odpowiedzi. Potem dowiedzieliśmy się z kolegą z kolejnych wypowiedzi pań, że ich pracownice to w przeważającej większości nierozgarnięte tłumoki, co to tylko liczą na kasę, ale pracować im się nie chce.  – Ani to nic nie przeczyta ani nigdzie nie wyjedzie. Ostatnio jedna opowiadała, że nie kupiła przez ostatnie pół roku żadnej książki – opowiadała przerażanym koleżankom pani Kasia. – Nie chodzi toto do teatru ani niczym się nie zainteresuje – poprała ją koleżanką.  – Żeby przynajmniej do kina poszły, ale nie… gdzie tam tylko z pracy do domu i znów do pracy – wtrąciła pani Ilona. 

Siedzieliśmy sobie z boczku z kolega i popijaliśmy to, co tam mieliśmy do popijania. Słuchaliśmy tego wywodu pań o tym jak to damski personel w ich firmach jest tępy, niedouczony, nieoczytany, nieznający świata, chamski, wiecznie zmęczony, bezczelny, niewdzięczny, mało pracowity i tak dalej. I dużo więcej.    Szanowne panie – nagle usłyszałem głos mojego znajomego – Szanowne panie!  Mam do was pytanie: ile płacicie swoim pracownicom? Koleżanki po tym jak minęło ich zaskoczenie pytaniem kolegi, ustaliły, że przeciętna pensja w ich firmach nie przekracza tysiąca złotych netto.  – Ja wydaję na swą marną, samotną i skromną egzystencje około 700 zł na same opłaty. Kredyt na mieszkanie. Czynsz. Telefon. Internet. Prąd. Woda. Telewizja. Pewnie one też podobne mają wydatki. Zostaje im trzysta … Czy szanowne panie uważają, że te kobiety tylko ze swej głupoty wolą nie wydawać tych pieniędzy na wakacje, książki, kino czy teatr?  – kontynuował kolega. Że tylko z wrodzonej czy nabytej tępoty wolą wydawać na jedzenie czy ubrania? – dodał.  – Cena książki to dziś przeciętnie około 50 złotych nie wspominając o bilecie do teatru – wtrąciłem się do rozmowy. – Może płaćcie im więcej, to będzie ich stać na książki czy na teatr – zakończył kolega. Nastała cisza. – A słyszeliście dziewczyny, że jest nowe spa – powiedziała po chwili pani Ilona… i było po temacie. Dopiliśmy to, co mieliśmy z kolegą do wypicia i ulotniliśmy się cichutko.  – Człowiek nie jest do końca świadom zuchwałości, która kryje się w jego sercu, dopóki nie usłyszy słodkiego brzęku monet w kieszeni – powiedział kiedyś Carsol Ruiz Zafon. Zgadzam się z nim.