Zupełnie niewidoczny

Obublikował pavvel dnia

Do tego, że z wiekiem staje się coraz bardziej niewidzialny, zaczynałem się już przyzwyczajać. Ale to, że teraz dodatkowo nie zauważają mnie urządzenia techniczne, jest dla mnie nowością i zaskoczeniem. Przyzwyczaiłem się do tego, że społeczeństwo mnie ignoruje. To stało się dla mnie normalne. Ale co ja zrobiłem technice, że zaczęła mnie lekceważyć?

Podchodzę do sklepowych drzwi automatyczne się otwierających i odbijam się od szyby. Nie otwierają się, bo pewnie mnie nie zauważyły. – Jasne, przecież mnie nie widać – myślę sobie. Choć tak naprawdę mam cichutką nadzieje, że to zwyczajna awaria urządzenia, a nie to, że mnie nie widać, chociaż przecież jak najbardziej jestem. Próbuje kilka razy podejść do drzwi z nadzieją że może tym razem fotokomórka mnie zauważy i łaskawie otworzy przede mną sklepowe wrota. Wszystko jednak na nic.  Macham łapami jak wariat by mnie technika zauważyła. Nic. Podskakuje znów macham i nic. Cofam się i znów podchodzę do drzwi. Nic. – Niemożliwe, to pewnie jakaś poważniejsza awaria – wyrażam w myślach nadzieje. Staje więc z boku i czekam na innych udając zainteresowanego własnym telefonem. Tymczasem nadchodzą ci inny i przed nimi jak na zawołanie drzwi sklepu się otwierają na oścież. Korzystam z okazji i wchodzimy razem, bo nie chce ryzykować, że ponownie nie zostanę przez system fotokomórki zauważany i znów utknę przed wejściem do sklepu.

Łażę po sklepie starając się uniknąć rozdeptania, bo przecież jak jesteś niewidoczny to, co chwila ktoś na ciebie wpada zdziwiony, że wpadł na coś lub kogoś, którego przecież widział. Znalazłem coś na półce. Nie miało to coś ceny. Ale miało kod, więc udałem się do skanera w celu weryfikacji. Podstawiam kod kreskowy pod czytnik, nic. Kilka razy, nic. Biorę z półki obok pierwszy z brzegu towar, skanuje, nic. I tak kilka razy. Podchodzi babcia dźwigająca arbuza. – Nie działa – informuje ją grzecznie. Nic nie odpowiada, bo przecież mnie pewnie nie widzi lub zwyczajnie ignoruje. Podstawia babcia swój towar pod skaner i nim go jeszcze dokładnie zbliżyła już pojawia się na wyświetlaczu cena towaru.

Znów próbuje ze swoim artykułem. Nic. Wołam panią z obsługi. Oczywiście mnie nie zauważa. Podchodzę, proszę o pomoc. Nic. Jakby mnie nie było. Nie ustępuje i po pewnym czasie zostaje dostrzeżony. Idziemy razem do skanera. Pani prosi żebym zeskanował kod. Robię to co każe, nic. Jeszcze raz. Nic. Pani przejmuje opakowanie. Sprawdza cenę i od razu jest wynik. Instruuje mnie jak mam tą prostą czynność wykonać. Robię jak mówi, czyli jak zawsze, i nic. Kompletnie nic. Pani z obsługi skanuje bez problemu, ja z jej pomocą i bez niej nie mogę tego zrobić. – Pierwszy raz coś takiego widzę – mówi do mnie zaskoczona. – Cóż, i tak dobrze, że mnie dostrzegła – myślę sobie dziękując za pomoc.

I tak mam coraz częściej. Drzwi automatyczne nie otwierają się automatycznie. Na przejściu dla pieszych nie zapala się dla mnie zielone światło, chyba że przyłączy się do oczekiwania jakiś inny przechodzień. Ignorują mnie czujniki ruchu. Ostatnio machałem jak szalony w nadziei na zapalenie się światła w toalecie, ale gdzie tam, czujnik mnie nie zauważył. Przyszedł inny gość do kibelka i od razu stała się jasność. Po tym jak zostałem sam w toalecie zgasło światło. Mnie to już czujnik nie zauważał.

Jestem w wieku, gdy dla ludzkości w swojej masie, ale także dla pojedynczych osobników mojego gatunku stałem się zupełnie przezroczysty. Jestem, a jakoby mnie nie było. Wszyscy, prawie wszyscy, mnie nie dostrzegają. Ignorują moją obecność. To jak wspomniałem jest już dla mnie normą, ale naprawdę nie mogę pojąć co ja zrobiłem technice, że przestała mnie zauważać?