Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Gdy odejdę za daleko…

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

I jak tu nie wierzyć,że równolegle z naszym światem istnieje jeszcze wiele innych takich bardziejnaszych, osobistych, przez nas samych tworzonych co dnia i każdej nocy światów.Dziś tak bardzo pochłonął mnie świat moich własnych myśli… tak dalece się wnim zagubiłem, że w tym realnym świecie, w którym własną osobą przebywam, żesię tak wyrażę – fizycznie, nagle zawędrowałem ulicami mojego miasta tam, gdziewcale nie chciałem dojść. – Gdzie ja jestem? – zapytałem sam siebie, borzeczywiście potrzebowałem dłuższej chwili, żeby do mnie dotarło gdzie to mnieponiosły moje własne nogi. A niosły mnie same tak z siebie , bo na tylewyłączyłem się ze świadomości, że nie kierowałem ich w określonymkierunku.  – Która to jest godzina? -kontynuowałem przesłuchanie samego siebie. Okazało się, że od ponad godzinybezwolnie wędrowałem całkowicie nie zdając sobie sprawy gdzie idę. Znalazłemsię w dzielnicy którą oczywiście znałem, ale zdecydowanie się zgubiłem. Takbardzo pochłonięty byłem swymi myślami, że bezwolnie, całkowicie bezwolniewędrowałem ulicami i to gdzie dotarłem było przypadkowe. Nie zdarza mi się toco dnia. Fakt, jak teraz o tym myślę, to przypominam sobie, że zdarzało się takjuż kilka razy, że tak bardzo zagubiłem się we własnych rozmyślaniach, że tenmaterialny, realny świat wokół mnie tak jakby nagle przestał istnieć. Bezwspomagania środkami prawnie zabronionymi nagle przestałem istnieć w świecierealnym, bo przeniosłem się do tego który sam stworzyłem. Nie użalam się nadsobą, tylko jestem na siebie wściekły, że czasami sprawy  które mnie przytłaczają, tak bardzo mnieoblepiają, że przestaję widzieć ludzi na ulicach. – Znów mnie nie zauważyłeś -mówi mi koleżanka, którą spotkałem. – Idziesz z nosem przy ziemi i nic niewidzisz dookoła – dodała. To prawda, ja czasami tak bardzo się z tego świata „oddalę”,  że mijani ludzie na ulicach, chodnik poktórym idę, samochody, budynki – wszystko tak jakby przestawało istnieć. Tak bardzo skupiam się nawewnętrznym świecie i na własnych przemyśleniach, że idę tylko odruchowo.Dokładnie to mnie dziś spotkało. Choć zdawałem sobie sprawę, że gdzieś idę, totak bardzo skupiłem się na własnych myślach, że całkowicie zatraciłem poczucieczasu i przestrzeni. Wolałbym czasem mieć tylko jeden świat, a przynajmniejbardziej zakotwiczyć się w tym, który dla mnie i nie tylko dla mnie jestrzeczywisty. Bo dziś do moich lęków dołączył jeszcze jeden, że podczas moichwewnętrznych podróży w realnym świecie zajdę za daleko i nie będę mógł jużwrócić.