Światełko szczęścia dla suwerena
Jako ten suweren, bo nim jestem choćby z powodów, które można wyczytać w moim dowodzie osobistym. Jestem jak się patrzy częścią tego narodu, a naród to przecież suweren, więc i ja, jakoś tak sam z siebie, i bez specjalnego wysiłku stałem się pojedynczym suwerenem. I jako ten suweren właśnie, co jakiś czas przejmuje się tym, co do mnie, jako suwerena mówi rząd w osobie Pani premier.
Jak to już kilka razy powtarzałem, generalnie polityka mnie nie interesuje, ale w Polsce zakup bułki w sklepie to już jest akt polityczny, więc siłą rzeczy czasami nie chce, ale muszę. I tak, nie dalej jak wczoraj, pani premier była łaskawa stwierdzić publicznie, o czym doniosły następnie publikatory, że: to obowiązek rządu, żeby sprawiać, aby wszyscy polscy obywatele żyli godnie, byli bezpieczni, by każdemu to światło pokoju i szczęścia przez cały rok świeciło – koniec cytatu.
Ja tam jestem odporny, ja wiem, że oni tak już musza kłamać i oszukiwać, bo to taka robota i ktoś się musi poświęcać dla dobra ogółu, bo przecież nikt inny takiej roboty by nie chciał. Ja jestem wyrozumiały, pojmuję, że odpowiedzialność przywódcy narodu ciąży i jak tak ciąży to się czasem coś tam w główce z nadwagi poprzestawia i potem mówi się, co tam ślina na język przyniesie. Ale zawsze gdzieś powinna być jakaś granica.
Ja jestem wyrozumiały, jak wspomniałem, ale przecież nie można tak… no trzeba mieć litość, bo to i ludzie słuchają, a i potem to co tam premier powie drukują w gazetach i inni czytają, no jakiś umiar trzeba mieć, a nie tak bez sensu i składu. Pani premier o tym, że rząd ma obowiązek „sprawiać, aby wszyscy polscy obywatele żyli godnie” to ja się pytam: nie można szybciej? Jak ma rząd ten obowiązek, to może by tak sprawniej się wywiązał z obowiązku i sprawił żeby polscy obywatele żyli godniej już teraz, bo tego samego dnia wyczytałem w gazecie, że pewna bezdomna kobieta zamarzła na śmierć na ulicy, a ona też przecież była częścią narodu i do tego suwerenem. A teraz ona nie tylko nie żyje godnie, co po prostu już nie żyje i żyć już godnie nie będzie.
– By „byli bezpieczni, by każdemu to światło pokoju i szczęścia przez cały rok świeciło – mówi pani premier, a ja się zastanawiam nad tym ile jeszcze lat mamy czekać na to szczęście, co by przez cały rok świeciło? Bo tak czekam, czekam, czekam, i czekam i nic. Światła pokoju i szczęścia, co by przez cały rok świeciło jak nie było, tak nie ma.
