Nieważny dowód powodem antypaństwowej postawy
O dłuższego już czasu, każdego już prawie ranka, budziłem się z antypaństwowym okrzykiem. Czułem, że cały stałem się taki odporny na narodową dumę, nie ulegałem dobrej ani złej zmianie i byłem całkowicie i zdecydowanie nie patriotyczny.
Od rana do wieczora wygrażałem w słowach niecenzuralnych naszemu rządowi. Przeklinałem, na czym świat stoi, naszą panią premier. Nie szczędziłem szyderstw i mocnych słów całej rządzącej koalicji a nawet opozycji się ode mnie porządnie dostało. Mocnymi słowy obrzuciłem wszystkim przywódców partyjnym, ministrów, podsekretarzy stanu, kierowników gabinetów politycznych a nawet rzeczników kilku ważnych ministerstw. Doszło do tego, że obraziłem niecenzuralnym słowem prezydenta, na szczęście tylko prezydenta mojego miasta, bo przecież jak nic poszedłbym siedzieć jakby moje przekleństwa dotyczyły majestatu głowy państwa. Czytaj więcej
