Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Ambicja to twoja szalona religia…

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Od najmłodszych lat uczą nas rywalizacji. Kto pierwszy, ten lepszy. Musisz stawać do zawodów.  Za wszelką cenę musisz wygrać.  Najlepiej powiedzieć wierszyk w przedszkolu. Najładniej zaśpiewać. Zawsze i wszędzie jesteś poddać się ocenie. Nie uczyć się, w sensie przyswajasz wiedzę,  nauczysz się jak wygrać. W szkole musisz mieć najlepsze oceny. Musisz mówić i pisać w trzech językach.  Grać na fortepianie. Pływać, tańczyć, podskakiwać. I to wszystko na najlepszą  ocenę. Bo umiejętności które nabywasz i wiedza którą przyswajasz nie są tak ważne jak ocena za nie. Podlegasz weryfikacji. Musisz być najlepszy. Doskonały. Ten kto nie nadąża jest gorszy. Nieprzystosowany. Ty masz dobre oceny, nieważne jakim kosztem, ważne że je masz. Jesteś najlepszy. Doskonały.

Staraj się! Niech Cię  inni doceniają. Bądź ambitny!  Zasłuż na najwyższą ocenę. To najważniejsze. Na studiach musisz zaliczać. To magiczne słowo. Nie uczyć się. Nie kształtować umysł, czy kształcić się, ale zaliczać. Zdawaj egzaminy. Zdobywaj wpisy do indeksu. Być najlepszym. Zaliczyć z dobrą lokatą. Zdać egzamin, mieć najwięcej punktów. Musisz być kimś. Najlepszym. Doskonałym.

– Zdałam egzamin! –oznajmiła moja koleżanka radośnie. – Pewnie się dużo nauczyłaś, masz teraz obszerną wiedzę z tej dziedziny  –pochwaliłem, bo obszar wiedzy z której poddała się sprawdzianowi na studiach i mnie bardzo interesował. Myślałem, że teraz, jak zweryfikowano pozytywnie jej mądrości będę mógł z nią podyskutować na wyższym poziomie. – Nauczyłam się tego co było na egzaminie i zaliczyłam – zapiszczała zachwycona. – Dostałam jedną z najlepszych ocen – kontynuowała rozentuzjazmowana.

No tak, przecież nie wiedza się tu liczyła, ale dobra ocena. Zaliczenie. Nauczyła się tylko tego co musiała i pewnie teraz i tak nic i tego nie pamięta. Bo i po co? Najważniejsze, że zwycięstwo postawiło ja w odpowiednim miejscu w rankingu studentów. A wiedza? No cóż. To zbyteczne obciążenie. Ona studiuje – jak to często podkreśla w rozmowach –  aby mieć papier, dyplom ukończenia uczelni. Bo jak go będzie miała to dostanie lepszą pracę. W sensie dostanie się na szczyt.

Tam nie liczy się wiedza ale osiągnięcia. – Twoja ambicja zabija ciebie, ambicja to twój wróg – śpiewał przed ponad dwudziestu laty zespół Kryzys. Co najdziwniejsze ten tekst sprzed lat, idealnie pasuje do dzisiejszych czasów kultu sukcesu za wszelką cenę popartego pieniądzem. – Ja nie gram, ja nie przegram, bo nie mam żadnej ambicji,  ambicja to twoja szalona religia… – znów powracają do mnie te słowa. A może właśnie tak? Nie grać. Nie uczestniczyć w wyścigu szczurów. Stanąć z boku. Nie grać, bo wtedy się nie przegra. Nie mieć żadnej ambicji, bo czasami to faktycznie szalona religia.