Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Płeć za kierownicą

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Gdzie się pcha, nie widzi, że samochód jedzie – stwierdziła moja koleżanka przejeżdżając tuż przed przechodniem, znajdującym się na przejściu przez jezdnię. Ja w zasadzie jak mam z nią jechać, zawsze staram się usiąść na tylnym fotelu.  Zajmuję strategiczną pozycję. Mój kolega, nie był jeszcze świadom sposobu jazdy naszej wspólnej znajomej, więc nieopatrznie usiadł z przodu. Już po dwóch zakrętach, dwie ulice dalej od początku naszej podróży widziałam, jak jego mięśnie się raptownie napinają, a ręce i nogi przed każdym skrzyżowaniem lub wykonywanym przez kierującą manewrem, szukają punktu oparcia. Ja też odczuwam taki instynktowny strach, gdy tylko sytuacja zmusi mnie do wspólnej podróży z koleżank jako kierowcą. Nie, nie jestem żadnym męskim szowinistą. Nie mam nic przeciwko paniom za kierownicą. Jest mi to w zasadzie obojętne. Ale do czasu.  – Kobiety są lepszymi kierowcami – zaczyna zawsze wykład, ta nasza koleżanka, jak tylko zwróci się jej uwagę, że jedzie tak jakby była królową szos. Po tym stwierdzeniu, powtarzającym się u niej jak mantra, następuje szereg przykładów przemawiających na niekorzyść panów kierowców. Słyszymy najczęściej, że mężczyźni są bardziej agresywni za kierownicą, no i oczywiście, że częściej prowadzą pod wpływem alkoholu. Padają argumenty, poparte autorytetem policyjnych statystyk, o większej liczbie wypadków popełnionych przez mężczyzn. Zawsze musimy, my panowie współpasażerowie, co nieopatrznie zwróciliśmy jej uwagę, wysłuchać oracji na temat tego, że facet kierowca na drodze odreagowuje swoje kompleksy, że skupiony jest głównie na rywalizacji oraz o tym, że podczas prowadzenia samochodu częściej wpada w furię. – Policyjne statystyki to potwierdzają – zawsze na koniec każdej jej wypowiedzi przytaczany jest ten koronny argument.  Po czym pada nieskończona ilość słów na temat wzorowego zachowania się pań za kierownicą. Ja naprawdę już dawno nie ulegam powtarzanemu przez niektórych mężczyzn stereotypowi „baby za kierownicą”. Ale czasem mam takie wrażenie, że kobiety mają na punkcie swych umiejętności za kierownicą jakiś kompleks. Że często starają się na siłę udowodnić męskiej części populacji, że to one są prawdziwymi mistrzami, o przepraszam mistrzyniami kierownicy.  Bardzo często nie przyjmują do wiadomości, że popełniają błędy, a każde wytknięcie im takowego prowadzi do tego, że jest mi przypinana łatka męskiego szowinisty.  – Zwróć uwagę na kierujących. Zobacz, jakiej płci będzie kierowca, i ile pań nie zatrzyma się przed przejściem dla pieszych – powiedział do mnie kiedyś kolega, który dla własnej przyjemności prowadzi badania nad tym zjawiskiem. Faktycznie! Coś w tym jest. Stałem dziś na krawężniku, przed przejściem dla pieszych z wyraźnym zamiarem przedostania się na druga stronę jezdni. Towarzyszyła mi spora grupa przechodniów z podobnym zamiarem. Przede mną defilowały samochody. Tak się złożyło, że wśród tych czternastu samochodów dziewięć aut prowadziły panie. I dopiero piętnasty się zatrzymał a kierował nim mężczyzna. Powiecie, przypadek. Może i przypadek, ale zwróćcie na to uwagę. Tak jak zwraca na to uwagę mój znajomy, tak i ja zacząłem obserwować to zjawisko. To jakaś dziwna prawidłowość. Co dnia widzę panie za kierownicą, które są tak skupione na jeździe na, wprost, że chyba nie zauważają, co dzieje się wokół nich?! Nie wiem, jak to wytłumaczyć, aby nie usłyszeć, że znów się czepiam. Drogie panie, mam taki apel. Zwracajcie uwagę na przechodniów, bo takie zachowanie pogłębia stereotyp „baby za kierownicą”.