Dwaj panowie z ławką plus poeta
– Gościu, siądź pod mymliściem, a odpoczni sobie! – pisałwielki polski poeta i to jego zawołanie do czytelników przetrwało, jakprzekonałem się ostatnio, całe pokolenia. Czasem nam się wydaje, że dobrzewiemy, co poeta miał na myśli. Ale jak to, co pamiętamy ze szkoły zostaniezamglone przez opary wódeczki, a dodatkowo jeszcze wpadniemy w nocy na pomnikwieszcza to wiele może się wydarzyć. Przecież – niejeden z nas pamięta z lat szkolnych – jak nie zawszejednoznacznie było wiadomo, co poeta miał na myśli. I choć zapewne w wierszu,którego urywek zacytowałem na wstępie, najwyraźniej chodziło wieszczowi odrzewo zwane lipą, to widocznie jak się jest w stanie wskazującym na spożycie,to może się dokonać w umyśle człowieczym taki koktajl, że aż się drzewo zpomnikiem pomylić może. Bo to przecież w szkole uczyli żeby gościu usiadł podliściem a odpoczął sobie. A tu przedzamglonymi od trunków oczyma stanął im pomnik poety. I dwóch Gości do domuwracało zmęczonych zapewne. To się nieszczęśnikom wszystko pomieszało. Inaraziło ich na wielkie nieprzyjemności. A oni może tylko przysiąść a odpocząćsobie chcieli? Pewnej nocy pracownik stacji monitoringu miejskiego obsługującjedną z kamer zauważył dwóch mężczyzn, którzy wnosili parkową ławkę na pomnikJana Kochanowskiego. Pewnie chcieli być jak najbliżej ukochanego poety. Niechcieli tak z oddalenia podziwiać oblicza wielkiego Polaka. Oni zapewne chcielizasiąść na ławce tuż przy nim. Przecież blisko trzymetrowym pomnik przedstawiasiedzącego poetę, który obejmuje Orszulkę, a w drugiej ręce trzyma książkę. Ipewnie ta scena obejmowania dzieciny dodatkowo wpłynęła na wyobraźnię panów, coto do domowych pieleszy wracali chwiejnym krokiem. Pozazdrościli widać Olszulce tej bliskości zpoetą. – Gościu, (…), a odpoczni sobie!– szumiało im pewnie w głowie, gdy ławkę dźwigali, by do wieszcza podobizny jaknajbardziej się zbliżyć. Oj, niebezpieczne są takie połączenia. Pomnikwielkiego wieszcza. Ciemna noc. To, co wgłowie z lat szkolnych zostało. I całość zanurzona w oparach alkoholu. Tak imsię wszystko w głowie wymieszało, że im się lipa z pomnikiem wieszcza o niej piszącegopomieszała. Pracownik monitoringu, gdyich zobaczył, przekazał informacje o chuligańskim wybryku oficerowi dyżurnemuStraży Miejskiej. Ten wysłał patrol, który zastał przy pomniku dwóch mężczyzn.Byli pod wpływem alkoholu jak informują mundurowi. Po wylegitymowaniu obaj panowiezostali ukarani kilkusetzłotowymi mandatami. Za potrzebę bliskości z poetątrzeba słono płacić. I tak wydaje mi się to łagodną karą, bo przecież moglitrafić do miejsca gdzie „ nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie”.
