Żyć i zobaczyć

Obublikował pavvel dnia

– Tak, a więc tu przychodzą ludzie, aby żyć, myślałbym raczej, że tu można umierać – napisał kiedyś austriacki poeta Rainer Maria Rilke. Nie trudno zgodzić się z takim oglądem świata. No dobrze, przyznam to, niech będzie, przynajmniej mnie nie jest trudno tak jak Rilke postrzegać ten nasz świat.  Przychodzimy tu by żyć, a raczej umierać. Gdy tylko się rodzimy to już w pewnym sensie przygotowujemy się na śmierć. Nasze życie, na tym łez padole, to droga do śmierci. To nieuniknionego.

Teraz, gdy kolejny z moich przyjaciół odszedł w nieznane, ku wieczności, przeniósł się na łono Abrahama, zszedł był z tego świata lub po prostu umarł. Gdy kolejny z tych, których ceniłem i lubiłem nie żyje, myślę coraz częściej o tym, że liczy się tylko chwile obecna. Nie ma przyszłości, ani nie ma przeszłości. Jest tylko tu i teraz. To dzisiaj, teraz jest najważniejsze i co dobre jest jedyne. Tak, cieszę się każdym kolejnym dniem, bo z radością nowo narodzonego witam się z nim i wiem, że jeśli nie spotkają mnie nieszczęścia ostateczne to będzie to dobry dzień. Zasypiam z nadzieją, ale nie planuje dnia następnego. Nie czekam na niego. Jeśli będzie to dobrze, jeśli nie to też nie będę rozczarowany. Nie będę zasmucony. Raczej po prostu zwyczajnie – nie będę, więc nie będę musiał być „jakiś”.

– Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość – mawia Woody Allen. Dlatego ja nie mam planów, mam za to marzenia. Marze o tym, że odwiedzę w maju przyjaciół, że w czerwcu pojadę ma wakacje. To nie są plany na przyszłość, bo jak pokazały wydarzenia ostatnich dni na Ukrainie, nic nie jest na zawsze i wszystko może się zmienić. Po co się przejmować tym, co będzie, roztrząsać to, co było, jeśli i tak na to, co z nami będzie mamy bardzo, ale to bardzo minimalny wpływ. Jeśli ktoś żyje w klatce państwowych, urzędniczych, religijnych, społecznych czy finansowych ograniczeń to może tylko marzyć o wolności. W żadnym razie nie może planować. Rybka w akwarium nie może zamierzać morskich podróży. Dlaczego więc mamy się dręczyć planami na przyszłość?

– Z naszej półki biorą – słyszałem wielokrotnie to zdanie w formie żartu. Teraz, gdy zamieniło się ono w rzeczywistość nie czuje smutku, czuje w zasadzie tylko żal, że nie wszystko jeszcze zrobiłem. Że jest przede mną jeszcze tyle miejsc do odwiedzenia, tyle książek do przeczytania, tyle filmów, dróg, miejsc, spotkań… jest za mało czasu. Jestem tu by żyć, a więc żyje, dopóki nie przyjdzie mi umierać. Nie skarżę się, raczej czuje pewien niedosyt wyrażeń. Takie uczucie niespełnienia, ale niefrustrujące.

Kilka razy w życiu ci, których szanowałem za poglądy i obdarzyłem przyjaźnią przekonywali mnie, że śmierć to nie koniec. Teraz, gdy po raz kolejny stałem nad grobem, tego, co już wie jak jest naprawdę, zastanawiałem się czy ten obrzęd, te modły księdza, te symbole, to wszystko nie jest tylko ostatnią próbą zapewnienia umarłemu biletu wstępu do tego, co nieznane i miejmy nadzieje wieczne. Bez względu na jego poglądy religijne zapewniamy siebie i tego, którego już niema, że śmierć to nie koniec.

Siedząc na tarasie kawiarni patrzę na park. Wystawiam moją spragnioną słońca, zarośnięta gębę do słońca. Jestem jak robak, który wylazł z pod kamienia, wlazł na niego i teraz cieszy się słońcem. Całkiem nie po robaczemu myślę o tym, co przeczytałem w gazecie. O tym, że jak informuje pani Justyna z Komendy Miejskiej Policji w 2013 roku na terenie miasta i powiatu doszło do 55 samobójstw, podczas gdy dla porównania w roku 2003 było ich tylko 25. Grzeje się na słońcu, patrzę na bezlistne badyle, które gotują się na wybuch zieleni, i myślę o tym „znaczącym wzroście” i wiem, że chyba po raz pierwszy od wielu lat wbrew mojej pesymistycznej naturze (a może dzięki niej) mając wybór wybieram życie.

Tak, nadal uważam jak Rilke, że „raczej (…) tu można umierać. Ale tym razem, bez jakikolwiek planów na przeszłość, to „raczej” w zupełności mnie zadowala i w pełni satysfakcjonuje. – Pożywiom -uwidim – jak to mówią „starożytni Rosjanie”. I ja zdecydowanie chce dziś: żyć i zobaczyć.