Krucjata, Madonna i promocja
Magistrat mojego prowincjonalnego miasta ogłosił w ostatnich dniach konkurs na opracowanie koncepcji przebudowy fragmentu centralnej ulicy wraz z fontannami. Mam tylko nadzieje, że władze miejskie wyjdą naprzeciw dziesiątkom młodych obywateli mego miasta, którzy z racji pozbawienia ich dostępu do otwartych basenów na terenie miasta te właśnie fontanny wykorzystują do ochłody w upalne dni.
Specjalnie powołany Komitet Obrony Wiary i Tradycji Narodowych Pro Polonia wystosował w ostatnich dniach specjalny list do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w którym prosi go o interwencję i pomoc w odwołaniu koncertu gwiazdy pop Madonny.
Protest z lubością nagłaśniany przez media dotyczy przede wszystkim daty koncertu. Zdaniem protestujących środowisk katolickich termin piętnastego sierpnia to antykatolicka prowokacja, gdyż tego dnia przypada jedno z największych świąt maryjnych – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, zwane też świętem Matki Boskiej Zielnej.
Warto to przypomnieć, bo zapewne niewielu zdawało sobie z tego sprawę. Bo tak tylko można wytłumaczyć fakt, że nikomu z organizatorów nie przyszło do głowy, że wybór tej daty na koncert Madonny to nie najlepszy pomysł. A może właśnie o to chodziło. Może specjalnie wybrano taką datę na koncert właśnie tej artystki, bo nic bardziej nie sprzyja promocji jak wielki skandal z religią w tle.
A tak promocja obu stron konfliktu rozwija się w najlepsze. Komitet Obrony Wiary i Tradycji Narodowych Pro Polonia, o którym nikt dotychczas nie słyszał może się spokojnie promować pisząc listy i odezwy oraz organizując w centrum stolicy w światłach kamer odmawianie różańca. Przywódca komitetu radny Marian były działacz LPR może teraz powrócić przed kamery i aparaty fotograficzne dziennikarzy stając na czele krucjaty w obronie wiary i wartości. Po drugiej stronie organizatorzy koncertu coś tam cichutko dementują jednocześnie dziękując za darowany rozgłos i reklamę koncertu. Obustronna darmowa promocja rozwija się w najlepsze.
Koncert Madonny odbędzie się piętnastego sierpnia i to podobno budzi największe kontrowersje, ale co z tego. Zapewne nie zobaczymy w dniu koncertu specjalnych komand, które wyłapywać będą na ulicy katolików i silę się wywozić ich na koncert Madonny. Z pewnością nie zobaczymy wyłapywania katolików idących na msze piętnastego sierpnia, którzy zostaną stłoczeni przymusowo na koncercie. Więc, o co ta wrzawa. Jeśli ktoś nie chce iść zobaczyć gwiazdy popu to nie pójdzie i nie zobaczy. Jeśli jego wiara zabrania mu uczestniczenia piętnastego sierpnia w koncertach to zgodnie z tą wiarą postępując nie weźmie on udziału w hucznych zabawach. Jeśli ktoś jest wierzącym katolikiem to postępuje on zapewne zgodnie z zasadami wyznawanej wiary i to ona zabroni mu udziału w koncercie. Nikt też nie może siłą katolikowi narzucić udziału w koncercie, ale też nikt nie może narzucać swojej woli wszystkim tym, którzy nie chcą tego dnia uczestniczyć w religijnych uroczystościach i planują inaczej spędzić dzień wolny od pracy. Wiara i czynności religijne to jeszcze w Polsce wolny wybór, więc dopóki tak jest to każdy ma prawo sam zdecydować, co chce robić piętnastego sierpnia.
Działania takie, jakie prowadzi organizacja Pro Polonia udowadniają, że tak naprawdę hierarchia kościelna nie ma żadnej władzy nad wyznawcami. Bo przecież, jeśli w Polsce zgodnie z tym, co opowiada kościół jest ponad dziewięćdziesiąt procent katolików to wystarczy odczytać w kościołach nakaz nie uczestnictwa w koncercie Madonny i już po sprawie. Dziewięćdziesiąt procent społeczeństwa zgodnie z zaleceniem hierarchów kościelnych i swojego proboszcza nie udaje się po bilety na koncert, jego organizatorzy plajtują i jest dokładnie tak jak tego chce protestująca organizacja katolicka. Ja oczywiście wiem, z jakiego powodu nie wyda nikt w kościele takiego zakazu a czytelnicy się domyślają zapewne, dlaczego. Nikt z tak błahego powodu nie narazi na upadek mitu o dziewięćdziesiąt procentowej dominacji jednej religii w Polsce.
