Złośliwość rzeczy
Mój dom podlega powolnej (na szczęście), ale za to metodycznej degeneracji. On się zwyczajnie rozpada. I nie jest to tylko przenośnia, bo w przenośni to on się już dawno rozpadł. Teraz to taka całkiem realna powolna zagłada.
Na początku przestało działać światło w łazience. Naprawiłem. Za kilka tygodni znów przestało działać. Zastąpiłam górne światło lampą stojącą. Przeciekały krany w kuchni i w łazience. Jeden już tak bardzo, że postanowiłem zaprzestać ponownych napraw i poddać się, bo po prostu to mnie przerosło. Teraz dodatkowo padło oświetlenie nad kuchennym blatem. Staram się nad tym zapanować, ale mam wrażenie, że zjednoczone siły sprzętów domowego użytku uwzięły się na mnie i postanowiły dać mi skutecznie do zrozumienia, że nie chcą ze mną współpracować. Czytaj więcej
