Urodzony kiedy Polska nie istniała
– Kto ja jesteś? – zapytał ze łzami w oczach i nadzieją w głosie. – No, jak to?! Jak to kto? Polak mały! – odpowiedzieli mu chórem zebrani wnosząc szklanice z ulubionym trunkiem wszystkich Polaków. – Ech! Jaki tam ze mnie Polak – rzekł popatrzywszy smutno po twarzach zgromadzonych w izbie. – Żaden tam ze mnie Polak, ani mały, ani duży. W ‘68 Polska nie istniała, a zamiast niej był reżim komunistyczny. A ja się przecie niewiele potem rodziłem, więc jaki tam że mnie polski obywatel z urodzenia i wychowania. Nie mam prawa pić polskiej wódki, ja rodzony w Polsce która nie istniała – westchnął żałośnie odstawiwszy kielich z wódką na stół.
Nie mam prawa pić wódki, tej prawdziwej polskiej wódki, bo ona tylko dla Polaków przecie, a ja się urodziłem i wychowałem jak Polski nie było. Teraz jak pewien polityczny geniusz, premier tego kraju w którym mieszkam od urodzenia, skonstatował że w 1968 roku Polski nie było, to ja już nie wie, czy ze mnie polski obywatel czy raczej reżimowe dziecię.
Co najwyżej mogę, choć i tu mam pewne wątpliwości, bo od kilku dni mam spore problemy z określeniem swojej tożsamość, stwierdzić, żem Polak w takim ujęciu bardziej przynależności do narodu, ale że polski obywatel, no to chyba już nie bardzo. Bo co dnia słyszę, że naród polski i państwo polskie są tożsame. A ja za Polski której nie było się rodziłem.
Od lat wydawało mi się, że jestem Polakiem. A jak jestem Polakiem – toteż mam obowiązki polskie, aż tu nagle okazało się ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, że mój rząd ustami stojącego na jego czele premiera uważa, że tak zasadniczo to urodziłem się w kraju, którego nie było. Bo to na logikę i tak idąc za słowami premiera, jak nie było polski jak się rodziłem, to od małego wychowywała mnie nie Polska, tylko reżim komunistyczny. Na kogo on mnie tam wychował? Na Polaka? Wydawałoby się, że tak. Ale teraz to już mam wątpliwości. Tak straciłem swoją tożsamość. Tak straciłem te polskie obowiązki.
Jak nie było Polski to przecież jakoś tak nie bardzo jest z tym moim świadectwem urodzenia. Jeśli 1968 roku Polska nie istniała, a zamiast niej był reżim komunistyczny – jak twierdzi premier – to przecież, jaki ze mnie Polak z urodzenia? Co najwyżej mogę być reżimowym dzieckiem komunizmu, nic więcej ze mnie nie jest. Nic to, że Polska po ‘89 się mną zaopiekowała, adaptując mnie przymusowo przypisując do państwowego systemu. Po słowach premiera sam już nie wiem kto mi poświadczył kim jestem z urodzenia.
Z innej strony, tak się właśnie zastanawiam, czy ta trzecia Rzeczpospolita to w ogóle istniała? Czy to też nie był jakiś tam reżim oparty na układzie? Może istniałem, jako Polak tylko przez chwile w latach 2005 -2007 za rządów prawych i sprawiedliwych, bo wtedy jak nic Polska istniała? A potem znów mnie nie było, bo Polski nie było? I ponownie się objawiłem w 2015 zaraz po wyborach jak Polska wstała z kolan?
Małemu trzy latka, trzy i pół, sięgałem główką ponad stół, miałem fartuszek z muchomorkiem, do przedszkola chodziłem z workiem… i to wszystko w przekonaniu, że ja tak do polskiego przedszkola chadzam. Byłem ci ja wdzięczne dziecię. Ale gdzie tam, 1968 roku Polska nie istniała, a zamiast niej był reżim komunistyczny – jak twierdzi premier. No, to przecież ja urodzony niedługo po ‘68 też jakbym tak nie istniałem wtedy, jako polski obywatel nie istniałem, a potem nikt mi nie powiedział czy ja przynależę do odrodzonej Polski czy też nie przynależę.
Zawsze wierzyłem, że jestem Polakiem. No i co gorsza wierzyłem, że to moje przedszkole to polskie było. A jak się okazało to przedszkole było reżimowe. – Boże! Ja nawet mam świadectwo ukończenia przedszkola i to po polsku napisane! Z biało czerwoną flagą i polskim orzełkiem! Jakim tam polskim orzełkiem, przecież Polska nie istniała jak mnie do tego reżimowego przedszkola siłą prowadzono. I to jest prawdziwy skandaliczny skandal!
Potem w reżimowej szkole byłem zmuszany do posłuszeństwa tej Polsce, która nie istniała. I tak się męczyłem w tej podstawówce przez wiele lata, choć przecież nie musiałem, bo to nie polska szkoła była, tylko reżimowa, bo Polska nie istniała. Mam nawet świadectwo ukończenia szkoły. Ale cóż ono warte jak to nie polskie świadectwo, bo Polska nie istniała. Nie przez Polskę wydane to świadectwo, tylko wydane przez reżim.
Na nic teraz te wszystkie moje zaświadczenia, poświadczenia, świadectwa, dyplomy wydane przez Polskę, której nie było. Dobrze, że studia przynajmniej za tej trzeciej Rzeczpospolitej robiłem, to może premier uzna, że już Polska istniała w jakimś tam sensie, bo studiować ponownie w tej istniejącej teraz Polsce, to już nie bardzo mogę i chcę.
Ja rozumiem, że dobra zmiana, że trzeba się odcinać od złego, ale może bez przesady. Pewnym pocieszeniem jest dla mnie tylko to, że premier też urodził się w 1968, czyli nie w Polsce, bo Polska wtedy nie istniał, istniał tylko reżim komunistyczny. No to nie jestem sam z tym problemem. On też jakby nie patrzeć takie reżimowe dziecko. Urodzony w czasach, kiedy Polska nie istniała.
