Zabawy zabawnych ludzi
W moim mieście zawyły syreny ogłaszające alarm na wypadek ataku z powietrza. Tak było kilka dni temu. Byłem spokojny i zrelaksowany, bo wiedziałem dobrze, że to tylko ćwiczenia. Od tego czasu dręczy mnie jednak pytanie: czy jak już dowiedziałbym się (z tego wycia syren), że lecą na moją głowę bomby to, co miałbym ze sobą zrobić? Gdzie się schronić? Gdzie szukać pomocy?
Między godziną dziesiątą a dziesiątą piętnaście uruchomione zostały syreny alarmowe. Był to test systemu wykrywania i ostrzegania na wypadek zagrożenia terrorystycznego z powietrza, przeprowadzony w ramach ćwiczenia RENEGADE-KAPER 13/II ( swoją drogą, ciekawe, kto wymyśla te dziwaczne angielskojęzyczne kryptonimy). Organizatorem tego wycia było dowództwo operacyjne sił zbrojnych. Czyli bardzo poważna organizacja państwowa.
– Syreny tworzą system ostrzegania i alarmowania ludności – jak mnie wtedy obszernie informowały media. Jednak nikt nie poinformował mnie, co ja mam zrobić jak już zostanę ostrzeżony i zaalarmowany. Wiadomo, to Polska, czyli na początek powinienem paść na kolana i się pomodlić, ale tak na poważnie to naprawdę chyba nikt z szarych obywateli nie wie gdzie ma się schronić na wypadek zagrożenia.
Ze szkolnych lekcji przysposobienia obronnego pamiętam, że jak wybuchnie bomba atomowa to mam się położyć „na brzuchu nogami w stronę wybuchu”. Ale mam nadzieje, że od czasu mojej nauki w podstawówce coś tam się w tym temacie zmieniło. Choć jednocześnie znając mentalność naszych urzędników oraz działanie państwowego systemu moja nadzieja na zmiany jest maleńka. Syreny ostrzegania włącza się w sytuacjach wyjątkowego zagrożenia, więc jeśli takowe zagrożenie występuje choćby teoretycznie to chyba zasadne jest pytanie: co dalej? A odpowiedzi: nie ma.
To były tylko ćwiczenia, ale gdy tak słuchałem wyjących syren zrodziło się we mnie pytanie: gdzie ja miałbym się udać? Gdzie schronić w wypadku prawdziwego ataku terrorystycznego? Pierwsza myśl: udać do schronu. Ale to nie takie łatwe. Najbliższy, o jakim wiem, raczej z wrodzonego wścibstwa niż rzetelnej informacji, znajduje się kilka ulic od mojego mieszkania. Wiem, że tam musi być, bo widziałem na trawniku miedzy blokami jego wietrznie. Ale gdzie ten schron dokładnie jest? Tego chyba nie wie nikt. No może kilku urzędników i mieszkańcy bloku coś na ten temat wiedzą, ale czy się tą wiedzą chętnie podzielą w razie zagrożenia?
Z tego, co ustaliłem, ”metodami operacyjnymi” – jak mawiał mój znajomy, w moim mieście znajduje się około pięćdziesięciu schronów. W większości nieprzystosowanych do natychmiastowego schronienia się tam ludności cywilnej w razie ataku terrorystycznego. Schrony są rozmieszczone w zdecydowanej większości w centrum miasta. Prawie wszystkie ze schronień na wypadek ataku z powietrza powstała latach „ zimnej wojny”, i nigdy nie były remontowane ani wyposażane w nowoczesny sprzęt ratunkowy. Mieszczą się w budynkach bloków mieszkaniowych. Kilka można znaleźć także w dawnej strefie zakładów zbrojeniowych, gdzie teraz kwitnie nowy biznes wszelkiego rodzaju. Mała, więc jest szansa by nowi właściciele zadbali o schrony mieszczące się w budynkach, które teraz są ich własnością. Duże schrony znajduje się w podziemiach kilku szkół. I to tyle. Tak mniej więcej na około dwa tysiące osób. I to wszystko. Nie przypominam sobie abym słyszał kiedykolwiek o powstaniu nowego schronu na osiedlach mieszkaniowych wybudowanych współcześnie, a mieszka tak przecież po kilkaset tysięcy ludzi. W całym mieście kilka set tysięcy.
Syreny zawyły. Organizatorzy ćwiczeń RENEGADE-KAPER 13/II są zadowoleni. Tylko ja nadal nie wiem, co mam zrobić. Z internetu dowiedziałem się, że „w momencie ogłoszenia alarmu. Powinniśmy np. ubrać się, zabrać dokumenty, wyłączyć wszystkie urządzenia elektroniczne i gazowe, zawiadomić sąsiadów, udać się do najbliższego schronu lub ukrycia”. A potem pewnie sforsować drzwi na klatkę schodową, do piwnicy, i te do schrony zamknięte na głucho… i już jestem w pomieszczeniu z lat pięćdziesiątych z muzealnymi przedmiotami wyposażenia. Jeśli mam szczęście.
Takie ćwiczenia jak RENEGADE-KAPER 13/II to kompletna fikcja. Zabawy zabawnych ludzi. Jak wiele działań państwowych są tylko wyciem na pokaz. Może, choć raz warto by było zrobić ćwiczenia gdzie nie tylko powiadomi się ludzi o zagrożeniu terrorystycznym, ale też pokaże jak się przed nim realnie zabezpieczyć i gdzie schronić.
