I tak nic z tego nie będzie

Obublikował pavvel dnia

Ja w zasadzie to nie lubię kawiarni. Wolę knajpy gdzie można szybko i solidnie zmienić swój stan percepcji otoczenia. Nie jestem też wyjątkowym smakoszem kawy. Nie to, że nie lubię, po prostu kofeina powoduje u mnie takie rozedrganie, i takie pobudzenie, że staje się zanadto niebezpieczny dla siebie i otoczenia. Całe szczęście, że w tym lokaliku podają też alkohol, co zdecydowanie jest jednym z głównych powodów do tego żeby tu zostać na dłużej.

Jest coś w samotności, że nawet jak taki stroniący od ludzi osobnik jak ja czasem po prostu potrzebuje towarzystwa innych ludzi. Nawet tylko takiej teoretycznej bliskości. Bo trudno nazwać jakąkolwiek relacją wspólne siedzenie kilku osób w jednym lokalu. Ale nawet to, nawet taka obecność ludzi w moim życiu w pewnym sensie pomaga na samotność. Dlatego siedzę teraz samotnie przy stoliku w niewielkim tłumku innych klientów lokalu i gapie się w okno.

Jeden człowiek przeszedł, dwa czlowieki przeszły. Pani z dzieckiem. Pani bez dziecka. Facecik ze szlugą. Facet bez szlugi. Pani z dzieckiem. Pan bez dziecka. Ksiądz. O! Ksiądz! Panienki dwie. Staruszka. Jezusie Nazareński królu żydowski, co ja tu robię?! Jakbym tylko potrafił, jak inni, z taką łatwością zawierać nowe znajomości? Jakbym miał oprócz takich zdolności jeszcze znacznie większą potrzebę przełamania samotności, to moje życie nie wyglądałoby tak ponuro jak teraz.

Teraz siedzę tu i gapie się w okno. Może poczytam jak tak tu siedzę sam przy tym stoliku. Nie kupiłem gazety. Ale coś tam leży w koszyku. Tak, kobiece czasopisma z datą z przed miesiąca. A więc książka. Może w końcu na coś przyda się obsesja noszenia ze sobą w torbie czegoś do czytania. Dzięki tej mojej manii teraz mogę zagłębić się w lekturze odcinając się od świata. No, ale właśnie to odcięcie nie bardzo mi wychodzi, bo w kawiarniach mają osobliwy zwyczaj prezentacji głośnej muzyki, która z założenia ma był łatwa i przyjemna a mnie przygnębia i nie pozwala się skupić.

Wypiłem. Nawet ciastko zjadłem. I tak siedzę. A może jednak się przełamie i zagadam do tej miłej pani w białym fartuszku. – Jak masz na imię – spytałem kelnerkę, bo mi się przypomniał mój druh, co opanował ten rodzaj w żaden sposób nieskutecznego podrywu do perfekcji. Magda, – tak miała na imię – była nieszczęśliwa, bo w pracy. Wymieniliśmy jeszcze kilka słów i tyle. Na tyle mnie było stać. Nie jestem najlepszy w relacjach damsko – męskich. Nigdy nie byłem. Mam takiego kolegę, co to potrafi zakochać się w kobiecie, która właśnie minął na ulicy. Potrafi do niej – po tym nagłym zakochaniu – podejść i zagadać. Co więcej najczęściej dostaje jakiś kontakt do nowej ukochanej i oboje rozchodzą się uśmiechnięci i radośni. To jakiś dar Boży, którego ja nie rozumiem, a już na pewno nie posiadam.

Ja już nie ufam ludziom. Podobno ufać wszystkim to nie roztropne, ale nie ufać nikomu to błąd. Ja zaufałem tylko jednej osobie. I jak to się skończyło? – Nigdy mnie nie zostawiaj – prosiłem. I co? I teraz siedzę tu sam. Z perspektywy wieczności to w sumie nieistotne, ale mnie jednak to boli.

– Może coś wypije mocniejszego jak już tak siedzę w lokalu? – pomyślałem i postanowiłem natychmiast wcielić w życie mój plan. Zamówiłem. I Magda przyniosła zamówienie obdarzając mnie przy tym uśmiechem. Zadecydowałem, że wypiję tylko dwie setki, co spowoduje, że na pewno będę miał tyle siły, by wstać i wyjść na ulicę. Bez tego będę tu siedział jeszcze z godzinę i zastanawiał się, co jest ze mną nie tak, że w świecie, w którym tak łatwo zawiera się znajomości, ja nie potrafię znaleźć kogoś, z kim mógłbym zwyczajnie porozmawiać. Jeszcze jedna pięćdziesiątka. Przecież nic się ze mną nie dzieje. Potrawie nad tym panować. Przynajmniej nad tym jednym panuje. Gorzej z moim życiem w sensie ogólnym. Mogę w każdej chwili wstać i wyjść. A nie robię tego z jednego powodu. Po prostu tego nie chcę. Wole jeszcze popatrzeć na Magdę. I tak się gapie na apetyczną kelnerkę i wiem, że tylko na tyle mnie stać. Bo w tych sprawach moje „nie chce” zawarło sojusz z „nie potrafię”, więc znów nic z tego nie będzie.