Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Chce świętować po swojemu

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 36

Chciałbym po swojemuobchodzić każde święta, te nadchodzące też. W zasadzie nic nie stoi naprzeszkodzie. Mogę robić teoretycznie co tylko chcę. W świąteczne dni, czyli wte wolne od pracy, to już zupełnie mogę zagospodarować czas po swojemu. Ale czyna pewno? Co innego rozważania hipotetyczne, a co innego proza życia. W dniświąteczne szczególnie łatwo jest zaobserwować jak  bardzo jestem uwikłany w układy i zależności.Nikt nie krępuje mnie w moich wyborach, ale… no właśnie zawsze jest to „ ale”.–Nie chce, ale musze – mógłbym powiedzieć za  naszym prezydentem. Ale tak w zasadzie to janie tyle „ musze” co bardziej sam się do tego przymuszam. A może jeszczeinaczej. Mam wrażenie, że  walczą we mnie,w te dni okazjonalne, bardzo ambiwalentne uczucia. Czasem zwycięża mojarodzinność  i uszanowanie tradycji. Aczasami moje anarchistyczne podejście do życia. Lub jak kto woli zwykły egoizmi zwyczajne lenistwo . Z jednej strony czuję obowiązek uszanowania wiekowej tradycjiprzodków,  którzy spotykali się przywielkanocnym stole. Jest we mnie głęboko zakorzeniona potrzeba kontaktu zrodziną. A z drugiej strony nie mam chęci uczestniczyć w tym, co mnie tak naprawdę dawno przestało wzruszać. Nie wiem, jak to się stało, że przestałem w towszystko wierzyć. Nie wiem, w którym momencie mojego życia zatraciłem wiarę wmagię świąt w wymiarze sacrum i profanum. Mam wrażenie, że na temat wyznania ,którewedług wszystkich badań jest w Polsce więcej niż bardzo powszechne, wiem dużo aw zasadzie to wiem zdecydowania więcej niż moi głęboko „wierzący” koledzy czyznajomi . A jednak nie ma we mnie potrzeby odgrywania scenek. Jeśli inniodczuwają potrzebę uczestniczenia w obrzędach, niech im tam idzie na zdrowie.Ale ja nie muszę, nie mam potrzeby takiej. I nie chcę mieć poczucia że robię coś źle, jeśli czegoś robić właśnienie chcę. A czasami  czuję, że jestemnakłaniany do uczestniczenia w czymś co na własne potrzeby nazwałbym „teatrzykiemspołecznym”.  Nie mam potrzeby składaniażyczeń, bo ci wszyscy którzy są mi bliscy i tak wiedzą, że im dobrze życzę. Zawszedenerwowało mnie składanie życzeń współpracownikom w pracy. Mogę im tak ogólnieżyczyć wszystkiego dobrego… ale czy muszę indywidualnie każdemu w twarzwyklepać osobiście formułkę:  zdrowych iszczęśliwych… Przecież zawsze znajdzie się ktoś taki, kogo się tak po prostunie lubi. Dlatego zrozumiałe powinno być że nie chcesz się z nim serdecznieściskać jak on dla ciebie jest co najwyżej obojętny. W zasadzie nie masz teżnic bardzo przeciw niemu. Ale nie powinienem się zmuszać do tego, żeby się znim bratać i ściskać. Trudno wchodzę w relacje międzyludzkie i dlatego takniechętnie składam życzenia świąteczne. Poza tym życzeniowym obrzędem denerwująmnie całodniowe pielgrzymki po rodzinie. Dobrze się spotkać z rodziną, ale dlamnie święta to też spokój we własnym domu. Nie zawsze chcę siedzieć godzinamiprzy stole… Chcę do mojego domu! A jednak nie mam w sobie tyle siły żebypowiedzieć: – Cześć, wpadliśmy tylko na dwie godzinki i wracamy do domu, bo chcemyz moją dziewczyną we dwoje odpocząć i po prostu nic nie robić. Nie chce alemusze. Siedzę godzinami za stołem i jem choć nie jestem głodny, bo naszatradycja czasami sprowadza się tylko do tego. Trudno jest przekonać bliskich,że to iż nie chcę z nimi spędzić dwunastu godzin przy stole wcale nie oznaczaże ich nie kocham. Zazdroszczę osobom,  które potrafiły tak po prostu powiedzieć: nieobchodzę świąt. We mnie jednak jest za dużo sprzeczności, aby wykrzesać zsiebie stanowczość. Może przy następnych świętach będzie inaczej, bardziej takjak ja chcę, a nie tak jak chcą inni. Może następne święta będą bardziejmoje.  Zobaczymy.