Nic się nie zmienia
– Ja go gdzieś widziałem –wściekam się czasami na sam na siebie,gdy nie mogę sobie przypomnieć gdzie toja miałem sposobność zapoznać się z fizjonomią tej,czy tamtej osoby. – Gdzie ja o tym czytałem? Gdzie ja towidziałem? Kto mi o tym opowiadał? – zadaję sobie pytania. No nie jest to możejakaś stała moja przypadłość, ale zdarza mi się to od czasu do czasu. Przeważnie na większość takich kwestii znajdujeszybko odpowiedz. Gorzej,gdy nie mogę sobie przypomnieć i dręczy mnie topytanie dniami,a nawet tygodniami. Odlat zastanawiałem się z czym mi się kojarzą panowie i panie z pewnej partiipolitycznej,która stara się już od lat mieć wiele do powiedzenia, choć tak w zasadzie nikt nie wie o co imchodzi. Za nic nie mogłem sobie przypomnieć,gdzie ja już widziałem techarakterystyczne postawy? Gdzie ja czytałem o takich ludziach? I conajważniejsze,gdzie ja już czytałem o takiej osobach,co tak dobitniegloryfikuje prawo jako takie,oraz wszelką sprawiedliwość. Gdzie jest geneza zachowania tych polityków?Gdzie są pierwowzory ich fizjonomii, która wydawała mi się tak bardzo znajoma?Codziennie widziałem te znajome już twarze w telewizji i za nic nie mogłem sobieprzypomnieć dlaczego wydają mi się takieznajome. Te przemówienia o niczym, to upajanie się własnym głosem, tezachowania pozbawione sensu, te wieczne konferencje, dyskusje i spotkania,naktórym słyszałem, że jeden jest winnywszystkich nieszczęść jakie spadają na naszą najukochańszą Rzeczypospolitą. Widziałem te postaci na zdjęciach w gazetac,i czytałem ich pozbawione dla mnie sensu wypowiedzi,i za każdym razemdoznawałem nieprzyjemnego uczucia, że to już kiedyś było, że to jest do czegośpodobne… wszystko na próżno. Ale za nic nie mogłem sobie przypomnieć,gdzie jestpierwowzór tych śmiesznych postaci w za dużych garniturach,niby w mundurachoraz w podniszczonych butach. Pewna paniAnia, co to po niej wyraźnie było widać, że jest w stanie wskazującym naspożycie, która „coś tam coś tam”bredziła,wydawała mi się bardzo podobna do pewnej postaci literackiej. Ale wjakiej książce o takiej postaci czytałem? Za nic w świecie nie mogłem sobietego przypomnieć. Oglądałem kolejną konferencję pan, którego nazwisko pisze sięprzez jedno „f”, i nie mogłem pozbyć się wrażenia, że styl jego wypowiedzi jestmi najzupełniej znajomy. Cały tenklimat, ci ludzie, te ich twarze, postury, ten dziwaczne postawy, tezacietrzewienie, ta charakterystyczna gestykulacja, to uwielbienie dla biurokracji, ta adoracjadla najjaśniejszego Pana … miałem wrażenie, że wszystko to już było. Że gdzieśo tym czytałem. Ze znam cały ten klimat i tych ludzi. I nagle mnie olśniło! –Wiem, już wiem , przypomniałem sobie! Tak to wszystko jest jak z powieściHaszka. Ten sam klimat. Te same postacie. Czyli nie tak wiele zmieniło się odczasów dobrego wojaka.
