Hazard w szpitalu

Obublikował pavvel dnia

– Każda władza degraduje człowieka – mawiał Oscar Wilde. I trudno się z nim nie zgodzić. Mam nawet wrażenie, że władza degraduje myślenie u osób ochoczo ją sprawujących . Czym bardziej ochoczo sprawuje… tym bardziej zdegradowany. Zależność taka. Wiem, że bardzo łatwo jest wskazać tych zdegradowanych umysłowo w klasie próżniaczej,tej wysokiego szczebla. Wystarczy pooglądać telewizję, posłuchać radia,przeczytać gazety, przejrzeć internet, aby wiedzieć, że coś tym pasibrzuchom się we łbach zdegradowało. Ale my tu na prowincji też nie gorsi i też swoich wielkich zdegradowanych mamy. Jak donosiły ostatnio lokalne media, nasza lokalna klasa próżniacza idąc zapewne za przykładem tych wielkich myślicieli i wizjonerów ze stolicy, postanowiła pokazać, że oni też potrafią być…kontrowersyjni – jak mawia moja koleżanka. Na sesji rady miejskiej część radnych sprzeciwiła się zdecydowanie propozycji otwarcia kasyna w naszym mieście. Jeden radny był łaskaw przytoczyć za pewną gazetą ogólnopolską opinię,iż hazard rujnuje nie tylko gracza, ale także jego rodzinę, a hazardzisty – w przeciwieństwie do alkoholika – nie można zmusić do leczenia. Fakt, niech już raczej pozostaną u nas tylko alkoholicy, po co nam jeszcze problem z hazardzistami.

Mnie jednak najbardziej spodobała się argumentacje innego człowieka władzy. Radnemu nie podobała się idea ustawienia stołów do ruletki i black jacka w budynku, gdzie kiedyś mieścił się szpital. Mam nadzieję, że to tylko takie przeinaczenie słów radnego przez media,bo jeśli to prawda, to zdegradowało go zupełnie. Jeśli argumentem przeciw temu żeby nie otwierać kasyna jest to, że kiedyś w tym samym budynku znajdował się szpital, to jest to początek całego szeregu wyprowadzek instytucji i firm z budynków, które kiedyś miały inne przeznaczenia… no bo przecież nie wypada …Dla przykładu – magistrat mieści się w budynku, który kiedyś był siedzibą rosyjskiego gubernatorstwa, potem mieściła się tam komenda milicji obywatelskiej… no czy to wypada, żeby w takim budynku teraz władza się sprawowała.  Jest też u nas kościół katolicki,który kiedyś był cerkwią. No nie wiem, czy to dobry pomysł. Jak nie można w byłym szpitali, który teraz jest hotelem, urządzić kasyna, bo był on kiedyś budynkiem szpitalnym, to jak można władzę; miejską co prawda, ale władzę;sprawować z dawnej komendy milicji obywatelskiej, a katolicką, naszą narodową mszę,odprawiać w byłej cerkwi? A wracając do kasyna planowego w budynku po szpitalu,to nie wiem, czy o to chodziło radnemu, ale może jego obawy dotyczą przypadku ,w którym chory gapcio wejdzie do kasyna sądząc ,że wchodzi do szpitala? I trafi nie na stół operacyjny tylko na taki do ruletki. I przegra wszystko co przyniósł ze sobą, co miało być wyrazem wdzięczności dla lekarzy… Fakt, trzeba ludzi chronić, oni tacy roztargnieni.

Dla radnych mojego prowincjonalnego miasta ważnym argumentem przeciwko nowemu kasynu jest też sąsiedztwo planowanej inwestycji. Budynek przyszłego kasyna  sąsiadowałby z Resursą Obywatelską, najstarszą placówką kulturalną w mieście. I jak to uzasadniał pewien radny „nie wypada, by miejsce, w którym uprawia się hazard, znajdowało się tuż obok instytucji, która zajmuje się kulturą na wysokim poziomie i sztuką, która przygotowuje ambitne propozycje dla mieszkańców i jest najprężniej (…) działającym ośrodkiem kultury”- cytuję za lokalną prasą. Zastanawiam się jak to jest, że w pewnej „placówce kultury” naszego miasta znajduje się, od zawsze prawie, lokal z wyszynkiem i tonie pierwszej kategorii. Ale jak to już pisałem co innego alkoholizm, a co innego hazard. Radny w swej łaskawości i mądrości uznał też, że „lokalizacje na obrzeżach miasta są znacznie odpowiedniejsze dla kasyna”. Fakt, takie Las Vegas z mnogością kasyn powstało na pustyni i teraz jest tam stolica hazardu. Można?Można! Po co zaraz się pchać do miasta i do budynku po szpitalu, przy placówce kultury i to w centrum miasta.