Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Habemus praesidentem

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Uznaję jego wybór, bo uznaję reguły demokracji. Wygrał wybory, a nie mam żadnych podstaw by sądzić, że zostały one sfałszowane. Natomiast w żadnym razie nie podam mu ręki – powiedział pewien bardzo znany polityk pięć lat temu. Jak myślisz drogi czytelniku kto jest autor tych słów? Tak, zgadza się to wódz prawych i sprawiedliwych niejaki Jarosław. Teraz ja też mogę być tak wspaniałomyślny jak kiedyś pan prezes i też stwierdziłam, że nie podważam wyboru nowego prezydenta, ale „w żadnym razie nie podam mu ręki”.

A tak, zgada się, jestem małostkowy. Stać mnie na to. Przez pięć długich lat słuchałem nawiedzonych oszołomów wmawiających mi, że żyje w niemiecko – rosyjskim kondominium. Przez długi, bardzo długi czas męczono mnie i wmawiano, że Jarosław tylko może zbawić okupowaną Polskę w ruinie, ale teraz doczekałem się i zemsta jest moja – jak mówi Pan. Co prawda mogłem sobie odpuścić, ale z drugiej strony dlaczego miałbym to zrobić?  Nade mną też nikt się nie litował, więc w sposób iście biblijny ja też nie będę miał litości.

Już podczas przysięgi nowego prezydenta w Sejmie zrodziły się we mnie pierwsze wątpliwości. Oto bowiem ten niezłomny, wykształcony i kompetentny mąż stanu (o czym mnie wielokrotnie przekonywano) podtrzymując obietnice dane podczas kampanii wyborczej zakończył ślubowanie prośbą o pomoc do Wszechmogącego.  Czyżby nie wierzył biedaczysko, że można dokonać „naprawy” Rzeczpospolitej bez boskiej interwencji? Czyżby bez wsparcia tego, co w niebiesiech nie można by było zmienić tego łez padołu w raj? No, ja dotychczas byłem sceptyczny co do obietnic nowego prezydenta, ale gdy teraz wiem, że mają się one dokonać z boską pomocą, to jestem już zupełnie spokojny. Przecież od dzieciństwa słyszę zapewnienie, że cuda się zdążają.

Ja już dawno straciłem wszelką nadzieje, że ta parodia demokracji, jaką obserwuje w polskiej polityce da jakieś zdrowe owoce. Ale trzeba przyznać, że po latach rządów pospolitych obłudników teraz będę miał ciekawszy teatrzyk. Teraz zaczną się rządy nawiedzonych obłudników, oszołomów pierwszej wody i choć władza w ich rękach może być straszna to i na pewno też śmieszna – parafrazując stare rosyjskie porzekadło.

– Jest poczucie czegoś odradzającego, oczyszczającego, jak przy wizycie Jana Pawła II – popadła w ekstazę pewna pani poseł obserwując wielogodzinne uroczystości z okazji ślubowania nowego prezydenta.  Inny uczestnik akademii ku czci wspominał coś o „pierwszym kroku w odbijaniu polski”.   „Prezydentura wraca w godne ręce dokładnie 1944 dni po śmierci Lecha Kaczyńskiego” – takim wpisem tuż przed zaprzysiężeniem Andrzeja Dudy podzielił się na Twitterze pewien były prawy i sprawiedliwy polityk, który teraz wrócił do łask prezesa. Jak widać i słychać już się zaczyna a jak prawi i sprawiedliwi wygrają wybory parlamentarne – a wygrają – zacznie się jazda na całego.

Nowy prezydent mówił, że będzie walczył z podziałem w społeczeństwie.  Niby wszystko dobrze, ale ja mam wrażenie, poparte obserwacją, że on i jego zaplecze polityczne pojmuje walkę z podziałami w ten sposób, że jednym sposobem na jedność jest to żebym myślał tak jak oni a jeśli nie, to przynajmniej się nie odzywał.

Dlatego, z nieukrywaną radością i pewną dozą ironii powtórzę za prezesem: uznaję jego wybór. Wygrał wybory, a nie mam żadnych podstaw by sądzić, że zostały one sfałszowane. Natomiast w żadnym razie nie podam mu ręki.

Ps. Mam nadzieje, że moje słowa nie obrażają nowego prezydenta, bo „kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”. Ale na szczęście w swoich subiektywnych ocenach podpierałem się słowami prezesa, wiec może nie posiedzę „do lat trzech”.