Za bardzo romantyczny
– Wiesz, co mi powiedziała? Że zachowuje się jak baba – wyznał z zaskakującą szczerością. Przynajmniej mnie zaskoczy, bo nie spodziewałem się od niego takich wyznań. Wyszliśmy przecież tylko zapalić. – Tak, dokładnie tak powiedziała, że z tym swoim, czyli z moim romantyzmem, to zachowuje się zupełnie jak baba – dodał zaciągając się łapczywie papierosem.
Staliśmy tak sobie w przenikliwym chłodzie wieczoru, przed knajpą w której piliśmy już od godziny. Na ulicy o tej porze panował miejski półmrok. Staliśmy drepcząc w miejscu, bo zimno było jak to zimą czasem bywa. W dłoniach chowaliśmy małe ogniki papierosów. Mróz. Śnieg. Lekka mgła. Stoimy tak sobie i palimy, bo przecież we współczesnym nam wolnym ludziom wolnym świecie, nie można zapalić tam gdzie się chce zapalić tylko trzeba się z tym ukrywać. Ale może to i dobrze. Przynajmniej można pogadać na osobności. Poza tym, jak tu romantycznie. Aż miło w takich okolicznościach przyrody zapalić sobie. – Romantycznie?! Co z tobą człowieku, zachowujesz się jak baba – skarciłem się w myślach odruchowo.
– Pomijam już tą szczególną kwestie, że z kobietami to jest tak jak z tymi murzynami w Ameryce – mówił między jednym zaciągnięciem się dymem a drugim. – Z Afroamerykanami – wtrąciłem czując podświadomie potrzebę poprawności politycznej. – No, mówię przecież, że z czarnymi – kontynuował niezrażony moją uwagą. – One, kobiety znaczy, to mają tak jak ci wspomniani tu murzyni. Jak biały powie o nich czarnuch, to jest to najpaskudniejszy przejaw rasizmu, najbardziej godny potępienia. Jak to samo powie jeden murzyn o drugim murzynie to już nie jest to w żaden sposób rasistowskie. Słyszałeś pewnie wielokrotnie jak się baby wyzywają od najgorszych? Spróbuj ty tak o nich powiedzieć, choćby w złości czy w żartach? Twój koniec będzie marny.
Przytaknąłem prawie niezauważalnie. A on kontynuował opowieść.
– Ale, o czym to ja? A tak. O tym, że nie ma sprawiedliwości. Bo to widzisz są inne standardy dla kobiet i dla nas, facetów. Tak, jeśli chodzi o bycie romantycznym przynajmniej, bo dziś o tym chciałbym kilka słów. Nie generalizując oczywiście, ale musisz przyznać, że podlegamy innym standardom. Jest w tym damsko-męskim świecie tak, że jak kobieta rozpacza po stracie ukochanego to wszystko jest zupełnie normalnie. Facet w tej rozpaczy, uwiecznionej w licznych opowieściach, wychodzi najczęściej na zimnego drania – mówiąc najłagodniej. I to jest według standardów kobiecych zupełnie normalne. Bo to jest romantyzm przypisany do kobiet i im to wolno tak się zachowywać. Im wolno tęsknić latami za ukochany, wzdychać po nocach, rozpaczać. Bo to takie właściwe dla kobiet zachowanie. One za tym nawet tęsknią, za takim uczuciem! Rozumiesz?
Znów pozostało my tylko przytaknąć. – Zimno – pomyślałem, nic jednak nie mówiąc, tylko nadal słuchałem tego co mówił.
– Jeśli mężczyzna porzucił z zimną niewdzięcznością, nie uszanowawszy gorącego uczucia niewiasty, a ona cała we w łzach teraz wzdycha za nim miesiącami, jak nie latami, to w takiej opowieści jest, jak nic, wszystko dla kobiety uzasadnione. Ale jak sytuacja jest odwrotna. Jak facet wzdycha za tą, co go zostawiła, to taki gość od razu wychodzi na dziwaka, co to nie potrafi zapomnieć tej swojej ukochanej, która go rzuciła i żyć dalej, tak po męsku żyć, jak twardziel. – Wszystkie kobiety podobno marzą o wielkiej miłości. Takim wielkim szaleństwie, które wybucha w nich i trwa przez lata. Wszystkie rozumieją, czym jest wielka miłość i czym jest wielkość uczucia. Ale jednocześnie kobiety w swej przeważającej większości rezerwują prawo do wielkiej miłości tylko dla siebie. Dla swojej płci.
– Ileż to razy słyszałem dobre rady ze strony najróżniejszych kobiet. Słyszałem, że nie warto rozpamiętywać straty, że jak już odeszła to nie ma co teraz zamartwiać się i czekać nie wiadomo na co. Słyszałem, po wielokroć, że przeszłości już się nie wróci, więc po co czekać na coś, na nią, bo jak odeszła, to widocznie tak musiało być i już. A gdzie ta romantyczna wizja miłości, o której tyle gadają? Czy ja, jako facet, nie mam uczuć? Czy ja muszę po stracie ukochanej tylko zapić tak z trzy dni z rzędu, potem otrzepać się i wstać do życia, jako nowo narodzony? Tak po męsku? Kurwa, ja też chciałbym trochę romantycznie pocierpieć. A nawet więcej niż trochę.
– Słuchaj, ja tak czyje, że nigdy nie poznam już bliżej żadnej nowej, bo ja je odstraszam swoim romantyzmem. One wbrew temu, co o sobie myślą, wcale nie chcą słuchać o wielkiej miłości. Mają to wszystko w głębokim poważaniu. Zaraz! Stop! Źle mówię. Nie mają wielkiej miłości w wielkim poważaniu w przypadku, jeśli to miłość kobieca! Kobiety do mężczyzny, w większości przypadków. Jeśli to kobieta kocha, to to jest dla nich, dla kobiet, zupełnie zrozumiałe. Jak kobieta kocha poza kres bycia razem, to to jest jak najbardziej piękne i wspaniałe oraz godne pochwały. Ale niech, nie daj Boże, tak zachowa się facet, to od razu traci w oczach płci pięknej, bo to przecie takie nie męskie. Kochać do zatracenia. – Czasami to nawet myślę, że z tym uwielbieniem wielkiej miłości kobiety zdecydowanie przesadzają. Czasem myślę, że to tylko taka poza, taka pozostałość po dzieciństwie, bo jak już osiągną pewien wiek, to hołdują zdecydowanie innym wartością i na pewno nie jest to nic romantycznego.
– Nie można tak generalizować – wtrąciłem nieśmiało. Zapalając kolejnego papierosa sobie i jemu.
– Toteż ja nie generalizuje. Ja tylko mówię na przykładach tych ostatnich kilkunastu kobiet, do których w jakiś tam, no w różny sposób, ale jednak się zbliżyłem. Jednym razem zbliżył się nie na tyle żeby coś tam, ale czasem to jednak bliżej… i nie mówię tu od razu o zbliżeniu w sensie, o którym jak widzę myślisz. (- O niczym takim nie pomyślałem, bo było za zimno – zaznaczę tylko). Zwyczajnie pogadać chciałem, ale jak ja o tym, że ja nadal coś czuje do byłej i że tęsknie za tą, która mnie zostawiła, to one tak na mnie patrzyły, no wiesz jak potrafi spojrzeć kobieta, tak dziwnie patrzyły. No, źle na mnie parzyły, i słyszałem tylko – jak jeszcze miałem szanse coś usłyszeć – że powinienem zapomnieć i żyć dalej, a nie być taki romantyczny.
– Chyba za dużo myślisz o kobietach – powiedziałem. – Chyba tak właśnie mam – dodał. – Ogólnie jestem za romantyczny. Wracajmy, bo zimno.
