Barwy manipulacji
Co pewien czas słyszę kolejne narzekania, że ten nasz rodzimy, za przeproszeniem „ szołbiznes”, jest taki zaściankowy, zapleśniały, zacofany… i tak takie tam podobne epitety. Podobno nasze gwiazdy, to raczej gwiazdeczki li tylko, a takie prawdziwe i wielkiego formatu to tylko innych krajach. Afery z celebrytami też raczej nie takie jak na zachodzie Europy. Ogólnie rzecz ujmując słyszę wciąż, prawie każdego dnia narzekania, że daleko nam jeszcze do tego, co za granicami naszego pięknego kraju. Oczywiście można od razu zapytać czy, dla przykładu, biznes związany z rozrywką na Węgrzech czy w Holandii jest mniej prowincjonalny? Moim zdaniem wcale nie, ale przecież narzekanie na to, że w naszym polskim świecie filmu, muzyki czy telewizji jest źle to taki nasz narodowy sport, któremu – przyznam się od razu – czasami sam ulegam. Ale po tym, co wyczytałem w gazecie Rzeczpospolita uważam, że nie mamy się, czego wstydzić. Mamy prawdziwe gwiazdy i prawdziwych fanów gotowych na wszystko dla swoich ulubieńców. Teraz to my jesteśmy w czołówce afer związanych, z ·„ szołbiznesem”. Jak donosi gazeta, pewna zorganizowana grupa wsparcia uknuła, i co więcej zrealizowała swój niecny plan wpłynięcia na wynik głosowania w plebiscycie Telekamery “Tele Tygodnia” 2011. Przez kilka tygodni tajemniczy wielbiciele wysyłali głosy na serial “Barwy szczęścia” i na grającą w nim Katarzynę Zielińską. Na akcję poszło podobno ponad dwieście tysięcy złotych! Ja osobiście nie wyobrażam sobie takiej kasy nawet w banku, a już zupełnie moja wyobraźnia siada przy tym, że miałbym wydać te pieniądze na głosy w konkursie na ulubiony serial telewizyjny. Ale ja jestem biedny szarak a jak widać trafiło na grupę fanów bardziej zamożnych ode mnie i bardziej zdeterminowanych. Grupa wsparcia serialu “Barwy szczęścia” liczyła podobno kilkanaście osób. Mieli oni masowo wycinać z gazety kupony konkursowe, wypełniać je i po naklejeniu na karty pocztowe wysyłać, jako głos w konkursie. Regulamin, bowiem, tylko w tym przypadku pozwalał na nieograniczone oddawanie głosów w plebiscycie. Bo sms-a z konkretnego numeru telefonu można było wysłać tylko raz, a w internecie z jednego komputera jeden raz głosować. Z gazety można się poza tym dowiedzieć, jaki był cennik tego niecnego przedsięwzięcia. Za każdy oddany głos osoby zajmujące się tym procederem dostawały po trzydzieści groszy. Wszystko było dobrze zorganizowane. Organizatorzy, akcji wspierania serialu w konkursie, przekazywali osobom głosującym pieniądze na znaczki i kartki pocztowe oraz dostarczali egzemplarze gazety, w których znajdowały się kupony do wypełnienia i wysłania. Jak podaje informator dziennika Rzeczpospolitej, za cały proceder miała odpowiadać osoba związana z serialem “Barwy szczęścia”, nadawanym w TVP 2. Firma produkująca temu zaprzecza. Czyli nadal nie wiadomo czy to nie jakaś społeczna akcja wsparcia serialu. Na szczęście organizatorzy konkursu Telekamery “Tele Tygodnia” 2011 wykazali się czujnością i afera została w porę wykryta. Na kilka dni przed ogłoszeniem wyników plebiscytu poinformowano o unieważnieniu dużej liczby głosów, które mogły wpłynąć na wyniki głosowania. No i co? Gdzie na świecie jeszcze ktoś tak kocha seriale tasiemcowe, że skłonny jest do wydania sporej kasy, aby pomóc mu w konkursie? To jest prawdziwe uwielbienie. Prawdziwa miłość. Prawdziwe poświęcenie. I mamy to tylko w Polsce.
