Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Churching

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Byłam w niedzielę z dziećmi wkościele – powiedziała pani do swoje sąsiadki. Usłyszałem, bo siedziałem za kobietami w autobusie, a środki komunikacjimiejskiej od pewnego czasu stwarzają dogodne warunku do przysłuchiwania sięrozmowom innych pasażerów. Autobus oklejony reklamami nie pozwala na kontemplowaniekrajobrazu przesuwającego się za oknem. Nie miałem ze sobą książki. Wodtwarzaczu rozładowała się bateria, więc pozostało mi słuchanie otoczenia wtym tego, co mówią panie z fotela przede mną. A że panie nie mówiły cicho, więctak czy inaczej słyszałem.  – Byłam wniedzielę z dziećmi w kościele – powtórzyła kobieta, bo widocznie przez szumsilnika do koleżanki za pierwszym razem nie doleciało, co mówiła, choć do mniei owszem. – I co, było coś nowego? – Usłyszałem w odpowiedzi. – Nie, to samo,co zawsze – powiedziała ta pierwsza.  – To,po co byłaś. Było coś ciekawego? – Zapytała, przyznam całkiem rozsądnie, tadruga. –  Eeee, nic. To samo – padłaodpowiedź. – To, po co tam łazisz – starała się ustalić jej koleżanka. – Samanie wiem, dla dzieci, chyba? – Odpowiedziała ta, co w niedzielę była wkościele. Pewnie bym o tej, przypadkowo podsłuchanej rozmowie dwóch pań, szybkozapomniał gdyby nie to, że dwa dni później przeczytałem w lokalnej gazecie otym, że według badań instytutu statystyki kościoła katolickiego w moim mieścietylko około czterdziestu jeden procent mieszkańców zadeklarowanych, jakokatolicy, chodzi na mszę świętą. A reszta, choć uważa się za katolików samasobie jak widać ustanawia prawa i zasady „wyznawanej” wiary. Czyli jak nicprzynajmniej jedna z tych pań z autobusu łapie się w tej czterdziestojednoprocentowejmniejszości katolików zdeklarowanych jedynie. Choć jak widać z treści artykułuw gazecie, nawet tu jest jeszcze podział na tych, którzy przystępują do komuniioraz tych, co tego nie czynią. Z badań instytutu – o którym mowa – wynikarównież, że to kobiety są gorliwszymi katoliczkami. Na dziesięć kobiet obecnychna mszy świętej przypada sześciu mężczyzn, a na dziesięć przystępujących dokomunii pań tylko czterej faceci. – Wpływ na to może mieć też to, że do kościoła chodzą w większej liczbieludzie starsi, a mężczyźni umierają wcześniej niż kobiety poinformował mnieautor artykułu. Czyli okazuje się, że trafiłem w autobusie na całkowicie niereprezentowalnąw badaniach grupę polskich katolików. Bo to kobieta jeszcze w sile wieku byłanie staruszka. I chodzi do kościoła nie dla siebie, ale żeby dzieci mogłybywać. Swoją drogą ciekawe, dlaczego Bóg tak wcześnie powołuje do siebiemężczyzn czyniąc takie spustoszenie w statystyce własnego kościoła wPolsce?  Mnie najbardziej podoba sięzjawisko zwane churching, czyli „niedzielne pielgrzymowanie” – używającterminologii z gazetowego artykułu. Coraz bardziej popularne – jak wyczytałem. Wynika z tego, że ponadpołowa zdeklarowanych katolików nie odwiedza licznych w moim mieście kościołówa jak już się tam wybiorą to nie wszyscy aktywnie uczestniczą w przeżywaniumszy świętej. Łącząc moją obserwację z miejskiej komunikacji z badaniamiinstytutu wynika, że jak już tam kobieta się wybiera to nie zawsze dla siebie,lecz dla dzieci. Ale to chyba dobrze, że choć większość tych zdeklarowanychkatolików preferuje shopping to jest jeszcze mniejszość wybierająca churching.Teraz już rozumiem skąd ta tendencja wśród prawicowych polityków, aby walczyć zhandlem w niedzielę.  Jeśli zamkniętebędą centa handlowe to zdeklarowanemu katolikowi w niedzielny poranek niepozostanie nic innego do roboty jak tylko churching.