Sobota pracująca
– Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy. Jak myślisz drogi czytelniku skąd pochodzi ten cytat? Nie, to nie są wymysły współczesnych związkowców. To cześć naszej historii, którą tak uwielbiają hołubić wszelkiej maści polscy politycy i biznesmeni. Tak brzmi dwudziesty pierwszy z postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z 17 sierpnia 1980 roku.
Nasz rząd, który przy każdej nadarzającej się okazji wskazuje jako swojego protoplastę ruch związkowy z lat osiemdziesiątych dwudziestego, po raz kolejny pokazuje jak bardzo różnią się jego oficjalne zapewnienia od rzeczywistych działań. Pod wpływem silnego lobby przedsiębiorców upadają kolejne zdobycze socjalne. Tym razem grupa posłów z Platformy Obywatelskiej zgłosiła pomysł zmian w Kodeksie pracy, które są w rzeczywistości wydłużenie tygodnia pracy, czyli likwidacją wolnych sobót.
– Jeśli przedsiębiorca nie da pracownikowi wolnego dnia za pracę w sobotę, będzie musiał mu wypłacić ekwiwalent – głosi zapis w proponowanej przez parlamentarzystów i wspieranej przez rząd zmianie ustawy. Dziś według przepisów pracujemy 5 dni w tygodniu, po 8 godzin. Za każdy dodatkowy dzień pracy powinien przysługiwać dzień wolny. Ale oczywiście wszystko to jest tylko teoretycznym ustawowym zapewnieniem. Przeważnie dodatkowy dzień wolny czy pieniądze za nadgodziny to fikcja.
Jak to zwykle bywa, zamiast walczyć z pazernością pracodawców, rząd postanawia zalegalizować nadużycia wynikające z łamania kodeksu pracy. Stąd właśnie pomysł zmian: jeśli przedsiębiorca nie da pracownikowi wolnego dnia za pracę w sobotę, będzie musiał mu wypłacić ekwiwalent.
Nie wiem jak trzeba być ślepym żeby nie widzieć do czego to zmierza. Przecież pod zapłatą za nadgodziny ukrywa się w rzeczywistości wydłużenie tygodnia pracy. – Mówi się, że będzie można wybrać, czy będziemy chcieli pracować w sobotę, czy nie. Doskonale wiemy, że w rzeczywistości polski pracownik ma niewiele do powiedzenia. W wielu firmach tzw. wolny wybór będzie oznaczał narzucenie przez pracodawcę dłuższego czasu pracy – mówi serwisowi infoWire.pl Piotr Szumlewicz z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Tak samo może być z rozliczaniem: to nie od pracownika – jak zakłada projekt zmian – tylko od szefa będzie zależeć, czy za przepracowany szósty dzień dostanie się wolne, czy otrzyma zapłatę.
– Oczywiście są osoby, które chciałyby zarabiać więcej i przyjdą chętnie do pracy w soboty. Jednak to rozumowanie jest niebezpieczne – dodaje przedstawiciel OPZZ. Jest wiele osób, które potrzebują pieniędzy, więc dlaczego by nie pracować po 16 godzin dziennie? – Kodeks pracy stworzono po to, by pracownik miał czas na odpoczynek. Polacy pracują długo – w wymiarze tygodniowym średnio 40 i pół godziny, w krajach Unii Europejskiej jest to 37 godzin. W wymiarze rocznym Polacy spędzają w pracy 2000 godzin, podczas gdy Holendrzy tylko 1400 – wyjaśnia Piotr Szumlewicz.
Nie tak dawno Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu pracy wydłużającą do roku okres rozliczeniowy czasu pracy. Główne założenie nowelizacji to wydłużenie okresu rozliczeniowego czasu pracy z 4 do 12 miesięcy. Teraz likwidacja wolnych sobót. Co teraz? Szesnastogodzinny dzień pracy? Zniesienie płacy? Wypłata w bonach które można zrealizować w prowadzonym przez pracodawcę sklepiku? Może zakaz opuszczanie miejsca pracy? Co jeszcze?
