Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Dieta alkoholowa odpowiedzą na presje fitnessjugend

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

To była tylko kwestia czasu aż moda na bycie fit dojdzie do Polski. No i stało się, teraz wszyscy moi znajomi biegają, chodzą na długie spacery, jeżdżą na rowerach, podskakują, wymachują, pływają, wylewają siódme poty podnosząc żelastwa w siłowniach, no i oczywiście odchudzają się. Jako że Bozia obnażyła mnie genetycznym wręcz wstrętem do wysiłku fizycznego, moją odpowiedzą na presje wyznawców fitnessjugend będzie dieta alkoholowa.

Teraz wszyscy chcą być fit, bo tak chce moda, a wiadomo jak moda to standaryzacja. Jak odstajesz od normy to już masz mniejsze szanse na sukces i powodzenie, tak w życiu osobistym jak i karierze zawodowej. Jesteś gorszy, bo masz za dużo kilogramów. Oponka czyli wystający brzuszek jest jak piętno które musisz nosić i znosić. Ale nie martwcie się wszyscy Ci, którzy nie biegacie i nie jeździcie na rowerze, nie jecie zieleniny i nie pijecie przecierów z cykorii. Są diety i dla was.

Jak wyczytałem w wszechwiedzącym internecie w przedwojennych podręcznikach dla studentów medycyny znajduje się ciekawa dieta alkoholowa która polegała na tym, że do bardzo skąpego menu typu 100 g chudego mięsa 3 razy dziennie lub 1500 g warzyw należało wypić 100 g wódki na dobę. Autorzy tej diety wychodzili z założenia, że alkohol przyspiesza przemianę materii i powoduje szybki spadek masy ciała. Jeśli nie wystarcza wam wiedza z ubiegłego wieku proponuje zapoznać się z badaniami amerykańskich naukowców z Uniwersytetu Columbia w stanie Missouri, którzy donieśli na łamach dziennika Scienc Daily o najnowszej modzie – odchudzaniu poprzez picie alkoholu.

Ta nowatorska dieta od pewnego czasu dołączyła do grona diet stosowanych przez pragnącą chudości ludzkość. Na czym polega nietypowa dieta alkoholowa? Otóż drunkoreksja (od „drunk” – pijany i „anorexia” – anoreksja) – bo o niej tu mowa – zabrania jedzenia normalnych posiłków. Trzeba je wyeliminować lub przynajmniej ograniczyć. Nie jemy pokarmów, aby pozostawić miejsce na alkohol. Niekiedy kontrolowanie własnej sylwetki ma tak daleko zakrojoną formę, że przybiera skrajną postać – prowokowanie wymiotów przed stadnym chlaniem gorzałki, by nie mieć problemów z nadliczbowymi kaloriami spożytymi wraz z piciem, bo kieliszek wódki czystej 50 ml to przecież 110 kcal.

Dieta alkoholowa, tak jak większość innych diet jest podyktowana chęcią posiadania szczupłej sylwetki. A że wielu z nas lubi imprezować, ale też bardzo wielu na poważne spożywanie napojów alkoholowych w dużych ilościach po prostu nie stać z powodów finansowych to nic dziwnego, że często stajemy przed dylematem: zjeść czy wypić.  Drunkorexia jest odpowiedzią na to iście makbetowskie pytanie. Stosujący dietę nie jedzą, ale za to piją alkohol, przez co oszczędzają i kalorie, i pieniądze. Chcą zachować szczupłą sylwetkę i pełny portfel, co pozwoli im na intensywniejsze picie alkoholu. Genialnie w swej prostocie prawda?

Efekty takiej diety są niezwykłe i występują szybko. Z tym, że taka dieta przeważnie prowadzi do wielu groźnych schorzeń, ale jak to mówią: coś za coś. Żyj szybko, umieraj młodo i wyglądaj świetnie!

Ps. Dla tych, którzy uznali mój tekst za promocje alkoholizmu przypominam, że przed przejściem na dietę warto skonsultować się ze specjalistą, lekarzem, dietetykiem bądź poszukać pomocy w poradni alkoholowej.