Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Dyskryminowanie parytetem

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 3

Ja nie mam nic przeciw kobietom w polityce, ja nawet chętnie zamieniłbym obecnego prezydenta na pewną moją znajomą. Zdziwił mnie jednak sondaż gazety wyborczej, z którego wynika, że 70 procent kobiet i 52 procent mężczyzn jest za parytetem dla kobiet na listach wyborczych. Nie chciałbym przecież żeby mojej znajomej zarzucano, że stanowisko prezydenta zdobyła dzięki specjalnym przywilejom.

 

Stosowanie parytetów jest bez sensu i ma się nijak do demokracji. Ja i nikt, z kim dziś rozmawiałem na ten temat nie słyszał o przypadku, w którym gdzieś w Polsce zabroniono by kobiecie startu w wyborach. Więc, po co stosować zasadę, aby partie polityczne przyznawały połowę miejsc na listach wyborczych do Sejmu, parlamentu europejskiego i do samorządów kobietom?

Całkowicie nie rozumiem argumentacji, w której małą liczbę kobiet w polityce chce się zmieniać poprzez stworzenie kobietom specjalnych warunków startowania w wyborach. W ławach sejmowych jest bardzo mało ludzi rudych czy łysych, a nie słyszałem żeby ktoś chciał dla nich gwarancji pięćdziesięciu procent miejsc na listach wyborczych.

Podobno kobiety przez lata były wykluczone z polityki i na pewno, właśnie przez to wykluczenie premierem naszego kraju została Hanna Suchocka. Nie da się i nie można narzucać komuś jak ma głosować w wyborach i na kogo a jednocześnie wmawiać, że to przejaw demokracji. Jeśli ja mam wybrać między dobrym a złym politykiem to wybieram dobrego i nie myślę wtedy czy jest on kobietą czy mężczyzną. Po wprowadzeniu parytetów może dojść do sytuacji, że na siłę na listach będzie się umieszczać kobiety tylko po to, by zachować równowagę nawet wtedy, gdy będą marnymi politykami. A dobry polityk się tam nie znajdzie tylko, dlatego że natura stworzyła go mężczyzną.

Ja nie byłem w Ameryce, ale znam kogoś, kto był i mi o tym jak tam jest opowiedział. Wspominał on czasem o tamtejszym programie parytetów rasowych w straży pożarnej. Tam jest tak, że jeśli starają się o pracę w straży dwie osoby i jedna z nich jest powiedzmy stworzona na to stanowisko, ma wykształcenie i spełnia wszelkie wymagania to, jeśli jest rasy białej to pracy i tak nie dostanie. Bo jeśli w straży jest za dużo białych to jeszcze jeden biały pracownik zaburzyłby równowagę rasową. Pracę dostanie czarny bo choć nie jest tak dobry jak biały, to jednak ma poprawny kolor skóry. I tak to rasizm zamieniono na coś nowego i to już nie jest rasizm tylko wyrównywanie szans. Chyba za daleko to poszło.

Z naszego podwórka zapewne wielu pamięta specjalne punkty za pochodzenie przy egzaminach na studia stosowane za PRLu. Tyle się wtedy mówiło, że to złe i chore, a teraz cześć z tych osób nie widzi w parytetach politycznych nic zdrożnego.

Całe szczęście, że u części kobiet stosowanie parytetów w polityce czy w nauce budzi kontrowersje tak jak i u mnie. Zgadzam się z nimi, że wprowadzenie takich rozwiązań „zamiast promować kobiety, sugeruje, że nie są na tyle zdolne i przedsiębiorcze, by samodzielnie, bez wsparcia, osiągać sukces”.