Rozbudowa lotniska czyli po co zającowi dzwonek?
– Port Lotniczy dostał pozwolenie na przebudowę lotniska! – przeczytałem radosny i wielce optymistyczny artykuł pod takim właśnie tytułem. Wielu malkontentów mówiło, że potrzebny jest mam ten miejski port lotniczy jak zającowi dzwonek. A tu proszę, nie dość że lotnisko jest, to teraz będą to co jest jeszcze rozbudowywać. Port lotniczy w moim prowincjonalnym mieście co prawda stoi pusty, praktycznie nie obsługuje pasażerów, generuje same straty, ale to przecież nie powód żeby go nie rozbudować. Zajączek musi mieć dzwonek i już.
Mamy super wypasione lotnisko. Formalnie działa od połowy ubiegłego roku, jednak nie odbywają się z niego regularne loty, bo żadna linia lotnicza nie chce z niego latać. Teraz Port Lotniczy dostał pozwolenie na przebudowę tego, co jeszcze nawet nie zaczęło zarabiać na siebie.
Wojewoda wydał pozwolenie na przebudowę drogi kołowania i miejsca postoju samolotów. Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności. Inwestor czyli spółka Port Lotniczy – może przystąpić do prac – informuje rzeczniczka wojewody.
Teraz lotnisko dysponuje płytą postojową tylko dla dwóch samolotów. Tam żadnego ciężkiego samolotu pasażerskiego nikt nigdy nie widział. A już dwóch na raz to nawet nikt się nie spodziewał zobaczyć. Ale to nie szkodzi, teraz zarząd lotniska chce zbudować nową płytę postojową, na której byłoby miejsce dla dziewięciu maszyn.
Do tego niedziałającemu lotnisku potrzebna jest według władz aeroportu gruntowna przebudowa istniejącej wąskiej drogi kołowania, która nie zapewnia podobno właściwej nośności ciężkim samolotom. Według władz lotniska potrzeba też budowy infrastruktury w której odbywa się wsiadanie i wysiadanie pasażerów, załadowywanie lub wyładowywanie towaru, bagażu czy poczty. Przypominam, że na tym działającym od roku lotnisku bardzo trudno spotkać pasażera, ale jak widać zarządowi Portu Lotniczego wydaje się, że i tak jest tam okropny tłok, więc potrzeba rozbudowy tego co i tak stoi puste.
Na tym lotnisku mają już wszystko. Granice państwową, służbę celną, obsługę pasażera, kilka sklepów, radiolatarnie, najnowocześniejsze wozy straży pożarnej, spory parking i miejsca dla rowerów, tylko im pasażerów i lądujących samolotów tam brakuje. Będzie tego jeszcze więcej. Teraz potrzeba jeszcze stanowiska dla dziesięciu samolotów pasażerskich.
To naprawdę wygląda na zarabianie przez lata na interesie, który ma znikome szanse powodzenia, którego sens ekonomiczny nie jest potwierdzony żadną zawarta umową z liniami lotniczymi. Ale ten kto ma zarobić, zarabia. – Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach – jak powiedział pewien prezes. I jak widać miał racje.
