Czy panowie muszą tak napierdalać?!
O rany, jak ja nienawidzę traktorzystów którzy każdej nocy zjawiają się pod moimi oknami. Naprawdę szczerze i ze stosowną do okoliczności żarliwością nienawidzę tych kierowników traktorów. Mam bardzo krwawe myśli z nimi związane. Pragnę zemsty. Każdej nocy planuje, co też ja im zrobię jak tylko przezwyciężę w sobie wrodzoną niechęć do przemocy. Kiedyś nie wytrzymam i wstanę z łózka, ubiorę się, wyjdę z domu… i raz na zawsze uciszę tych moich dręczycieli!
Ja wiem, że gość – jeden z drugim – nie śpi w nocy, że ciężko pracują nad tym, aby ulice miasta były czyste i pozamiatane. Ja wiem nawet, że noc jest do takiej pracy najbardziej odpowiednia. Ale na Boga żywego! Czy oni nie mają litości? Czy oni nie mają wyobraźni? Czy te ich piekielne machiny muszą tak każdej nocy napierdalać? Czy te ich traktory muszą tak hałasować noc w noc?
Doszło do tego, że czekam na ten nocny traktor jak na wykonanie wyroku, bo ja wiem że on już tam gdzieś zapadł. Ja wiem, że ten traktor krąży po ulicach i z pewnością przybędzie pod moje okna, aby mnie obudzić. Aby mnie dręczyć i wkurwiać. Czy oni naprawdę muszą tak napierdalać od bladego świtu?! Co oni sobie myślą? Że jeśli nie podbijam karty na zakładzie usług komunalnych o trzeciej rano, to już w ich robolskim mniemaniu muszę być nierobem?! To już można mnie budzić każdej nocy?! Trzeba mi jebać po uszach co godzinę przez całą noc aż do świtu!? – parafrazując klasyka.
Każdej nocy od kilku miesięcy, co godzinę licząc od północy, zjawia się pod moim oknem traktor ciągnący za sobą maszynę do czyszczenia ulic. Jakiś urzędnik idiota, lub jakiś inny kretyn bez krzty wyobraźni postanowił, że ustawi kontener na śmieci dokładnie naprzeciwko moich okien. Tak centralnie, na trawniku. Każdej nocy, co godzinne, z piekielną regularnością przybywa ten traktor ciągnąc za sobą hałasująca maszynerie i dokonuje zrzutu urobku do tegoż kontenera. Na początku słychać tylko popierdywanie traktorka, potem gdy już traktorzysta ustawi swój pojazd przy śmietniku podkręca obroty silnika… no i machineria pozbywa się ze stosownym do czynności hukiem wszystkiego co zebrała z miejskich ulic. Ale na tym nie koniec. Nie jest mi dane zasnąć. Jeśli tylko coś zostanie w trzewiach maszyny to sumienny traktorzysta bierze do ręki lagę i okłada stalowy zbiornik tak żeby pozbyć się do końca wszystkich nieczystości. Dźwięk uderzeń pałki o blachę niesie się przepięknie poprzez okoliczne uśpione ulice. Ale traktorzyście to nie przeszkadza. Po opróżnieniu ustrojstwa z urobku pan kierowca rozpoczyna relaks. Nie, nie wyłączy silnika. A co tam, niech hałasuje. Jemu nie przeszkadza. On jest w pracy. Silnik sobie hałasuje na wolnych obrotach dzwoniąc każdą luźną częścią a pan kierowca tak z godzinkę sobie odpoczywa. Przecież jak on nie śpi, to inni też nie powinni. On jest w robocie, to wszyscy muszą o tym wiedzieć. Jemu tu kazali przyjechać i tu zrzucać. No to robi co kazali. Nie pomyśli bidulek, że kogoś budzi co noc. A może on już nie słyszy? Przecież jak ktoś siedzi w tym dzwoniącym każdą częścią traktorku to faktycznie może przytępić sobie zmysły. Jemu hałas nie przeszkadza, bo on go po prostu nie słyszy. To faktycznie wiele by tłumaczyło.
Boże, dlaczego umieściłeś mnie wśród idiotów. Dlaczego mnie tak doświadczasz? Jeden kretyn wydaje pozwolenia na postawienie kontenera na śmieci przy osiedlowej drodze. Inny kretyn nie pomyśli, że ten traktor i ta maszyna przeraźliwie hałasują każdej nocy. Nie przyjdzie do głowy ciężkim idiotom, że robiąc to co robią w tym miejscu mogą kogoś pozbawiać snu. No i jeszcze ten traktorzysta. Dobrze, niech już nawet rozładowuje tą swoją machinę w nocy jak nie ma innej możliwości. Niech nawet wali w nią pała jak w pustą beczkę. Ale do ciężkiej cholery, dlaczego sterczy tu z tym traktorem od godziny i nie wyłączy w nim silnika?! Nie, no naprawdę… nie mogę pojąc ludzkiej głupoty.
