Przypadkowy strażnik z tragarzami
– Co … No ale … A ty skąd wiedziałaś, żemnie zastaniesz … przecież wiedziałaś, że wyjeżdżam – pytał Miś w komediiStanisława Barei. – Przechodziliśmy, po prostu i wpadliśmy! – opowiedziała mujego eksżona Irena. – Jak to przechodziłaś , z tragarzami? – dociekał filmowy Miś. – Taa! Przechodziliśmy. Z tragarzami. BardzoCię polubiłem chłopie – usłyszał w odpowiedzi od pana ministra, nowego partnerażyciowego pani Ireny. Ten dialog napłynął w obrazach do głowy podczas lekturylokalnej gazety, którą wybrałem z oczywistych względów w związku z jej nazwą.Przeczytałem w tym dzienniku informację o tym, że w czasie, gdy trwała imprezapod nazwą „Żywa Biblioteka”, strażnicy miejscy sprawdzali, czy właściciele kawiarniw której ta akcja się odbywała, nie sprzedają tam przypadkiem alkoholunieletnim. Tak przypadkiem przechodzili dzielni strażnicy i przypadkiemsprawdzili. Jakoś tak nie mogę uwierzyć w przypadki. Jak ten Miś, ja też niepojmuję jak można przechodzić przypadkiem z tragarzami. Teraz dziwna jest dlamnie przypadkowość kontroli. Zawsze ważny jest kontekst i w tym przypadku teżjest ważny, lub najważniejszy. Kilka dni temu pewnemu radnemu w moim mieście,nie spodobało się to, że gej będzie przebywał w należącym do miasta budynku. Dewiant– używając nomenklatury stosowanej przez pana radnego – miał się tam znaleźćjako „ żywa książka” . Tylko czujność i wzorowa postawa moralna ocaliło tysiącedziateczek przed zgubnym wpływemhomoseksualizmu. Pan radny wspierany przez wiceprezydenta miasta postawił tamę zgubnym sugestiom homo. Boprzecież projekt „ Żywej Biblioteki” w ramiach którego miał się tamznaleźć gej to „promocjahomoseksualizmu” i „pretekst do propagowania dewiacji”. A tak „środowiska homoseksualne, które w innychmiastach zasłynęły agresywną kampanią promocyjną homoseksualizmu” zostałyz miejskiego budynku wyproszone. I naród się homoseksualizmem nie zaraził. Jarównież jak i organizatorzy „ Żywej Biblioteki” czy właściciele kawiarni, niemam wątpliwości, że kontrola strażników to nie przypadek. Skąd takie przypuszczenie, że w lokalunieletni mogą kupować alkohol? – Na telefon alarmowy zadzwoniła osoba, którapoinformowała, że takie zdarzenie mogło mieć miejsce – mówi rzecznik strażymiejskiej, o czym donosi lokalny dodatek do gazety, też wybranej przeze mnie zewzględu na jej nazwę. – W takiejsytuacji obowiązkiem straży jest zbadać zgłoszenie. Patrol, który pojechał namiejsce, żadnych nieprawidłowości nie stwierdził – dodał rzecznik strażników.Czyli wszystko było przypadkowe. Przypadkowo gość zadzwonił z przypadkowymdonosem z przypadkowego telefonu, z donosem na całkiem przypadkową imprezę.Przypadkowo przechodził patrol i całkiem przypadkowo przeprowadził kontrolę. Wkomedii Barei, w scenie którą przypomniałem na wstępie, występuje też panminister. Mam takie przepuszczenie graniczące z pewnością, że właścicielekawiarni która przygarnęła „Żywą bibliotekę” po jej eksmisji z miejskiej placówki , jeszcze nie raz usłyszą odmiejskiej administracji – Bardzo Cię polubiłem chłopie.
