Zgadzam się z prezesem, czyli „władza jest celem samym w sobie”
Z prezesem nigdy się nie zgadzałem. Staram się nie słuchać i nie czytać jego wypowiedzi, ale w kraju gdzie wszystko jest polityczne, takie podejście do sprawy nie jest łatwe. Dlatego też – jak powiedział klasyk – nie chce, ale musze. Tym razem prezes był łaskaw wypowiedzieć się na temat tego, co myśli o rządzących. Ja, jako obywatel miasta rządzonego przez Prawych i Sprawiedliwych od listopada 2006 roku postanowiłem jego słowa odnieść do tej władzy samorządowej, jaką znam i jaką obserwuje od ośmiu lat i musze przyznać, że po raz pierwszy zgadzam się z oceną sytuacji, jaką przedstawił prezes.
– Dzięki przewadze medialnej, we władzach wszelkiego typu, dzięki temu, że choć nie było terroru, ludzie zaczęli się bać, to mogło trwać przez siedem lat – podsumował wódz Prawych i Sprawiedliwych. I jak tu się nie zgodzić? Ta przenikliwość w ocenie władz mojego miasta naprawdę mnie wzruszyła. Według niego, jednym z założeń przyjętych przez obecnie rządzących było to, że: „władza jest celem samym w sobie”. Znowu bardzo trafnie.
– Ta władza wiedziała, że rzeczywistość jest inna niż oni opisują. W związku z tym musiała skorzystać z metody, która jest znana od wieków, ale która szczególnie rozwinięta była w komunizmie: media miały stworzyć zupełnie inny kształt rzeczywistości niż ten, który jest – ocenił prezes. Od razu przypomniałem sobie jak w maju bieżącego roku ujawniono w mediach, że magistrat poza obowiązującymi procedurami wydał ponad 145 tysięcy złotych. Pieniądze poszły na… gazetkę propagandową. Prezes to ma pamięć! Ja już prawie zapomniałem, a on pamiętał.
– Jest system, który służy mniejszości, zdecydowanej mniejszości, która za nic ma interesy większości obywateli. Ten system działa począwszy od samorządu, a skończywszy na władzach Warszawy. Mamy szanse zacząć to zmieniać – podkreślił prezes. Całkowicie się z tym zgadzam. Jest szansa na zmiany. Tylko w przypadku realnego wyboru miedzy dwie partiami sponsorowanymi przez państwo trudno mówić o zmianie systemu. To takie: zamienił stryjek siekierkę na kijek. Ale nie wchodząc w szczegóły zgadzam się ze słowami prezesa.
Słuchając tych wypowiedzi byłego premiera można by powiedzieć: nic dodać nic ująć. Gdybym tak właśnie zrobił, a nie zrobiłem. Tak, przyznaje, ująłem i wyciąłem ze słów prezesa troszeczkę i zostawiłem, co mi pasowało. Ale przecież miałem dobrych nauczycieli. Politycy w swych bezsensownych sporach robią to co ja codziennie, więc i ja – skromy prowincjusz – też sobie pozwoliłem na drobną manipulacje. Ale nie mogłem się powstrzymać. Przecież od ośmiu lat moim miastem rządzą Prawi i Sprawiedliwi. Dlaczego więc konwekcji partii nie urządzono tu właśnie? Przecież przy takiej okazji można by się pochwalić dobrymi sprawiedliwymi i prawymi rządami, dobrobytem mieszkańców, rozwojem miasta, spadkiem bezrobocia itd. Ośmioletnie rządy musiały przecież czymś zaowocować i powinny stać się dobrą podstawą do pokazania, czym dla obywateli będą rządy Prawych i Sprawiedliwych w innych samorządach. Bo jeśli jest tak dobrze, jak wmawiają nam lokalni działacze, to dlaczego prezes na stopniu krajowym nie chwali się miastem, w który jego partia rządzi od listopada 2006 roku?
