Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Hańba! Bydło! Sodoma!

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Trafnie zauważyli dziennikarze jednego z portali informacyjnych. Narodziła nam się nowa świecka tradycja. Jak co roku, także i w tym, grupka osób na Warszawskich Powązkach podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego znów postanowiła zamanifestować swoje przekonania polityczne. Choć w zasadzie trzeba to nazwać brakiem kultury i taktu. Nie przeszkadzało im miejsce, w którym się znajdowali. Nie miał znaczenia powód, w jakim zgromadzili się tam przedstawiciele władz naszego kraju. Oni tam przyszli pokazać, że są, że czuwają i nikt nie ma prawa tam być oprócz tych, których oni w swej łaskawości wielce zaakceptują. Nieważne prośby i apele o zachowanie powagi. Ci ludzie wiedzą swoje, mają swoją prawdę i nikt, absolutnie nikt niczego nie może im czegokolwiek nakazać albo zabronić. I choć w większości – ludzie ci – czują się zniewoleni przez ówczesny rząd, kneblowani i pomijani, to przy takich okazjach nagle dostają skrzydeł, zrzucają kneble oraz kajdany zniewolenia i nic ich już nie powstrzymuje. Zdecydowanie to nasza nowa, doroczna tradycja. Gdy tylko na miejscu uroczystości na Warszawskich Powązkach pojawili się politycy prawi i sprawiedliwi – w mniemaniu własnym oraz grupki sympatyków – ci ostatni tak bardzo zapragnęli okazać im swą przychylność, że nie wytrzymali. Rączki ich tak świerzbiły, że nie mogli… No musieli klaskać i już. Ja się zastanawiam nad jednym. Może ja się na tym nie znam. Ale jakoś tak cmentarz nie pasuje mi do oklasków. Ja rozumiem teatr, nawet ten polityczny, ale są miejsca gdzie brawa za występ, nawet najlepszy, nie przystają. Ale co ja tam się znam… kim ja jestem żeby pouczać prawych i sprawiedliwych, co to nie na jednym już cmentarzu byli i nie pod jednym krzyżem stali.  Tam gdzie brawa tam i aktor.  I jak widać po braku reakcji ze strony artystów z prezesem na czele, im oklaski nie przeszkadzały. Ale jak to mówi mój znajomy: każdy jest inny i każdy jest inaczej wychowany. Tradycją uroczystości rocznicy Powstania Warszawskiego jest też to, że jak tylko pojawią się tam przedstawiciele partii rządzącej od razu brawa zastępują gwizdy, buczenie i wyzwiska. – Hańba! Bydło! Sodoma! – krzyczała grupa ludzi, gdy do pomnika Gloria Victis zbliżał się premier Donald Tusk oraz Władysław Bartoszewski. Zastanawiam się, co tymi ludźmi kieruje? Bo przecież nie rozum. Ja wiem, gdy nie lubię jakiegoś polityka, to mogę coś nawet do niego zawołać jak go spotkam na wiecu wyborczym czy na ulicy. Ale na wszystko jest miejsce i czas. Dla mnie zdecydowanie warszawskie Powązki nie są takim miejscem. I jeszcze jedno. Jestem teraz w domu, jest dzień po uroczystościach. Więc teraz mogę. I z tego miejsca piszę do tych ludzi od oklasków, buczenia i okrzyków… zachowaliście się haniebnie! Jak bydło! No, po prostu Sodoma!