Daily Archives

2 Articles

dziennik pesymistyczny

Nocne muzykowanie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Czy może pan ściszyć to radio?!– usłyszałem i nie byłem do końca pewien czy to sen czy jawa. W głowiefaktycznie jeszcze pobrzmiewały mi dźwięki znanego hitu muzyki. – Czy to do mniektoś mówi – zastanawiałem się, bo stałem jeszcze przed chwilą na pięknej plaży,a tu ktoś wyrwał mnie z tych pięknych okoliczności przyrody i nagle znalazłemsię we własnym łóżku.  – Tak do panamówię… niech pan przyciszy radio – teraz już byłem pewien, że to nie do mniesię zwraca znajomy głos. Czym bardziej mój umysł powracał z krainy snu doświadomości, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, że to jeszcze środek nocy. -Dlaczego zostałem obudzony?  – pomyślałemi jednocześnie skontrolowałem poduszkę obok, gdzie spodziewałem się znaleźćmoją śpiącą dziewczynę. Chciałem zapytać, dlaczego ktoś mnie budzi, ale jej niebyło. I nagle uświadomiłem sobie, że to ona woła do kogoś, aby wyłączył radio.Powróciła mi świadomość i zdałem siebie sprawę, że moja dziewczyna stoi w okniei woła do pana na ulicy, aby ten przestał raczyć okolicę dźwiękami, które wnocy raczej zmuszają do krwawych myśli niż koją nerwy. Spojrzałem na zegarek. Drugatrzydzieści pięć w nocy. Wszystko jasne. Pan z piekarni podjechał swoim dostawczakiem pod sklep znajdujący sięcztery piętra pod naszym balkonem i rozpoczął swój conocny rytuał. Na początkuhuk silnika. Kilka manewrów parkowania tyłem. I już można otworzyć drzwi. Potemnastępują kolejne dźwięki. Teraz czas na tylnie wrota do furgonetki. Aleprzecież nie można tak zwyczajnie otworzyć. Trzeba z taką siłą, żeby pacnęły zodpowiednim hukiem o burty samochodu. Potem szuranie plastikowych pojemników opodłogę dostawczaka. Następnie słyszę jak plastikowe skrzynki suną po chodnikuw stronę sklepu. Jeszcze tylko huk -z fasonem otwieranych rolet- i można wnosić,to znaczy wciągnąć pojemniki do sklepu.  Potem wszystko w odwrotnej kolejności. Rolety. Puste pojemniki szurającepo chodniki i lądujące w furgonetce. Zamakanie tylnych drzwi. Jeszcze tylkokłapnięcie tymi od szoferki. Zaczyna pracować silnik na wysokich obrotach … ijuż dostawcy nie ma. Można spać dalej. Ale ostatnio jest nowy akcent nocnejdostawy pieczywa do sklepu cztery piętra pod moimi oknami. Teraz pan kierowcapostanowił dodać akcent muzyczny. I to pewnie spowodowało reakcję mojejdziewczyny. – Może pan wyłączyć radio – powtórzyła moja dziewczyna, bowidocznie pan kierowca nie usłyszał. Muzyka nagle się urwała. Czyli możnajednak ciszej. – Przepraszam – dobiegł do mnie głos kierowcy z ulicy.  Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego dostawapieczywa jest o trzeciej w nocy, gdy piekarnia jest czynna od szóstej? Alewidocznie tak być musi. Proces technologiczny? Nie wnikam. Ale czy nie możnaciszej? Przecież w większości ludzie śpią o tej porze. Jest lato. Ciepło. Oknaotwarte. A tu radio i ta huczna, conocna dostawa. Gdy znów zasypiałemprzypomniał mi się dialog z filmu. Czy panowie muszą tak napierdalać od bladegoświtu?! Że nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano… Fakt, jest cośtakiego w niektórych przedstawicielach naszego narodu, że jak już nie śpią tonajwidoczniej uważają, że inni też muszą. I jakby na potwierdzenie tych moichrozważań i zachowania Polaków w nocy, obudziły mnie tuż przed szóstą ranogłośne pijackie dyskusje i krzyk: Ludzie, czemu śpicie??!!! Dobre pytanie?Dobranoc.

 

dziennik pesymistyczny

Politycy jak dzieci

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Przecież to tylkodziecko – rzekła do mnie pewna mamusia, gdy zwróciłem się do niej z uprzejmąprośbą o uciszenie jej pociechy na tyle tylko, bym mógł usłyszeć to, co do mniemówi kasjerka w sklepie. Dzieciak, na oko tak trzy – czterolatek, darł się wniebogłosy usiłując – chyba, zaśpiewać lub może mu się tylko tak zdawało. Takczy inaczej małolat zdecydowanie nie miał talentu. Wył, jakby go, kto żywcemobdzierał ze skóry. Natężenie dźwięku porównywalne było z hukiem silnikówlądującego samolotu.  – Przecież dzieckumożna więcej wybaczyć – usiłowała mnie przekonać mama wyjca przekrzykując swegopotomka. – Cóż można poradzić, taki to już kult dziecka u nas panuje – pomyślałem.Dzieci, jak mi się wmawia, są przyszłością tego narodu, więc widocznie można nawięcej im pozwolić i jest ku temu powszechne społeczne przyzwolenie. Może tenmalec w przyszłości będzie wykorzystywany przez nasze dzielne wojsko jako broń akustyczna?Może dzięki temu przysłuży się do zwiększenia obronności naszej ojczyzny?  Kto może wiedzieć? Potencjał zdecydowaniemiał, czego doświadczyłem na własne uszy. Mafia tatusiów i mamuś zdecydowaniesterroryzowała naszą przestrzeń społeczną. – Dziecku można więcej wybaczyć –słyszę nader często. I nawet jestem skłonny w to uwierzyć. Malucha, któremunależy się specjalne traktowanie to ja jeszcze, choć z oporami, rozumiem. Alejakoś mi trudniej zrozumieć polityków, którzy zachowują się w ten sposób jakby oczekiwali,że ich działania zawsze pozostaną bezkarne. Dla mnie to mniej więcej to samo.Politycy są jak dzieci. Mogą czynić co im się żywnie podoba, bo za ichdziałania raczej nie spotka ich żadna kara. – Można ich nie wybrać ponownie – wmawia mi zazwyczaj moja koleżanka,gdy o tym rozmawiamy. Pewnie, że można. Ale w naszym systemie wyborczym, któryza państwowe pieniądze promuje głównie cztery partie polityczne, to raczej mamydo czynienia z autowyborami. Jak się nie uda wejść z jednej listy wyborczej tozawsze można dokonać transferu do innej partii. Byle takiej, która ma pieniądzena wybory i może zagwarantować teoretyczną przynajmniej wygraną. Zawsze wartozmienić barwy. Jak dzieci które zmieniają piaskownicę, gdy nie mają tam szansyna ciekawą zabawę. Żadnej ideologii poza chęcią władzy. A gdy już polityk jestu władzy i popełni błędy?  Nawetnajcięższe zarzuty, jakie im się stawia mogą w polityku wywołać tylko dziecinnypusty śmiech i drwinę z tego, kto im te zarzuty przedstawia. Nie ma w tym chęcitłumaczenia czy obrony. Jest tylko żart na poziomie przedszkola. Ale to tylko polityk,czyli może sobie na to pozwolić. Oni przecież jak te dzieci – mogą więcej. Komisjado sprawy śmierci Barbary Blidy żądała Trybunału Stanu dla dwóch polityków. Aco oni na to? Prezes prawych i sprawiedliwych wyśmiewa się z tego ipostanowienia komisji bagatelizuje. – Już się pakuję, wybieram na Sybir, bosądzę, że Tusk z Putinem już ustalili jakieś miejsce. Przygotowuję się już.Kupię sobie kożuch – z uśmieszkiem na ustach mówił dziennikarzom wódz. Naprawdępozostaje mi kierować się zasadą, że politykom jak dzieciom trzeba więcejwybaczać. Nie można się na nich denerwować, gniewać… Trzeba im wybaczyć, bo onijak dzieci. Chcieli dobrze, a wyszło nie najlepiej. Po co przez trybunał?Trzeba wszystko w żart obrócić. Bo oni skorzy do żartów jak te dzieci.