Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Czy to trzeźwy poranek?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Piłeś nie jedź – każdy zna tohasło, choć nie każdy się do niego stosuje. Prawie każdy, każdy pijący oczywiście, miał, choć raz w życiu taką sytuację,gdy po nocnej popijawie z udziałem trunków wyskokowych zastanawiał się czy ranomoże prowadzić czy może jeszcze nie.  –Czy ja jestem pijany? – zastanawiał się mój znajomy prosząc mnie o wąchaniejego oddechu. – A skąd ja mogę wiedzieć odparłem, – choć po objawach, któretargały moim własnym organizmem udzieliłem mu jednak rady, aby dla dobra ogółui swojego własnego zdrowia zrezygnował jednak z prowadzenia pojazdumechanicznego. – Ale ja się dobrze czuję, wydaje mi się, że jestem trzeźwy –przekonywał siebie i mnie współuczestnik imprezy. – Ale alkomatem się niezbadałeś – rzuciłem argument nie do zbicia. – Pewnie że nie, przecież nie jestemz policji… nie mam takiego sprzętu – odparł kolega od wczorajszego kieliszka.Oczywiście, że nie ma. Nikt go nie ma. Bo te alkomaty i alkotesty, co to możnaje kupić na wolnym rynku są, mówiąc łagodnie, nie najdokładniejsze. Policja masuper sprzęt, który potrafi wyniuchać z powietrza, czy w samochodzieprzejeżdżającym obok mundurowych jest osoba pod wpływałem. Oni dokładnie wiedzą- jak tylko przyłożą ci do ust tester – czy jesteś po wpływem czy nie. A nawetnie musisz dmuchać w balonik. Mundurowi mają taki super sprzęt, że wykrywają nawetzawartości alkoholu w powietrzu. Po długim weekendzie policjanci drogówkisprawdzali trzeźwość kierowców w moim mieście. Na „wczorajszych” i skacowanychkierowców policjanci zaczaili się na wiadukcie. Mundurowy mieli akcję „Trzeźwyporanek”. Używane przez policję urządzenia do kontroli stanu trzeźwościkierujących pojazdem, potocznie zwane są alkomatami. Dokonują one pomiaruzawartości alkoholu w wydychanym powietrzu. Tym razem funkcjonariusze dokontroli zatrzymali samochód „nauki jazdy”, nissana micrę. W trakcie kontroli policjancizatrzymali nietrzeźwego kandydata na kierowcę. W samochodzie siedziałinstruktor i dwoje kursantów. Tester wykazał w powietrzu obecność alkoholu. Wpierwszej kolejności policjanci sprawdzili trzeźwość instruktora, który byłcałkowicie trzeźwy. Sprawdzili, więc kursanta siedzącego za kierownicą. Okazałosię, że 17-latek, uczący się jeździć miał 0,22 promila alkoholu w organizmie.Czyli miał 0,11 miligrama alkoholu w wydychanym powietrzu. – Instruktor byłzszokowany – jak podały lokalne media. No ja też. Ale ja o czymś innymchciałem. Chciałbym zapytać całkiem poważnie, jak przeciętny Kowalski ma sprawdzićczy nadal ma stan wskazujący na użycie alkoholu. Tak po domowemu. Rano, gdypodejmuje decyzje: jechać czy nie jechać. Tak żeby nie złamać przepisu. – Nie pić – stwierdziła moja znajoma.Pewnie tak najlepiej. Ale zastanówcie się jak ja mam to sprawdzić, gdy wypiłemdnia poprzedniego? Jak mam wywnioskować czy dwanaście a może dwadzieścia czterygodziny to już jest dość czasu, aby ze mnie alkohol wyparował?  Czy może jeszcze poczekać z dwie godziny?Policja uzbrojona jest w dokładne i precyzyjne testy. A ja tylko w zdrowyrozsądek nadszarpnięty przez alkohol. Może jakby tak była możliwość dokładnegosamodzielnego sporządzenia przed jazdą samochodem czy zawartość wczorajspożytego alkoholu w organizmie wynosi mniej niż 0,1 do 0,25 mg/dm3 wydychanegopowietrza lub 0,2 do 0,5 promila we krwi. Wtedy pewnie mniej by byłonietrzeźwych na drogach. A tak to sami bez przyrządów i testów dedukujemy czyjesteśmy trzeźwi czy nie.  I czasem jesttak, że się pomylimy. A jakby tak można było sprawdzić niedrogim i powszechniedostępnym alkotestem swój stan? Byłoby bezpieczniej i mniej mandatów też bybyło.