Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Żądasz czystości zachowaj ją sam!

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Jak się gdzieś wyjedzie a potem wróci to widzi się więcej. Tak było i ze mną gdy wyjechałem z mojego miasta a po tygodniu jak wróciłem to ze zdziwieniem zauważyłem, że moje miasto jest po prostu brudne. Wszędzie na każdej prawie ulicy walają się butelki, reklamówki, papiery. Zapewne było tu już tak i przed moim wyjazdem, ale tak się to tego widoku śmieci na ulicach przyzwyczaiłem, że teraz po powrocie mogłem to zobaczyć wyraźniej.

 

Na pocieszenie samego siebie chyba tylko mogę dodać, że tam gdzie przez ten tydzień przebywałem jest równie brudno, ale tam przynajmniej ten brud się staranie ukrywa. Widać śmiecenie to nasza cecha narodowa. Na mojej prowincji czysto jest tylko w samym centrum i to tylko rano. Wtedy, gdy jeszcze nie ma tak dużo mieszkańców na ulicach i nie zdołali oni zniweczyć śmieciami pracy ekip sprzątających.

 

Nie wiem, co jest w tym moim narodzie, że jak polak pali papierosa na ulicy to peta wywali tam gdzie stoi, jak je na ulicy batonik to nie przejdzie dwu kroków do kosza na śmiecie tylko wyrzuci opakowanie tam gdzie się obecnie znajduje.

 

Największa subkulturę śmieciową stanowią ci, którzy uwielbiają z racji młodego wieku lub z racji pasji po prostu wypić piwko lub coś mocniejszego na ulicy lub w krzakach. Ci już z zasady zostawiają szkło i resztki z biesiady tam gdzie się raczyli jakby licząc, że jakaś służba kelnerska za nich posprząta.

 

Ostatnio byłem uczestnikiem scenki, która w sposób wyjątkowy prezentuje mentalność polaków. Dwie panie w wieku średnim odpoczywały na ławce z lubością przyglądając się zabawie własnych milusińskich. Czas relaksu umilały sobie utyskiwaniem na to, jakie to nasze prowincjonalne miasto jest brudne. Wynajdywały drastyczne przykłady brudu i nieładu na ulicach i w parkach. Po chwili jedno z dzieciątek przybiegło do mamusi z informacja, że batonik rozpuścił mu się w rękach. Pani z zatroskaniu kazała milusieńkiemu wyrzucić batonik z papierkiem na chodnik a sama zajęła się usuwaniem śladów czekolady z dziecka. Dziecko już czyste powróciło do zabawy a do papierka z resztkami batonika, który spoczywał na chodniku dołączyły chusteczki. Panie podjęły na nowo rozmowę i po chwili wstały udając się w swoja stronę ciągnąc za sobą wrzeszczące dzieci. Liczyłem, że może przez nieuwagę i roztargnienie nie zabrały i nie usunęły do kosza resztek batonika i chusteczek. O czym ich poinformowałem bardzo grzesznie. To, co usłyszałem w odpowiedzi niestety nie nadaje się do publikacji. Krótko mówiąc okazało się, że moja uwaga jest chamska, nie na miejscu i taki pijak (dlaczego pijak?) jak ja nie ma prawa ich przy dzieciach krytykować i tu dodały stek wyzwisk.

 

Tak to już jest, że wszyscy narzekamy na śmieci, ale naprawdę niewielu się chce uczynić wysiłek i z papierkiem po batoniku czy z innym opakowaniem udać się do kosza na śmiecie. Smutna prawda jest taka, że za kilka lat utoniemy w śmieciach, ale wszyscy będziemy głośno się nawzajem a tym informować i szukać winnych wszędzie tylko nie u siebie.