Fizys na bruku
Upadem dziś na twarz. Mój fizys sięgnął bruku. Padłem jak długi potknąwszy się o wystający kawałek bruku. Runąłem na chodnik i tylko cudem zdążyłem jeszcze wyciągać ręce z kieszeni, aby ich użyć do amortyzacji mojego upadku. Gdyby nie to rypnąłbym pewnie jeszcze bardziej ryjkiem o chodnik niż do zrobiłem. Gdybym tak upadł na kolana to jeszcze rozumiem, bo mógłbym wzorem całego narodu podnieść się z kolan. Ale ja rozciągnąłem się po całości i jeszcze przyklasnąłem twarzą w trotuar. Czytaj więcej
