Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Czeski mail

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Wydaje mi się, że za to odpowiada rząd. Tej sprawy bym nie bagatelizował – powtórzyłem za moją ulubioną posłanką z partii tych, co się uważają za prawych i sprawiedliwych. Okazją to zacytowania tych klasycznych już chyba słów było moje potknięcie się o wystającą kostkę brukową. Zaczepiłem butem o kamień i wykonałem przepiękny, taniec ozdobiony machaniem rękoma, usiłując złapać równowagę. – Fakt, to jak nic sprawka nieodpowiedzialnych rządów platformy – potwierdził mój kolega, który przed chwilą uratował mnie przed wyrżnięciem nosem w chodnik, łapiąc mnie za rękaw kurtki.

Nie wiem, czy to, że o mały włos nie doszło do bliskiego spotkania mojej twarzy z brukiem było wynikiem knucia premiera, ale co mi szkodzi tak twierdzić. Jeśli posłanka może wywnioskować,że rząd odpowiada za ochronę jej skrzynki mailowej, to ja mogę z taka samą stanowczością twierdzić, że za nierówne chodniki w moim mieście odpowiada rząd.– Zauważyłem, że kampania wyborcza w naszej pięknej Rzeczypospolitej nabrała rumieńców – wyznał kolega, gdy już zasiedliśmy przy kawiarnianym stoliku. – Zgadzam się, rzeczywiście. Po wielkiej dyskusji o tym czy rozmawiać i gdzie mają się odbyć debaty między przywódcami partyjnymi, teraz mamy nową aferę,która zdominuje kampanię wyborczą – orzekłem. – Tak, to wielki problem godny dyskusji przez najbliższy tydzień, taka afera – zgodził się ze mną kolega.  – Międzynarodowa, bo podobno te maile wysłane zostały z czeskiego serwera – dodał.

Dyskutowaliśmy w tym lekko ironicznym tonie jeszcze przez chwilę. Bo, o czym tu można dyskutować podczas trwania tej wielce zajmującej kampanii wyborczej? O programach poszczególnych kandydatów, z których jasno wynika, jakie mają sposoby na poprawę bytu Polaków? Nie, o tym trudno dyskutować, bo jak omawiać coś, o czym nic nie wiadomo. Ja znam polityków z telewizji. Widzę ich twarze na tysiącach plakatów „zdobiących” latarnie w moim mieście. –To wielce ciekawe, że ci politycy trafili na latarnie – powiedział kiedyś mój znajomy w przypływie czarnego humoru.

Ale prawdą jest to, że to kampania czysto wizerunkowa.Uśmiechnięte lub zadumane twarze patrzą na mnie z okien autobusów, spoglądają z tysięcy plakatów, są wszędzie. Ale kim są ci ludzie? Jakie mają poglądy? Tego nie wiem i pewnie się nie dowiem. Bo ważniejsza jest dyskusja o tym, czy i gdzie debatować oraz o mailach wysłanych lub niewysłanych.  Ta kapania coraz bardziej przypomina czeski film… no właśnie mamy już nawet czeski mail.