Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Nie diagnoza, lecz opinia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Coś Ty taki niewyględny?  Stało się coś?  – dopytywałem przyjaciela przysiadając się do jego stolika. Mój przyjaciel jednak postanowił nie zaszczycać mnie odpowiedzią. Dłonią wskazał suchą już butelkę a następnie pusty kieliszek. Zrozumiałem gestykulacje i chętnie spełniłem jego prośbę, zamawiając nową butelkę u przechodzącej właśnie obok nas kelnerki. A gdy trunek pojawił się już się na stoliku napełniłem pocieszycielką kieliszki. Piliśmy tak w milczeniu, nie przeszkadzając sobie nawzajem.

I tak trwalibyśmy w tej ciszy gdyby nie kolejni znajomi przysiadający się do naszego stolika.  Od nich to właśnie dowiedziałem się, że mój milczący przyjaciel wybrał się onegdaj do lekarza. Ten zlecił mu zrobienie serii badań i gdy przyjaciel ponownie znalazł się u doktora w gabinecie dowiedział się tam, że najlepiej dla jego zdrowia byłoby gdyby skończył swoją przygodę z alkoholem.

Mój przyjaciel, podobnie jak ja, jest i był zawsze wielkim zwolennikiem oraz entuzjastą trunków zwanych u nas wyskokowymi i wiedziałem, że taka wiadomości musiała go prawdziwie załamać. Co zresztą widać było na pierwsze spojrzenie. Siedziała zapadły w sobie. Twarz miał podejrzanie szarą, wzrok przygasły, brodę długą i starganą, kręcone wąsiska, wzrok dziki, suknia plugawa – że pozwolę sobie skorzystać ze słów poety. Zdecydowanie wyglądał na takiego co już nie powinien pić, a jednak przecież pił. Pomyślałem, że on pewnie, podobnie jak ja, jest zwolennikiem wielkiej myśli ułatwiającej życie wypowiedzianej kiedyś przez bohater westernu „Butch Cassidy i Sundance Kid”, która brzmiała: ja jeden mam wizję, a reszta świata jest ślepa. I nie pomyliłem się.

– Jeśli lekarz Ci zabronił to, dlaczego pijesz, życie swe narażając? – spytałem licząc, że tym razem doczekam się odpowiedzi. No i moja cierpliwość została nagrodzona.  – Bo dla mnie to nie jest żadna diagnoza lekarska, to tylko opinia. Ja wzorem prezesa od tych prawych i sprawiedliwych uważam, że wiem lepiej o wszystkim i od wszystkich i to co mówi ten łapiduch jest dla mnie absurdalne w sensie medycznym – raczył w końcu przemówić przyjaciel.  Staraliśmy się go przekonać, że lekarz to specjalista i że on to co mówi najpewniej mówi z doświadczenia popartego latami studiów medycznych. Ale widać było, że dalecy byliśmy od tego żeby zmienił zdanie i swe postępowanie.

– Ja wiem lepiej i już. Taki pan minister od sprawiedliwości zwany, jako pan zero, uważa na przykład, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie ma mocy prawnej i nie jest prawnie wiążące. No to i ja mogę uważać, że mam racje, i że diagnoza konowała jest pozbawiona mocy medycznej i nie jest dla mnie wiążąca – stwierdził i wypił, co miał nalane. Cóż było robić, w świetle dobrej zmiany, jego słowa były rzeczywiście uzasadnione. Przecież każdy może tak myśleć i postępować jak nasi rządzący.  Każdy ma prawo do przekonania o swych supermocach wszechwiedzy. A że to może być szkodliwe? No cóż, tak już jest, że niektórych nic nie przekona.