Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

List polecony

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Osobiście nie przepadamza otrzymywaniem listów poleconych. Zawsze wzbudzają we mnie lęk. Dobrze, możezazwyczaj jest to strach nieuzasadniony, ale jednak coś w tym jest.  Z tej całej poleconej korespondencji któramnie denerwuje, szczególnie nie lubię dostawać listów, w których wymaga się odemnie pisemnego potwierdzenia ich odbioru. Tak jak dla moich dziadków czyrodziców otrzymanie niespodziewanego telegramu stanowiło powód do wielkich stresów,tak dla mnie polecony jest czymś co przyprawia mnie o palpitację serca.Otwieram skrzynkę na listy, a tam leży i łypie na mnie swym białawym oczkiem kartkazwana awizo. Na niej listonosz zapisał wezwanie do stawienia się mojej osoby na poczcie, w terminie określonym,abym tam potwierdził własnym podpisem że list otrzymałem.  – Wrzuciłeś Grzesiu list do skrzynki, jakprosiłam?  – List, proszę cioci? List?Wrzuciłem, ciociu miła!  – Nie kłamiesz,Grzesiu? Lepiej przyznaj się kochanie!  -Jak ciocię kocham, proszę cioci, że nie kłamię! – z dzieciństwa pamiętam wierszJuliana Tuwima o Grzesiu kłamczuchu i jego cioci. Teraz bez mojego podpisu tenco do mnie ten list wysyła za nic nie uwierzy, że go poczta dostarczyła a japrzeczytałem. Widać poczta państwowa dla niektórych jest jak Grześ kłamczuszek– jak nie ma na zwrotce mojego podpisu to jej nikt nie uwierzy, że list domojej skrzynki  został dostarczony. Bojęsię listów poleconych, bo one najczęściej przynoszą złe wieści. Jak wiadomosztukę epistolarną kultywują u nas głównie instytucje, banki oraz wszyscy, którzy z jakichś powodów coś odemnie chcą. Nikt kto chciałby przekazać mi najszczersze życzenia nie wyśle domnie listu poleconego. Do mnie piszą tylko banki oraz urzędnicy państwowi i niesą to najczęściej miłe dla mnie listy. Uległem kiedyś namowom pani na poczcie ipodpisałem umowę, że listonosz listy polecone będzie zostawiał dla mnie w mojejskrzynce pocztowej, ale oczywiście nie dotyczy to tej korespondencji,  w której wymaga się ode mnie potwierdzeniaodbioru. Przed weekendem zajrzałem do przegródki oznaczonej numerem mojegomieszkania, a tam już był ten złośliwiec czyli awizo. Było za późno abynatychmiast pobiec na pocztę i zobaczyć co tam nowego i złego jest w tymliście. Godzina -znacznie po osiemnastej -więc mój trud byłby daremny. W sobotęteż nie miałem co próbować, bo poczta zamknięta. Pozostało mi więc rozmyślanieprzez weekend o tym, co też ode mnie chcą instytucje które do mnie piszą listy.W poniedziałek o ósmej rano stawiłem się karnie na poczcie i już po piętnastuminutach oczekiwania w kolejce przed okienkiem dostałem list polecony.Oczywiście pani urzędniczka spisała moje dane z dowodu osobistego a ja to, żeto pismo dostałem, potwierdziłem w dwóch miejscach własnoręcznym podpisem. Drżącymirękoma rozerwałem kopertę i wydobyłem kartkę papieru.  Rozłożyłem i przeczytałem…  że urzędnicy magistratu zapraszają mnie dosiebie na spotkanie które odbyło się sześć dni temu. Faktycznie trzeba było todo mnie wysłać poleconym, za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Inaczej przecież zanic bym nie zdążył.