
Jest jak jest. Nie ma w tym niczyjej winy oprócz oczywiście mojej własnej. Nie ma nic nadprzyrodzonego. Żadna siła nieczysta. Zwyczajnie, jest tak jak jest. Po prostu tak już mam, że wszystko czego dotknę, po pewnym czasie ulega destrukcji. Czytaj więcej
– Nigdy nieprzestane jej kochać – powiedział całkiem spokojnie. Stał tak w tej swojej żałobnej czerni i z każdą minutą wyglądał coraz starzej. Zawsze to powtarzał, gdy był w takim wspomnieniowym nastroju, więc i tym razem nie zrobiło to na mnie najmniejszego wrażenia. Zwyczajnie tylko to co powiedział usłyszałem i tyle. Czytaj więcej
Mam poczucie, że straciłem kontrole nad swoim życiem. Dokonuje pozornych wyborów, które praktycznie nic nie zmieniają. Równie dobrze mógłbym nic nie robić. Siedzieć bezczynnie w domu i całkowicie oddać się wspomnieniom, snom, czytaniu i innym podobnym rzeczom niewymagającym ode mnie większego zaangażowania. I chociaż tak nie czynie, bo do przetrwania jest potrzebna większa aktywność, to wcale nie przeszkadza temu, że już na stałe zagnieździło się we mnie wrażenie bezcelowości moich działań. Wiem dobrze, że cokolwiek bym zrobił, cokolwiek bym uczynił, to koniec zawsze będzie taki sam. Wszystko się rozpadnie w proch. Czytaj więcej