Tag Archives

4 Articles

pesymistyczny.pl

Dzień dobry, nie chce mi się

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0
Obudziłem się dzisiaj z myślą, że nie wiem, po co się budzę. Nie żeby to było coś nowego. Raczej rytuał. Wdech, wydech, łóżko, znów łóżko. Telefon do ręki, scrollowanie obojętności. Ktoś gdzieś zjadł śniadanie życia, ktoś biega, ktoś się cieszy. Ja? Zastanawiam się, ile razy można jeszcze powtórzyć to samo „nie chce mi się”, zanim stanie się ono nową modlitwą. Nie mam depresji. Mam po prostu rozsądne podejście do rzeczywistości.
Czasami myślę, że życie to wielki przymus – wstawania, bycia kimś, robienia czegoś, udawania, że to wszystko ma jakiś sens. A przecież mogłoby nie mieć. I wtedy wszystko by się zgadzało.
Patrzę w lustro. Nie pytam „kim jestem?”, pytam raczej „czy znowu?” – znowu to samo odbicie, znowu to samo spojrzenie, które mówi: nie licz na nic, będzie jak zwykle.
Zrobiłem sobie kawę. Z mlekiem i wyrzutami sumienia. Zjadłem śniadanie, ale to głód spokoju mnie najbardziej gryzie. Nikt nie uczył nas jak żyć, tylko jak przetrwać do piątku.
Wyszedłem na balkon. Patrzyłem w niebo, które nie miało mi nic do powiedzenia. I dobrze. Przynajmniej ono nie udaje.
pesymistyczny.pl

Destruktor

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Jest jak jest. Nie ma w tym niczyjej winy oprócz oczywiście mojej własnej. Nie ma nic nadprzyrodzonego. Żadna siła nieczysta. Zwyczajnie, jest tak jak jest. Po prostu tak już mam, że wszystko czego dotknę, po pewnym czasie ulega destrukcji.  

pesymistyczny.pl

Jego raison d’etre

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Nigdy nieprzestane jej kochać – powiedział całkiem spokojnie. Stał tak w tej swojej żałobnej czerni i z każdą minutą wyglądał coraz starzej. Zawsze to powtarzał, gdy był w takim wspomnieniowym nastroju, więc i tym razem nie zrobiło to na mnie najmniejszego wrażenia. Zwyczajnie tylko to co powiedział usłyszałem i tyle.

pesymistyczny.pl

Źle lub jeszcze gorzej

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Mam poczucie, że straciłem kontrole nad swoim życiem. Dokonuje pozornych wyborów, które praktycznie nic nie zmieniają. Równie dobrze mógłbym nic nie robić. Siedzieć bezczynnie w domu i całkowicie oddać się wspomnieniom, snom, czytaniu i innym podobnym rzeczom niewymagającym ode mnie większego zaangażowania. I chociaż tak nie czynie, bo do przetrwania jest potrzebna większa aktywność, to wcale nie przeszkadza temu, że już na stałe zagnieździło się we mnie wrażenie bezcelowości moich działań. Wiem dobrze, że cokolwiek bym zrobił, cokolwiek bym uczynił, to koniec zawsze będzie taki sam. Wszystko się rozpadnie w proch.