A wyburzyć, parkingi porobić
Jest pewien plac w naszym szarym prowincjonalnym mieście, o który toczy nieustanną walkę pani redaktor z pewnej gazety. Plac jest od lat pusty jak głowa urzędnika, a zaradni mieszkańcy wykorzystują tę wolną przestrzeń, aby parkować tam auta. Taki stan rzeczy, choć prosty, nie podoba się pani redaktor, która od wielu miesięcy, czy może już od lat walczy o to, aby plac nie był parkingiem. Jak przeczytałem w ostatnim raporcie z frontu walki z parkującymi na placu pani redaktor uznała w końcu zwycięstwo swych wrogów i oznajmiła, że plac jest parkingiem. „Dla wszystkich wygodnickich (…). I te zwyczaje wkrótce wejdą w nawyk ich dzieciom.” Czyli hańba nam i naszym dzieciom, jeśli się nie opanujemy.
Pani redaktor przypomina, że już „trzy tygodnie temu pisałam o tym, że plac (…) znów zmienił się w parking. Ktoś odsunął gazon stojący przy przejściu dla pieszych (…) tak, że można wjechać na plac bez obaw o zarysowanie karoserii.” I znowu doszło do zgorszenia. Choć mieszkańcy wcielili przecież w czyn magistrackie hasło promocyjne, które brzmi ”Siła w Precyzji”. Jednak pani redaktor uznała to za akt wygodnictwa. Obywatele „ochoczo korzystają z darmowego parkingu. Przez te trzy tygodnie nic się nie zmieniło.” – denerwuje się pani redaktor.
A czym tu się denerwować. Wszystko na tym placu dzieje się zgodnie z miejską tradycją. Nawet na przełomie XIX i XX wieku, kiedy zakątek zwany był rajszulą. Nie wszystkim mieszkańcom Radomia podobały się organizowane tam targowiska. Ale furmanki i tak tam parkowały. W 1910 roku, dla uczczenia 500 rocznicy bitwy pod Grunwaldem, postanowiono nazwać plac Jagiellońskim. Targi odbywały się tam jednak nadal, także w czasie okupacji, gdy na kilka lat zmieniono nazwę na Reichplatz. Po wojnie nastąpiła kolejna przeróbka w nazwie – i pojawił się Plac Zwycięstwa. W jego centralnym punkcie, ówczesne władze miasta postanowiły postawić pomnik ku czci żołnierzy Armii Czerwonej. Ale na placu wciąż prowadzono handel i parkowało tam wszystko, czym przywożono produkty na targ, co w tamtych czasach wzbudzało też kontrowersje u niektórych. Po odzyskaniu „wolności”, po 1989 roku plac znów wrócił do nazwy Jagielloński. Zniknął za to pomnik ku czci żołnierzy Armii Czerwonej a powstał czy pozostał pusty plac pięknie otoczony zielenią, schodkami oraz murkiem. Pośrodku pojawiła się piaskownica w podstawie nieistniejącego już pomnika.
Od wyburzenia obelisku wszyscy ważni w tym mieście snuli plany, co zrobić z placem. Ktoś nawet chciał tam biurowca o jedenastu kondygnacjach. Na przełomie XX i XXI wieku władze miasta zamierzały dla odmiany zlokalizować tam nową siedzibę sądu rejonowego. Ostatnie lata to przede wszystkim dyskusje pro pomnikowe. Jedni chcieli wzniesienia na placu rzeźby ku czci królewicza Kazimierza. Konkurenci pomnikowi chcieli na placu zobaczyć rzeźbę poświęcona żołnierzom AK. Był też projekt pomnika – „Powiew”, czyli bramy z powiewająca nad nią kotarą. Pomnik miał symbolizować przejście między światami, otwarte podmuchem wolności. Tu też skończyło się na planach. A gdy tak dyskutowano nad kolejnymi koncepcjami, każdego lata plac zamieniał się budkę piwną z toaletami wokół, oraz boiskiem do gry w siatkówkę.
Mam kolegę, który podobnie jak ja uwielbia pewną scenę z filmu „Szczęśliwego Nowego Jorku”, w której główny bohater Serfer, co prawda tłumaczy coś zgoła innego słuchaczom, ale wypowiada piękne zdanie idealnie pasujące do tego, co tu opisuję. – A wyburzyć, parkingi porobić. Może by się wam w głowach rozpogodziło – mówi Serfer. No właśnie! A może szanowna pani redaktor, i wy włodarze miasta posłuchacie woli narodu, czy jak kto woli mieszkańców? Jeśli po wyburzeniu tego, co tam było, i przy niechęci do nowych pomników wybrali obywatele parking, to niech ten parking tam z przyzwoleniem władz, kościoła i wolnej prasy pozostanie.
Może nie trzeba ambitnych planów przywrócenia świetności? Może ludzie już sami sobie wybrali, co tam chcą mieć na tym placu? Jeśli nie stać nas na nic innego, albo nie możemy się porozumieć, co tam na tym placu chcemy, to niech po nas przynajmniej parkingi pozostaną.
