Monthly Archives

8 Articles

dziennik pesymistyczny

Całkowity zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Żyje w świecie permanentnego zakazywania wszystkiego, co tylko można zakazać. Tyle w tym państwie jest zakazów i nakazów, że normalny człowiek nie ma najmniejszych szans żeby wszystkie spamiętać. W tym kraju nadwiślańskim każdy musi przed wykonaniem jakiejkolwiek czynności głęboko się zastanowić czy przypadkiem to, co chce w danej chwili i w danym miejscu zrobić, nie jestem zakazane prawem. Polska coraz bardziej przypomina świat opisany prze Orwella.

dziennik pesymistyczny

Stany strachu, obszary lęku

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Czy to ma jeszcze jakiś sens? – pytał sam siebie. Odpowiedz była niestety zbyt przewidywalna. Nie, nie miało. Taka była prawda i on to wiedział. Choć przy całej tej oczywistości, przy całej tej wiedzy, coś jednak w nim nadal chciało żyć. Widocznie nie wszystko w nim umarło. Wciąż tliła się maleńka iskierka nadziei, że coś się zmieni.

Bardzo chciał żeby było inaczej, lepiej, spokojniej, ale nie bardzo wiedział jak pokierować swoim życiem, żeby to, czego pragnął i o czym marzył ziściło się w rzeczywistości. Choć pragnął zmian całym swoim jestestwem to za nic nie potrafił przekuć marzeń w czyn. Nie panował nad swoimi emocjami. Coś zawsze poszło nie tak. Czegoś zawsze brakowało. Coś przeszkadzało. A może to, jaki był, najbardziej przeszkadzało mu w jego życiu. On nie potrafił się zmienić. Choć przecież próbował tyle razy, to zawsze przegrywał.

dziennik pesymistyczny

W oczekiwaniu na koniec świata

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Było to tak. Kilka nocy wstecz miałem sen. Koszmar w zasadzie. Tak czy inaczej ten mój sen był prawie taki, jaki miał ten znany murzyn z Ameryki – co też miał sen. Kończąc te zawiłe porównania powiem tyle, że sen był jakby proroczy a przynajmniej dobrze by było żeby taki był jak już niema sposobu na nieśmiertelność. Ujrzałem w nim bowiem bardzo realistycznie własne pożegnanie z doczesnością. Odchodziłem z tego okrutnego i niewdzięcznego w świata pośród grzmotów donośnych, błyskawic ognistych, śpiewów chórów anielskich, żywcem do nieba w glorii i chwale.

Nie żebym wierzył w sny, a szczególnie takie. W gruncie rzeczy wiem, że to tylko projekcje mózgu działającego na wolnych obrotach. Ale że sen był taki sugestywny to niechcący jednak uwierzyłem. A że zgodnie z moją wizją proroczą miałem opuścić ten łez padół za kilka dni od sennej wizji postanowiłem odliczać do wspomnianej daty ostatecznego pożegnania.

dziennik pesymistyczny

Sen dobry, choć zły

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Śniłem dziś w nocy o Tobie i nie był to dobry sen.  Ale przynajmniej Ty w nim byłaś a do dla mnie i tak bardzo wiele. Bo choć na jawie jesteś nieobecna to przynajmniej jesteś przy mnie w moich snach. I choć w tym moim śnie nie działo się ze mną nic dobrego to byłaś w nim Ty i już przez to tylko było na tyle dobrze żebym ponownie, choć na chwilę, poczuł się choć odrobinkę szczęśliwy. Ale to był tylko sen. Gdybym mógł się modlić, gdybym miał w sobie, choć odrobinkę wiary to dziękowałbym stwórcy przynajmniej za ten mały cud, dzięki któremu odwiedzasz mnie snach.

dziennik pesymistyczny

Ja, statystycznie potencjalny samobójca

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Właściwie to nie wiem czy powinienem się tym niepokoić czy raczej nie, ale że ja w zasadzie zamartwiam się przez cały czas, to i to mnie trochę zmartwiło. Wyczytałem otóż, że taki statystyczny polski samobójca w zdecydowanej swej większości to mężczyzna w średnim wieku, na dodatek nieposiadający stałego źródła dochodu. No wypisz wymaluj ja! I jak tu się nie zmartwić?!

Co prawda w ostatnich dniach przechodzących już nawet w tygodnie nie ciągnie mnie specjalnie do opuszczenia tego doczesnego świata, ale zawsze to wielce nieprzyjemnie jest tak nagle skonstatować, że się znalazło w grupie podwyższonego ryzyka. To naprawdę niepokojące. Bo jakby nie patrzeć na tą moją cielesną powłokę, która może i nie wygląda jeszcze na swoje lata, to jednak statystycznie zdecydowanie znajduję się w wieku średnim. Jak tak się zastanowić, to statystycznie nie postało nic innego jak tylko poszukać drzewa z suchą gałęzią.

dziennik pesymistyczny

Miasto mojej samotności

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 3

Ja nie narzekam zbyt często na moje rodzinne miasto. Dobrze, przyznaje zdarzają się chwile i okoliczności, w których nie wytrzymuje ciśnienia i zaczynam psioczyć na to moje miasto. Ale tak chyba ma każdy, nawet największy patriota lokalny. To nie jest nic nadzwyczajnego. Ale generalnie nie narzekam na miejsce, w którym przyszło mi żyć, choć marudzenie jest przecież naczelną cechą mojej osobowości.

Jedno mnie jednak wnerwia niepomiernie. Powiem wam, że moim skromnym zdaniem żyje w bardzo dołującym miejscu przynajmniej z jednego powodu. To miejsce ma coś w sobie takiego, że tu dopiero doceniasz, jaki jesteś samotny. Czy uwierzycie, że ja w tym mieście nigdy przypadkowo nie spotkałem żadnej osoby, z która kiedyś byłem związany emocjonalnie? No nigdy w życiu! Jak się umówię i doświadczę łaski audiencji to i owszem spotkam byłą, ale tak z przypadku to nigdy i za nic w świecie.

dziennik pesymistyczny

Uczucia gorszego niż bezradność nie znał

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Przepraszam, że przychodzę do was w takim stanie. Naprawdę przepraszam, bo przeważnie w takim stanie nie chodzę wcale – powiedział opadając na podstawiony mu przez życzliwych fotel. Nie wzruszył tym nikogo z zebranych. Za dobrze go znali by to ich mogło zdziwić lub wzruszyć.

Zapadł się w fotelową przepastność z widoczną rozkoszą. Umiejscowiwszy się na siedlisku rozpoczął mozolne przeszukiwanie kieszeni. Znalazłszy wygniecioną do granic przyzwoitości paczkę przez chwilę się jej przyglądał jakby zastanawiając się czy to, co zamierza zrobić jest, aby dla niego dobre. Nagle wyciągnął z niej jednego papierosa, następnie wsadził go sobie to ust, po czym wymownie popatrzył na zebranych. Jedna dobra duszyczka w kusej spódniczce wstała od stolika by podać mu ogień. Podziękował skinieniem głowy.

dziennik pesymistyczny

Zawrócony

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Trudno być zawróconym. Chyba nie powiem nic odkrywczego potwierdzając prawdę o tym, że bardzo trudno jest zawrócić, kiedy się już było w połowie dalekiej podróży. Oj, bardzo, bardzo, ale to bardzo nie chciało się zawracać jak już miało się tą świadomość przekroczenia pewnej umownej granicy, za którą może, choć nie musi kryć się nowe, lepsze, tak oczekiwane, choć przecież niepoznane. Trudno jest wracać jak już zrobiło się ten pierwszy, ten najtrudniejszy krok.  Jak zaszło się już tak daleko, i w przygotowaniach, i następnie w samej podróży, to nie chciało się wracać.

Przynajmniej ze mną tak było. Jak okazało się, że nie dam rady dojść do wyznaczonego celu i że będę musiał zawrócić z obranej drogi to poczułem ból rozczarowania. Bardzo nie chciałem wracać. Przygotowywałem się do drogi on kilku tygodni. Czyniłem to w tajemnicy, bo to zawsze lepiej nie informować o swoich zamiarach najbliższe i to dalsze otoczenie. Bo to przecież jak każdy wie, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Więc może mniej byłoby wszystkim żal mojej nieobecności? Unika się też wielu niepotrzebnych pytań o przyczynę tej naszej planowanej podróży w nieznane. Mniej się też znajdzie takich, co to będą chcieli za wszelką cenę nas zatrzymać i zniechęcić do planowanej wyprawy. A tak, im mniej osób wiedziało tym było wygodniej i na pewno też łatwiej w pewnym sensie.